Stanisław Michalkiewicz szczerze o narkotykach. „Byłem we Francji i byli tam tacy hipisi…” [video]

Stanisław Michalkiewicz w serii swoich videoblogów odpowiada na pytania Internautów. Jedno z nich dotyczyło stosunku publicysty „Najwyższego Czasu!” do narkotyków. Jego odpowiedź wielu może zaskoczyć.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

nczas.com
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

545

Stanisław Michalkiewicz w serii swoich videoblogów odpowiada na pytania Internautów. Jedno z nich dotyczyło stosunku publicysty „Najwyższego Czasu!” do narkotyków. Jego odpowiedź wielu może zaskoczyć.

– Panie Stanisławie, jaki jest Pana stosunek do narkotyków? Mówię tutaj o narkotykach miękkich i twardych. Jakie stanowisko powinien zająć Kościół wobec nich? Czy Kościół Katolicki powinien tępić marihuanę? – zapytał jeden z Internautów.

Publicysta „Najwyższego Czasu!” odpowiedział zaskakująco szczerze:

No Kościół powinien tępić szatana i wszystkie sprawy jego. Natomiast marihuana, jeżeli służy szatanowi… no myślę że przynajmniej bardzo mu ułatwia sytuację (śmiech – red.).

Mój stosunek do narkotyków to zależy, bo ja nie mam takiej biegłości w narkotykach twardych, miękkich. Nawet nie wiem co to jest.

Z narkotyków to, jeśli to jest narkotyk to bardzo lubię wino i koniak. Ale taki stosunek mam ambiwalentny, bo jedne narkotyki lubię, inne niekoniecznie.

Kiedyś we Francji byłem i byli tam tacy hipisi i mieli LSD. Spróbowaliśmy tego LSD, ale uważam że to jest przereklamowane.

Działanie tego specyfiku polegało na tym, że po jakimś czasie po zaaplikowaniu, to nie mogliśmy powstrzymać ataku śmiechu, ale poza tym doznania po winie czy koniaku są znacznie lepsze.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Ketony
  • Kodeina
  • Miks
  • Opripramol

Opipramol - fatalne samopoczucie psychiczne i stres; własne łóżko Hexen - względna radość, ogólnie pozytywny nastrój; 1 dawka - w 3-osobowym gronie znajomych; 2 dawka - samotnie Kodeina - frustracja, zdenerwowanie, chęć uspokojenia; w samotności

Poniżej zamieszczony trip raport jest zbiorem przemyśleń, refleksji oraz pokazem grafomańskiego kunsztu autora. Pisany był "w trakcie" i sam w sobie myślę, że jest dobrym ukazaniem tego dość specyficznego miksu. Niniejszy wstęp pisany był na trzeżwo, po fakcie.

5:00; T+0
Przyjęcie 300mg kodeiny; około 4 godziny od ostatniej dawki hexenu.
Do zażycia opiatu skłoniła mnie frustracja i zdenerwowanie wynikające z poststymulantowego pobudzenia przy jednoczesnym braku jakichkolwiek benzodiazepin.

  • 25I-NBOMe
  • Pierwszy raz

Byłem bardzo pozytywnie i optymistycznie nastawiony do podróży, miałem ze sobą dwóch kolegów, benzo na wypadek niepożądanych efektów np. bad trip Akcja początkowo rozgrywała się w parku, gdzie jest pusto i spokojnie

Z domu wyszedłem nastawiony pozytywnie i optymistycznie, wychodząc o godzinie 15:55 włożyłem blotter z 1mg 25i-nbome na dziąsło i uderzyłem na miasto, po drodze do sklepu po wodę i pepsi w puszcze na wypadek nudności związacnych z bodyloadem, o którym wcześniej naczytałem się wiele złego ale o tym później

16:20 już po zakupach spotkałem dwóch znajomych i poszliśmy do parku, zaczynało się już ściemniać więc usiedliśmy spokojnie na ławce i czekaliśmy aż zacznę odczuwać pierwsze efekty

  • LSD-25


dawka : 1/4 kwasa w papierku (moja pierwsza dawka) + troche grassu (lekko)


data : 21, grudnia 2001


inni ludzie : jeden lekko pijany, raczej nie zna się na drugach...


+ inni ludzie, z którymi nie spotkaliśmy się przez moje sensacje :(





dodam, że jechaliśmy na impreze, a jak chciałem spróbować czegoś innego, mój

wybór padł na kwasa, ponieważ już wcześniej chciałem spróbować tego

specyfiku (tutaj nastąpiło to dosyc spontanicznie).



  • Dekstrometorfan
  • Problemy zdrowotne

Własny pokój, kac DXM, nieprzeparta potrzeba spokoju.

Witam.

To nie jest Trip-Raport a próba opisu problemów występujących po ciągu DXM. Nie znalazłem w necie nic podobnego więc postanowiłem to tu opisać. Ku przestrodze.

Z DXM mam do czynienia z małymi przerwami od końca grudnia 2015r czyli dość krótko (około 3 miesięcy). Początkowo wcinałem dawki w granicach 300 mg dziennie. Większe mi szkodziły - źle się po nich czułem.

randomness