Podawanie dwóch substancji tradycyjnie używanych podczas szamańskich obrzędów może poprawić stan psychiczny cierpiących z powodu narażenia na stres i urazy mózgu weteranów operacji specjalnych – informuje „American Journal of Drug and Alcohol Abuse”.
Podawanie dwóch substancji tradycyjnie używanych podczas szamańskich obrzędów może poprawić stan psychiczny cierpiących z powodu narażenia na stres i urazy mózgu weteranów operacji specjalnych – informuje „American Journal of Drug and Alcohol Abuse”.
"To, co odróżnia tę grupę od innych weteranów i cywilów, to fakt, że często w ramach swojej pracy są oni narażeni na powtarzające się traumatyczne wydarzenia. To narastające narażenie wydaje się powodować szereg wyzwań - w tym urazy mózgu, które, jak wiemy, same w sobie predysponują ludzi do problemów ze zdrowiem psychicznym - powiedział główny autor, prof. Alan Davis z Ohio State's College of Social Work. - Dlatego fakt, że zaobserwowaliśmy poprawę w funkcjonowaniu poznawczym u osób z urazem mózgu był prawdopodobnie najbardziej znaczącym rezultatem".
Uczestniczącym w badaniach weteranom podawano doustnie chlorowodorek ibogainy (uzyskiwany z kory zachodnioafrykańskiego krzewu iboga) oraz - innego dnia - co najmniej trzy wziewne dawki (łącznie do 50 miligramów) 5-metoksy-N,N-dimetylotryptaminy (5-MeO-DMT), wydzielanej przez ropuchę koloradzką (Incilius alvarius). Obie te substancje są klasyfikowane jako silnie działające i były tradycyjnie przyjmowane przez szamanów, na przykład podczas obrzędów ku czci przodków. Przed i po podaniu leków pacjenci uczestniczyli w sesjach przygotowawczych oraz sesjach skupienia.
Jak się okazało, jeden kurs leczenia obejmujący leki psychodeliczne obniżył depresję i stany lękowe oraz poprawił funkcjonowanie poznawcze w grupie weteranów amerykańskich sił specjalnych, którzy szukali pomocy w klinice w Meksyku z powodu niereagujących na bardziej tradycyjne terapie złożonych objawów psychiatrycznych.
Większość weteranów uczestniczących w programie pełniła czynną służbę po 11 września i zgłosiła, że szukała pomocy z powodu problemów z pamięcią, urazu mózgu, depresji, lęków, zespołu stresu pourazowego (PTSD), problemów ze snem, gniewu i zmęczenia. Dawne urazy głowy zgłosiło 86 proc. uczestników, z których większość przypisała tym urazom problemy z pamięcią, drażliwość, zaburzenia snu i dzwonienie w uszach.
Osiemdziesięciu sześciu weteranów przed leczeniem wypełniło kwestionariusze, oceniające szereg objawów zdrowia psychicznego, a także satysfakcję z życia, poziom gniewu i skłonności samobójcze.
Ogólnie uczestnicy zgłosili dużą poprawę w zakresie zgłaszanych przez siebie objawów zespołu stresu pourazowego, depresji, lęku, nasilenia bezsenności i gniewu, a także znaczny wzrost zadowolenia z życia. Korzyści utrzymywały się w trzy i sześć miesięcy po terapii. Zmniejszeniu uległy objawy pourazowe oraz niepełnosprawność, znacznie poprawiły się elastyczność psychologiczna i funkcjonowanie poznawcze.
Większość uczestników zgłaszała również umiarkowane do silnych zmiany na lepsze postaw, zachowań i relacji. Miesiąc po leczeniu prawie połowa stwierdziła, że doświadczenie psychodeliczne było najbardziej znaczącym duchowo (48,6 proc.) lub najbardziej wnikliwym psychologicznie (42,9 proc.) epizodem w ich życiu, a 17,1 proc. określiło to jako najtrudniejsze lub najbardziej wymagające doświadczenie w swoim życiu.
Zdaniem autorów badań wyniki uzyskane w przypadku tak trudnej do leczenia grupy jak weterani sił specjalnych przemawiają za dalszym prowadzeniem badań nad substancjami o działaniu psychodelicznym.
Więcej informacji w artykule źródłowym (https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/00952990.2023.2220874).
wolny wieczór, nikogo w domu, chęć poznania "co siedzi w grzybach"
Byłem zafascynowany tą substancją i wcześniej zażywałem ją już 3-krotnie w dawkach 15 mg, 20 mg i 30 mg. Postanowiłem w końcu zażyć wysoką dawke, która pozwoli poznać mi pełen potencjał tej substancji. Przy poprzednich razach psychodela nie występowała i byłem pewien, że przy 90 mg również nie wystąpi, więc nie byłem przygotowany na to, co stało się później. Ale humor miałem w porządku więc oceniłbym S&S jako "ok".
T - moment zażycia substancji - Wsypałem sobie 91.5 mg DiPT do ust. Potrzymałem pod językiem przez 30 sekund, ale zdecydowałem to ostatecznie połknąć i popić wodą.
T + 0h 15m - Zaczynam czuć pierwsze efekty, lekkie rozkojarzenie i zawroty głowy.
Set: Spokojny, pozytywnie nastawiony, Setting: Sam we własnym mieszkaniu, cisza i spokój
Opiszę przeżycie, które zmieniło mój odbiór świata. Był to najlepszy trip, który przeżyłem. Do moich podróży długo się przygotowuję, jestem wtedy pewien, że będą one dla mnie przyjemne i bezpieczne. Celem tego tripa było odkrycie wnętrza mojego umysłu.
myślałem, że marihuana na mnie nie działa XD
Nie umiałem się zaciągać, debile mi nie wytłumaczyli. Pytałem jak się to robi, o co chodzi, próbowałem np połykać dym... Słyszałem tylko "po prostu się kurwa zaciągnij!". A ja myślałem: "no przecież jak trzymam to w ustach, to ciągnę ten dym". Z powodu właśnie takich debili, którzy nie potrafili wyjaśnić, że chodzi o zassanie dymu z jamy ustnej do płuc, żeby mógł zadziałać... wierzyłem, że jestem odporny na marihuanę.