REKLAMA




„Sfałszowane leki zabijają najszybciej”

Ze statystyk światowych wynika, że 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera w ogóle substancji czynnej. Przestępczość farmaceutyczna jest elementem zorganizowanej, światowej przestępczości, obok handlu narkotykami i bronią.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Katarzyna Gubała/rynekaptek.pl

Odsłony

189

Ze statystyk światowych wynika, że 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera w ogóle substancji czynnej. Te leki zabijają najszybciej, bo jeżeli pacjent bierze sfałszowany preparat, to tak naprawdę go nie bierze, co kończy się dla niego tragicznie - mówi prof. Zbigniew Fijałek z Wydziału Farmaceutycznego WUM.

Przestępczość farmaceutyczna jest elementem zorganizowanej, światowej przestępczości, obok handlu narkotykami i bronią.

Jak podczas niedawnej Międzynarodowej Konferencji Naukowej towarzyszącej obchodom 45-lecia Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej w Sosnowcu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego podał prof. Zbigniew Fijałek, we wrześniu 2016 r. w wyniku operacji ACIM, przeprowadzonej głównie w dużych portach w Afryce - w ciągu niecałych dwóch tygodni skonfiskowano 113 mln sfałszowanych leków, 13 mln sfałszowanych suplementów diety i 5 tys. sfałszowanych wyrobów medycznych.

Aż 35 proc. sfałszowanych leków zatrzymano w Nigerii. W tym kraju sfałszowanych jest ponad 60 proc. leków. Fałszowane tam są przede wszystkim leki przeciwmalaryczne, leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, antybiotyki.

- Ze statystyk światowych wynika, że 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera w ogóle substancji czynnej. Te leki zabijają najszybciej, bo w przypadku leków przeciwmalarycznych czy antybiotyków, jeżeli pacjent bierze sfałszowany lek, a tak naprawdę nie bierze go, co kończy się dla niego tragicznie - mówił prof. Fijałek, specjalista w dziedzinie analityki farmaceutycznej i elektrochemii oraz jakości leków.

W czterech operacjach od 2012 r. łącznie skonfiskowano 480 mln opakowań sfałszowanych leków o wartości 400 mln euro.

- Te leki nie trafiły do pacjentów, ale wyobraźmy sobie, co tam się dzieje każdego dnia, kiedy nie ma akcji. Nieefektywne leki przeciwmalaryczne zabiły w 2015 r. ponad 120 tys. dzieci w wieku przedszkolnym w Afryce. W zasadzie nie powinienem mówić o zabójstwie doskonałym a o ludobójstwie. Mówimy o zabijaniu co roku setek tysięcy ludzi na świecie przez to, że podaje się im leki, które nie mają substancji czynnej - alarmował profesor farmacji.

Czy w Polsce możemy być spokojni? Nie!

Polska jest krajem w Europie, gdzie się produkuje dużo sfałszowanych leków. Jak podał prof. Fijałek, w połowie 2016 r. policja zamknęła pod Bydgoszczą największą fabrykę sfałszowanych leków w Europie. Produkowano tam leki czterech dużych koncernów farmaceutycznych, bardzo dobrze podrabiając opakowania.

- Najwięcej leków na potencję i sterydy anaboliczne. To co jest najbardziej przerażające, to fakt, że fabryki takie działają po kilka lat. Ta w Bydgoszczy działała 5 lat, a to co produkowała szło na rynek - niewykluczone, że część nawet na rynek legalny - mówił.

Inny przykłady. Marzec 2017 r. Policja rozbiła gang, który wprowadził do obroty nielegalne sterydy i farmaceutyki wartości 4,5 mln zł. Przestępcy sprowadzali specyfiki m.in. z Hong-Kongu, Grecji, Mołdawii, Litwy, Słowacji i sprzedawali je w Polsce i krajach ościennych. Policja zabezpieczyła 33 tys. opakowań sterydów i środków na potencję. Grupa działała od 2015 r.

W ostatnich dniach policja zlikwidowała nielegalną produkcję i pseudoaptekę internetową. Część produktów do niej była sprowadza, część wytwarzana na miejscu - najczęściej specyfiki na odchudzanie. Apteka miała ponad 1000 klientów, którzy kupowali u nich te produkty przez internet.

Leki są dobrem publicznym

Prelegent przytoczył publikację mgr. farmacji Franciszka Heroda z 1912 r. Autor pisał, że: ''Aptekarz, który jest za lek odpowiedzialny, nie może się przekonać o zawartości specyfiku, który opakowany i opieczętowany sprzedawać musi''.

- Przez 100 lat to zdanie nie straciło swojego sensu, nawet można powiedzieć, że teraz brzmi jeszcze dobitniej - stwierdził prof. Fijałek, cytując również wypowiedź dyrektora WHO: ''Leki są dobrem publicznym, a nie tylko kolejnym towarem. Po pierwsze ze względu na dużą wartość społeczną oraz ze względu na fakt, że aptekarze, konsumenci i lekarze nie są w stanie ocenić ich jakości, skuteczności i bezpieczeństwa''.

Jak podkreślił prof. Fijałek, oryginalność leków można ocenić w badaniu, ale patrząc na nie - nie. Chociaż - jak zwrócił uwagę - jeżeli tabletki mają grawer, to z reguły na sfałszowanych jest on dużo ładniejszy, staranniejszy niż na oryginalnych.

Najwięcej fałszywych leków wytwarza się w Chinach, Indiach i Rosji, skąd trafiają na inne rynki, również europejskie.

Przestępczość farmaceutyczna to również manipulacje, np. wpuszczanie na rynek leków przeterminowanych.

- Po co je niszczyć i wyrzucać, można przebić datę ważności i sprzedać? Są firmy, które specjalizują się w odkupowaniu od hurtowni leków, które wkrótce się przeterminują. Hurtownia jest zadowolona, bo musiałaby zapłacić za zniszczenie. Pytanie, co się dzieje z tymi lekami... - rozważał ekspert.

Problem jest tak duży, bo...

Przede wszystkim dlatego, że droga leku od wytwórcy do pacjenta jest bardzo długa - mówił prof. Fijałek.

Wyjaśnił, że kiedyś leki były produkowane głównie w krajowej fabryce i dystrybuowane na terenie danego państwa. W tej chwili bywa, że lek jest wytwarzany w Ameryce Płd., potem przybywa do Europy, gdzie jest blistrowany, następnie jest rozsyłany do różnych krajów, gdzie jest pakowany w opakowania finalne.

Panaceum na ten problem ma być ''Safety Features'' - serializacja, czyli niepowtarzalna identyfikacja opakowań jednostkowych. Każde opakowanie ma mieć mieć swój unikalny numer i to nie kolejny, tylko numer statystycznie generowany przez komputer.

Wytwórca ma generować kod, nadawać produktowi i wysyłać go do centralnej bazy europejskiej. Następnie hurtownicy i dystrybutorzy sprawdzą czy numery, które otrzymali są zgodne z tymi na opakowaniach. Informacja trafia do bazy danych, apteki znów sprawdzają kody na opakowaniach i czy rzeczywiście leki z takimi numerami miały nadejść, a na końcu pacjent sprawdza telefonem komórkowym.

Wiadomo już, że pacjent nie będzie miał tej możliwości, nie wszystkie leki będą też oznakowane, bo to generowałoby potężne koszty. Nie mówiąc już o tym, że fałszerze którzy potrafią się włamać do Pentagonu czy banków - mogą zdobyć te kody albo zafałszować te z bazy danych.

- Wprowadzenie serializacji w Stanach Zjednoczonych planowane jest na 2023 r., w Europie termin jest oceniany na 2019 r. - mówił specjalista w dziedzinie jakości leków.

Tak kradną leki. Wszędzie

Kradzieże w fabrykach, hurtowniach i aptekach - przykład z Polski. W maju 2015 r. z hurtowni farmaceutycznej skradziono leki przeciwnowotworowe, przeciwcukrzycowe i psychotropowe wartości 1 mln zł.

W 2016 r. odnotowano eksplozję kradzieży cargo. Było to 2611 kradzieży zgłoszonych w 2016 r. do TAPA's (Transported Asset Protetion Association) z obszaru EMEA (Europe, the Middle East and Africa) - w stosunku do 1515 kradzieży w 2015 r. - co daje wzrost o 72,3 proc.

Wartość leków skradzionych na drogach europejskich w 2015 r. szacowana jest na 120 mln euro. Większe kradzieże to wartość ok. pół miliona euro. W Europie są one dokonywane głównie na południu Włoch, w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanio - co ciekawe we Włoszech 9 razy więcej niż w innych krajach europejskich.

Przemysł farmaceutyczny szacuje, że największe straty ponosi właśnie z kradzieży, potem z fałszowania. Mało o tym wiadomo, bo koncerny nie chcą nagłaśniać ani fałszerstw, ani kradzieży.

- Leki są kradzione po to, żeby je sprzedać i de facto do odbiorcy trafia lek oryginalny, ale... wiele leków wymaga zimnego łańcucha i dokładnej kontroli warunków. Oczywiście złodzieje tych warunków nie zapewniają. Szacuje się, że wiele z tych leków trafia do legalnej sieci w ramach importu równoległego - wyjaśniał prof. Fijałek.

Włoska metoda - wykorzystać opakowanie po leku

Obok kradzieży cargo dochodzi do kradzieży leków w szpitalach z aptek, na oddziałach. Głównie kradzione są leki onkologiczne i immunosupresyjne, bo są najdroższe. Cenne mogą być nawet opakowania po lekach.

Prelegent przytoczył przykład ''afery herceptynowej''. W kwietniu 2014 r. m.in. w Wielkiej Brytanii i Niemczech wybuchła afera po tym, gdy w legalnej sieci dystrybucji stwierdzono sfałszowaną herceptynę - lek przeciwnowotworowy, który w ogóle nie zawierał substancji czynnej.

- To było bardzo prymitywne fałszerstwo. Fiolki po zużytym leku były pozyskiwane ze szpitali we Włoszech, potem coś było do nich wsypywane, kapsle zaciskane i w ramach importu równoległego trafiły do legalnej sieci dystrybucji. Fałszerstwo dotyczyło 2600 produktoserii, wykryto kilkudziesięciu fałszywych importerów równoległych - mówił.

1000 dolarów zainwestowane w sfałszowanie pieniędzy przynosi zysk 18 tys. dolarów, w produkcję heroiny 20 tys. dolarów, papierosów 43 tys. dolarów, natomiast w fałszowanie leków - 200-450 tys. dolarów.

- Jedna uncja leku przeciwnowotworowego Avastin kosztuje 2500 dolarów, a dla porównania uncja złota to 1300 dolarów. Interes widać gołym okiem - mówił prof. Fijałek.

W wielu krajach grupy przestępcze przerzucają się z narkotyków na leki. Liczy się nie tylko spory zysk. Sprzyja im również prawo, bo kary za fałszowanie leków są minimalne w porównaniu do wyroków za narkotyki czy fałszowanie pieniędzy.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne, podekscytowanie. Przyjaciel, który był moim opiekunem od samego początku nastawiał mnie bardzo pozytywnie, nawet osoby, którym o tym mówiłam, a nie miały nigdy styczności z grzybkami nastawiały mnie pozytywnie. Spożycie na łonie natury na piaszczystej plaży, nieopodal las. Tripowi towarzyszył przyjaciel, opiekun. 28 wrzesień 2012, słoneczna niedziela. Start ok. 14-20. Celem było poznanie dogłębniej siebie i ciekawość w jaki sposób owa podróż wpłynie na odbieranie i tworzenie prze zemnie sztuki. Jeden z ważniejszych i piękniejszych dni w moim życiu.

W starej chatce w środku lasu, nad rozżarzoną kulą kucały cztery czarownice.  Śliczne, młode, kolorowe. Dłońmi i paluszkami przebierały, zaczarowane mikstury w rondelku, który stał obok. Szykowały. Falowały, etnicznie  wirowały, radośnie się śmiały. Wrzucały różne składniki: trawę, grzyby, magiczne psychodeliki i inne matki natury  riki tiki.  Mieszały, dookoła wywaru się przemieszczały, nad ziemią fruwały. „Kosteczkę czekolady” kosztowały. Dymki z ust do ust sobie wpuszczały, po czym radośnie się śmiały.

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Noc, wystylizowany do podróży pokój, odpowiedni strój, podniecenie i duży niepokój związany z dawką.

No i w końcu do tego doszło, lata czytania neurogroove oraz serwisów pokrewnych wreszcie doprowadziły mnie do mojego własnego trip raportu.

 

Miał to być mój 4 raz z tryptaminami, a drugi raz z 4-ho-met i stwierdziłem, że dalsze bawienie się w próbowanie dawek traci już sens, jeśli rzeczywiście chcę zacząć DOŚWIADCZAĆ, a nie ślizgać się po powierzchni doświadczenia. Można powiedzieć, że byłem gotów na wszystko, od totalnej euforii, do najgłębszego badtripa (którego oczywiście prorok mi nie poskąpił, hehe).

 

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Miks

weekend, siedzę sam w domu, perspektywa grania na kompie/siedzenia na necie/oglądania filmów. Ogólny nastrój - dobry. Komfort psychiczny związany z bezpieczeństwem w domu i pewnością bycia samemu.

Siedzę sobie wieczorkiem, gram w Call of Duty, popijam drinkami, żeby sobie umilić czas. Niestety z mj strasznie lipnie było na osiedlu, nie udało mi się niczego pochytać więc - wódka stary przyjaciel. Ok. godz 21, już lekko sfazowany alkoholem, miałem niesamowitą chcicę na palenie. Brak możliwości, ale non stop wracałem do tego myślami. Wtedy też mnie olśniło, że jeden kumpel ma przecież grzyby, podobno te lepsze, czyli cubensisy, a nie nasze polskie łysiczki. Kumpel mnie uprzedzał, że już po połowie tego co kupiłem jest niesamowita bania grzybowa.

  • Alprazolam
  • DOC
  • Pozytywne przeżycie

Mieliśmy nie brać, ale bierzemy! (Ja i P.) Miły wieczorek przy piwku. Oglądaliśmy Britain's Got Talent, który wprowadził nas w bardzo wesoły klimat. Przeprosiliśmy się za wszystkie podłe sprawy ;) Poprosiliśmy Wielki Umysł o wyrozumiałość :D

Informacja: To nie jest trip t.rydzyka, jestem jedynye osobą, zamieszczającą trip kumpla, który nie ma tu konta. Mój własny trip, mam nadzieję, wkrótce. Wstępnie umieszczone w kategorii LSD, po researchu okazuje się, że to DOC

Wrzuciliśmy 1 mg Xanaxu (Alprazolam) Slow Release. Nastrój: Bardzo miły, zrelaksowany. Lekkie podniecenie. Siedzimy w pokoju, całe piętro jest nasze, nikogo oprócz nas nie ma. Oglądamy Donnie Darko i czekamy na... boom :)

randomness