REKLAMA




"Układ": Lista dilera gwiazd do dziś nie wypłynęła

Raz w życiu rozmawiałem z "dilerem gwiazd” przez telefon, skończyło się na wezwaniu do prokuratury - powiedział autor książki "Układ", Igor Brejdygant. W szczerej rozmowie opowiada o skorumpowanej polityce i o tym, dlaczego przyszłość należy do kobiet

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Książki
Kamila Gulbicka
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

255

Raz w życiu rozmawiałem z "dilerem gwiazd” przez telefon, skończyło się na wezwaniu do prokuratury - powiedział autor książki "Układ", Igor Brejdygant. W szczerej rozmowie opowiada o

skorumpowanej polityce i o tym, dlaczego przyszłość należy do kobiet

Wiadomo, że, poza mną, miał w swoim notesie ponad setkę celebrytów i osób publicznych. Jak to jest, że te nazwiska się nigdzie nie ukazały? Proszę sobie wyobrazić, kto był na tej liście skoro ona do dzisiaj nie wypłynęła. Nie ukrywam, że to przemyślenie było jednym z elementów, które popchnęły mnie do napisania Układu – mówi Igor Brejdygant, pisarz, scenarzysta, reżyser. Jego najnowszy kryminał polecają m.in. Tomasz Sekielski i Bartosz Węglarczyk. Okazuje się, że tytułowy "układ” może sięgać wyżej niż wszyscy myśleliśmy. Premiera już 5 czerwca.

"Układ” to słowo mocno oswojone w języku polskiej polityki. Brzmi złowrogo i paranoicznie zarazem. Układy są wszędzie?

W każdym środowisku istnieją zależności i relacje, one są nieuniknione. W jakimś sensie powiedziałbym nawet, że tworzą rodzaj porządku. Struktury, stosunki, a nawet układy, oby niekorupcyjne oczywiście, to krwiobieg normalnie funkcjonującego świata

Sam padł Pan ofiarą jakiegoś "układu”?

Próbowano mnie na pewno wmieszać w aferę z "dilerem gwiazd”. W prokuraturze miałem nawet wrażenie, że coś mi grozi, choć tak naprawdę nie było podstaw prawnych. Słowem, mieszano mnie w to bardziej niż na to zasłużyłem. Niefortunnie złożyło się, że raz w życiu, zrządzeniem przypadku, rozmawiałem z, jak się od prokuratora dowiedziałem, "dilerem gwiazd" przez telefon. Skończyło się to wezwaniem do prokuratury, później do sądu, w którym zjawił się jeden z tabloidów. Artykuł, który przyszedł w ślad za tym, wyolbrzymiał moją rolę w sprawie, był mało pochlebny i manipulatorski. Wtedy pomyślałem – powszechnie wiadomo, że poza mną "diler gwiazd” miał w notesie ponad setkę celebrytów i osób publicznych, a my wiemy zaledwie o kilku. Co z nimi? Jak to jest, że te nazwiska nigdzie się nie ukazały? Proszę sobie wyobrazić, kto był na tej liście skoro ona do dzisiaj nie wypłynęła. Tam musiały być nazwiska z pierwszych stron gazet. Poznaliśmy zaledwie kilka. W którymś momencie nawet media już jakby odpuściły. Nie ukrywam, że to przemyślenie było jednym z elementów, które popchnęły mnie do napisania Układu.

Sugeruje Pan, że ktoś mógł szantażować klientów "dilera”? Kompromaty, inwigilacja i szantaż są, idąc za fabułą książki, powszechnym zjawiskiem. Na każdego da się coś znaleźć?

Idea działających kompromatów jest taka, żeby nikt o nich nie wiedział, chyba, że ofiara przestanie być posłuszna, a to się rzadko zdarza. Pan Bóg raczy wiedzieć, ile z wycieków dotyczących jakichś kompromitujących spraw, czy to obyczajowych, czy finansowych, politycznych było podyktowane powyższymi czynnikami. Na temat kompromatów dzisiejszych dowiemy się więcej, jak sądzę, dopiero za jakiś czas.

Przy obecnych możliwościach technicznych z jednej strony, przy naporze poprawności wszelakiej i wymagań wobec osób publicznych z drugiej i przy mediach, które żyją z tego, że dostarczają widowni przysłowiowych igrzysk z trzeciej, można już chyba śmiało powiedzieć "dajcie mi człowieka, a kompromat się znajdzie”.

Świat władzy, które pokazuje Pan w książce to świat skorumpowany, brudny i zły. Polityka musi taka być?

Władza korumpuje, psuje, deprawuje. Ludzie do polityki trafiają z różnych pobudek, ale na pewno nie są to już pobudki premiera Mazowieckiego, Kuronia, Modzelewskiego, czy Geremka. Ci ludzie byli społecznikami, szli do polityki w czasach, kiedy jedyną nagrodą za ten rodzaj działalności mógł być wieloletni wyrok więzienia. Teraz za politykę do więzienia się nie idzie, wręcz przeciwnie, często służy ona wyłącznie szybkiemu wzbogaceniu się. Paradoks dzisiejszej sytuacji w Polsce polega na tym, że władzę zdobyto obiecując wyborcom oczyszczenie polityki z niejasnych układów i finansowych wałków, a niejasne układy wciąż nie schodzą z pierwszych stron gazet. Nie wszystkich gazet oczywiście, bo media lojalne wobec władzy w cudowny sposób owych niejasności zdają się w ogóle nie zauważać.

Politycy, prezesi banków, biskupi, policjanci – w książce nie oszczędza Pan nikogo, wszyscy wydają się skorumpowani i wyzbyci jakichkolwiek hamulców. Sądzi Pan, że wśród ludzi kształtujących naszą codzienność jest w ogóle miejsce na szlachetność i wysokie pobudki?

Oczywiście są nadal ludzie przyzwoici. Kłopot w tym, że dziś podstawową metodą na opanowanie umysłów jest takie namieszanie ludziom w głowach, żeby ci już zupełnie nie byli w stanie odróżniać złego od dobrego. Może zresztą, kiedy już to, co najgorsze, minie, mam nadzieję, nie niosąc za sobą jakichś ogromnych strat, to w ślad za tym przyjdzie jakaś odnowa. Poza tym nie przesadzajmy, dobro wciąż jest. Bardzo szlachetne są na przykład wszystkie inicjatywy oddolne, wszystko, co obywatelskie jest najczęściej prawe, bo na tym poziomie nie ma ani władzy, ani pieniądza, a te dwie rzeczy niszczą ludzi najbardziej.

Trudno nie odczytać w Pana powieści motywów nawiązujących do obecnego politycznego rozdania. Pisze Pan, że "nowe władze tak dużo zawdzięczają tamtym.” Chodzi oczywiście o wschodnie służby. Uważa Pan, że polską scenę polityczną rozgrywają obce siły?

Na pewno zaczynają być w tej rozgrywce obecne. W ramach absolutnej paranoi na przykład, przekonano część ludzi, że poprzednie władze i ówczesny premier, a dziś przewodniczący Rady Europy był zblatowany z Rosjanami. Jest to absurd z jednej, prostej, logicznej przyczyny. Otóż dzisiejszy przewodniczący Rady Europy od zawsze był z Europą, czyli ze światem zachodnim, niezwykle mocno związany. Rosjanie nie znoszą świata zachodniego. Ich celem jest pognębienie go. Toczą z zachodnią demokracją bój, bo nie mają innego pomysłu na siebie i na własne miejsce w świecie. Jak więc człowiek Europy miałby być zblatowany z tymi, którzy Europę chcą zniszczyć? Ale, ale, bo zrobiło się bardzo poważnie, Układ to przede wszystkim książka o kobiecie, która, los tak zrządził, jest policjantką.

No właśnie. Dlaczego głównym bohaterem książki uczynił Pan kobietę?

Zasadniczo z budowaniem bohatera są dwie szkoły. Albo obsadza się w jego roli kogoś, kto nas interesuje, albo obsadza się siebie w jakiejś wyobrażonej formie. W mojej pierwszej powieści w roli głównej obsadziłem faceta, jakim chciałbym być. No ale ile można?

Nadchodzi czas kobiet?

Ja w ogóle uważam, że dobrze by było dla świata, szczególnie teraz, gdyby mężczyzn na jakiś czas pozbawić praw wyborczych. Nie byłaby to jakaś szczególna niesprawiedliwość, bo przecież kobiety nie miały ich przez setki lat, a myślę, że przy okazji uniknęlibyśmy różnych dość poważnych kłopotów. Lubię kobiety, obracam się głównie wśród kobiet, mam żonę i dwie prawie już dorosłe córki. Uważam, że kobiety są tak naprawdę silniejsze, choć uważa się je za słabsze. Dlatego, żeby było ciekawiej, chciałem w książce tą rzekomą słabość skonfrontować z mocą, z ciemną mocą.

Ta ciemna moc, to nie tylko zło zewnętrzne, tytułowy Układ, Monika walczy również z wewnętrznymi demonami. Narkotyki to jeden z "bohaterów” Pana książki. Skąd drobiazgowa wiedza na ten temat?

To już akurat z tak zwanego rozeznania, to nie są moje doświadczenia własne, bo narkotyków tych poważnych udało mi się, Bogu dziękować, w życiu uniknąć. Mam kolegów, którzy, powiedzmy, znają się na tym. Trochę czytałem, trochę narkomanów w życiu widziałem.

W środowisku filmowym, z którego się Pan wywodzi, narkotyki to chleb powszedni?

Diler gwiazd handlował kokainą, zdaje się, przez ileś lat w Warszawie, więc pewnie wiele osób w środowisku ma problemy. Film to nerwowa praca jest, a poza tym wymaga od ludzi ciągle czegoś więcej, niż oni są w stanie dać. Wieczny uśmiech, entuzjazm, bezustanna kreatywność, to trochę ponad ludzką miarę, a narkotyki czerpią z rezerw. Tych rezerw, których nie powinniśmy zużywać.

W książce pisze pan, że alkohol zabija długo, jak szybko zabijają narkotyki?

Szybciej.

Igor Brejdygant – urodzony w 1971 r, pisarz, scenarzysta, reżyser, fotograf. Autor scenariuszy filmów fabularnych: Palimpsest (reż. Konrad Niewolski), Prosta historia o morderstwie (reż. Arkadiusz Jakubik) oraz do seriali: Paradoks, Zbrodnia, Belle Epoque, Ultraviolet. Studiował na Wydziale Organizacji Sztuki Filmowej PWSFTiTV. „Układ” to jego czwarta powieść kryminalna i jednocześnie druga po nominowanej do Nagrody Wielkiego Kalibru 2019 „Rysie” część serii o komisarz Monice Brzozowskiej.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
"Wieczny uśmiech, entuzjazm, bezustanna kreatywność, to trochę ponad ludzką miarę, a narkotyki czerpią z rezerw. Tych rezerw, których nie powinniśmy zużywać.' - piękne słowa.
randomness