Toksyczna matka

Kiedy chłopca przywieziono do Szpitala Miejskiego w Jaworznie serce biło mu 150 razy na minutę. Dopiero po wielokrotnym płukaniu żołądka i podaniu silnych środków odtruwających, udało się przywrócić go do życia.

Anonim

Kategorie

Źródło

Trybuna Śląska

Odsłony

4078

Narkotyki Denis znalazł w domu. Wczoraj jego 21-letnia matka Agata B. została umieszczona w policyjnej izbie zatrzymań, a sąd wydał zakaz zbliżania się do dziecka zarówno jej jak i ojcu Denisa.

To nie pierwszy pobyt Denisa w szpitalu. W marcu tego roku trafił na odział pediatrii z podejrzeniem zatrucia środkami psychotropowymi. Fot:Marcin Twaróg

Dwuletni Denis już drugi raz w tym roku trafił do szpitala w Jaworznie. Tym razem nałykał się narkotyków. Matka okłamywała policję i lekarzy, mówiąc że syn prawdopodobnie zjadł coś niedobrego i zatruł się czymś nieświeżym na podwórku. Ostatecznie po płukaniu żołądka i przeprowadzeniu badań toksykologicznych okazało się, że tym czymś jest mieszanka amfetaminy, metaamfetaminy i extasy. Wczoraj 21-letnia matka Agata B. została umieszczona w policyjnej izbie zatrzymań, a sąd wydał zakaz zbliżania się do dziecka zarówno jej jak i ojcu.

Wywracał oczami

Chłopiec został przyjęty do szpitala w stanie ciężkim. Co chwila tracił przytomność i wywracał oczami. Serce biło mu – razy na minutę. Przez kilka godzin nie było z nim żadnego kontaktu. Tylko cudem, po przeprowadzeniu kilkukrotnego płukania żołądka i podaniu silnych środków detoksykacyjnych, udało się go przywrócić do stabilnego stanu. Zdenerwowana matka opowiadała lekarzom, że widziała, jak chłopczyk bawiąc się koło piaskownicy podniósł jakiś woreczek i zawartość włożył sobie do ust zanim zdążyła zareagować. - Od razu coś mi się tu wydawało podejrzane. Tak nie reaguje organizm po zwyczajnym zatruciu. Upewniły mnie dopiero wyniki badań laboratoryjnych. Nie mogłem w nie uwierzyć. Od razu zawiadomiłem prokuraturę - mówi Wiesław Więckowski, ordynator oddziału pediatrii Szpitala Miejskiego w Jaworznie.

Narkotyki znalazł w domu

21-letnia Agata B. została zatrzymana. Po skonfrontowaniu jej wersji z wynikami laboratoryjnymi i opowieścią syna, jasne już się stało, że Denis narkotyki musiał znaleźć nie na placu zabaw, a w domu. Na dodatek śledczy ustalili ponad wszelką wątpliwość, że w przeddzień wypadku spotkała się z 23-letnim mieszkańcem Sosnowca, który sprzedał jej 10 tabletek extasy. Policjanci już wcześniej przypuszczali, że może handlować narkotykami i chodzili za nim krok w krok. Kilkanaście godzin po sfinalizowaniu transakcji trafił do aresztu. Matce postawiono więc zarzut posiadania narkotyków oraz braku opieki nad dzieckiem. Podczas przesłuchania kobieta o dziwo się nie broniła. Odmówiła składania wyjaśnień i stwierdziła, że chce się dobrowolnie poddać karze. - Po ustaleniach i deklaracji poddaniu się karze, kobieta została zwolniona. Chciała się zobaczyć z synem, a z drugiej strony nie była już nam potrzebna do prowadzenia dalszych czynności - mówi młodszy aspirant Artur Wójtowicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie.

Osiłki w szpitalu

Agata B. krótko cieszyła się wolnością odwiedzając w szpitalu chorego syna. Wczoraj ponownie została zatrzymana, a sąd wydał kategoryczny zakaz zbliżania się do dziecka komukolwiek z wyjątkiem personelu medycznego. Stało się tak po incydencie, do którego doszło około godz. 13. - Nagle na oddziale pojawiło się kilku rosłych mężczyzn. Podeszli do matki, która trzymała na rękach Denisa i zaczęli głośno dyskutować. Usiłowałem ich wyprosić, bo poczułem alkohol, ale nie chcieli się ruszyć. Po chwili dołączyła kolejna grupka. Podniosłem alarm, bo myślałem, że ktoś chce chłopca wykraść. Zaraz zjawiła się policja - kilku mężczyzn uciekło, a matka została zatrzymana - relacjonuje wydarzenia ordynator Wiesław Więckowski. Szamotaninę, krzyki i oddzielenie od matki mały Denis przeżył bardzo mocno. Tak się wystraszył, że po paru minutach zmęczony płaczem zasnął. Jego życiu już nic nie zagraża, ale nadal pozostanie w szpitalu do czasu wyjaśnienia sprawy. Tylko tutaj może się czuć bezpiecznie. To nie pierwszy jego pobyt w szpitalu. W marcu tego roku trafił na odział pediatrii z podejrzeniem zatrucia środkami psychotropowymi.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

trick (niezweryfikowany)

Kurwa mac co sie dzieje w tym panstwie. Co teraz moze sie dziac z tym dzieckiem przeciez on juz nie ma ani matki ani ojca. Nie ma on zadnej przyszlosci. Kurwa Mac!
retwer (niezweryfikowany)

kurwa jaki brak odpowiedzialnosci. Zeby zostawiac swoje narkotyki na wieszchu kiedy w domu jest male dziecko?????!!!
stanwin (niezweryfikowany)

NIe zostawiajcie rodzicow samych w domu z drugami, bo jeszcze cos wam zjedza i was wsadza za to do wiezienia ;-) <br> <br>Co za kraj...
Bakacz (niezweryfikowany)

&quot;Policjanci już wcześniej przypuszczali, że może handlować narkotykami i chodzili za nim krok w krok&quot; ten tekst mnie rozpierdolił :)))) Jasne ze za nia chodzily pały a ja jestem John Lennon :)))
debilu (niezweryfikowany)

,,serce biło mu 150 razy na minutę. Dopiero po [...] udało się przywrócić go do życia. <br> <br>Przywrócic do zycia? Z takim pulsem to ja mysle, że to dziecko żyło bardzo intensywnie w danej chwili. Przywracać do życia można ludzi którzy pulsu nie mają...
.chudy. (niezweryfikowany)

teraz sprawa jest zajebiście głośna, w prawie każdej gazecie piszą. dziecko już jest &quot;sławne&quot; bo matka jest idiotką.
??? (niezweryfikowany)

zastanawiam sie czy ona nie dala dziecku xtc celowo np zeby go uspokoic bo plakalo itp.
goodcity (niezweryfikowany)

ale przynajmniej juz w tam mlodym wieku koles ma fajne fazy hehe
molty (niezweryfikowany)

,,serce biło mu 150 razy na minutę. Dopiero po [...] udało się przywrócić go do życia. <br> <br>Przywrócic do zycia? Z takim pulsem to ja mysle, że to dziecko żyło bardzo intensywnie w danej chwili. Przywracać do życia można ludzi którzy pulsu nie mają...
kajot (niezweryfikowany)

,,serce biło mu 150 razy na minutę. Dopiero po [...] udało się przywrócić go do życia. <br> <br>Przywrócic do zycia? Z takim pulsem to ja mysle, że to dziecko żyło bardzo intensywnie w danej chwili. Przywracać do życia można ludzi którzy pulsu nie mają...
jaworznianin (niezweryfikowany)

nam z jaworzna wszystko mozna:D:D:D:
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Dom, zasłonięte rolety, maska na oczy, samemu, nie widziałem co robić w życiu, dużo problemów, chciałem znaleźć spokój i odpowiedzi

Moje doświadczenie z grzybami – 28 stycznia 2024 r.

Po raz kolejny zdecydowałem się na podróż do wewnętrznych zakamarków mojego umysłu, tym razem korzystając z mocy 6 gramów golden teachera. To było 28 stycznia 2024 roku, dzień, który na nowo ukształtował moje postrzeganie rzeczywistości.

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Przed wzięciem byłam raczej przybita, zdołowana, zmęczona. To był męczący tydzień i uciążliwy dzień. Nie miałam siły, byłam rozdrażniona. Tego dnia nie planowałam brać, miałam za sobą tydzień intensywnego grzania i serce powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Bolała mnie głowa, serce kołatało przy każdym pokonywaniu schodów, do tego nasilające się uderzenia w skroń i znacznie osłabiona wydajność płuc...

Swoje przeżycia z DXM zaczęłam około pół roku temu. Większość moich tripów zawsze wahała się pomiędzy drugim i trzecim plateau, jedynie raz doszłam do czwartego. Dawkowanie ograniczam zawsze do 150mg, ze względu na to, że mam 1,68m i ważę 42kg. Przez ostatni rok brałam ketoprofen, tramadol w silnym dawkowaniu. Do tego morfina i dwukrotna długa narkoza.

Wstęp

  • Marihuana

Był to piątek, ostatni dzień przed świętami. dawno nie paliłem a przez święta nie było by mi dane zapalić, więc postanowiliśmy z kumplami spalić się w ten dzień. POmine co było na początku (ni opowiem m.in. o pijanym koledze na polskim :)) Przejde do opisuj mojej paranoi :)





Paliłem wtedy dwa towary.... Jeden taki sprasowany, doskonały, świetnie się paliło i świetnie fazowało :)). Potem taki pył marihuanowy, ale to była mj na bank. Kumple ten pył palili więc materiał był sprawdzony.....



  • Bad trip
  • Marihuana

Dobre nastawienie, mieszkanie na wynajmem kolegi, parę ziomkow w tym najlepszy kolega. Ogólnie wszyscy pozytywni i nakreceni. Choć mieszkanie miało mało mebli co mi akurat przeszkadzało.

Przeszliśmy do kolegi, wszyscy w dobrym nastroju, zapalismy najpierw po lufie. Nikomu z nas nic nie było więc zaczęliśmy robić wiadro. Po okołu 40 minutach walnalem wiadro jako ostatni. Zdusiło mnie w płucach, strasznie bolało aczkolwiek po chwili ból ustał i zaczęło mi się bardzo chcieć sikać. Do kibla oczywiście była kolejka więc czekałem już mocno porobiony, zacząłem sobie wkręcać że zaraz się zesikam, wszystko było tak spowolnione że ledwo trzymałem się na nogach.