Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Kopalnia Wiedzy | Mariusz Błoński

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

20

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

National Trust for Scotland National Trust for Scotland

W latach 80. XVIII wieku w Szkocji zakazano nielicencjonowanej produkcji whisky. Wielowiekowa wytwórczość, z której utrzymywało się wiele gospodarstw, stała się nielegalna. Ci, którzy nie chcieli dostosować się do zakazu, przenosili swoje destylatory w odludne miejsca, ukrywając się przed ścigającymi ich przedstawicielami prawa. Na początku XIX wieku w okolicach dzisiejszego Ben Lawers NNR toczyła się prawdziwa wojna na spryt pomiędzy funkcjonariuszami skarbówki a producentami nielegalnej whisky.

Znalezienie w tych górzystych odludnych okolicach nielegalnej destylarni nie było łatwe. Osoby, które produkowały whisky w tym miejscu musiały bardzo dobrze wybierać lokalizację, by upewnić się, że nikt jej nie odkryje. Ci, którzy wybudowali ten szałas, dobrze wiedzieli, co robią. Wybrali zakole strumienia Lawers Burn, gdzie byli ukryci zarówno od strony dolnego, jak i górnego biegu. Niewykluczone, że miejsce to nigdy nie zostało odkryte. Gdyby bowiem znaleźli je funkcjonariusze, destylator zostałby zabrany i zniszczony. Fakt, że znaleziono tę część wskazuje, że destylator został pospiesznie rozłożony na części. Prawdopodobnie osoby produkujące whisky dostrzegły w okolicy funkcjonariuszy.

Zgubiona część odpowiada starej ilustracji, która identyfikuje ją jako „An Gearradan”, kołnierz łączący ramię odprowadzające z głowicą aparatu destylacyjnego. Potwierdzenie można zaś znaleźć w pochodzącym z początku XX wieku słowniku gaelickiego, który szczegółowo opisuje poszczególne części „A Phoit-dhubh” (dosł. czarny garnek), czyli destylatora.

Miedziany kołnierz znaleziono w pobliżu starannie zbudowanego paleniska ze śladami spalania, biegnącego pod podłogą kanału odpływowego przykrytego kamieniami oraz belkę podtrzymującą dach. Całość została pogrzebana, gdy runęły kamienne ściany niewielkiego szałasu.

Na ternie Ben Lawers National Nature Reserve znanych jest jeszcze pięć innych szałasów, w których odbywała się nielegalna destylacja. Jednak ten opisywany jest jedynym, przy którym znaleziono fragment destylatora.

Recepturę produkcji whisky opracowali w średniowieczu mnisi ze Szkocji lub Irlandii. Z produkcji alkoholu utrzymywało się wielu dzierżawców w regionie Highlands. W 1644 roku szkocki parlament nałożył pierwsze podatki na whisky. Dopiero jednak zdelegalizowanie nielicencjonowanej produkcji spowodowało, że zeszła ona do podziemia.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)

Pierwszy drops nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, podobne to do

tramalu, tyle że droższe i krócej trwa dziwny stan. potem kilka razy

było całkiem przyjemnie na jakichś chorych acid-techno-party na które

normalnie nigdy bym nie poszła, ale było cool. wszyscy wiemy jak :)

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Chciałem aby ecstasy było czymś, co otworzy mnie na ludzi. Chęć otwarcia.

 

Będzie to dość osobiste, jeśli ktoś nie lubi lekko smętnego, za przeproszeniem, pierdolenia, niech sobie odpuści.

(Po 21 piszę czas "na oko", miejsca i osoby pamiętam, gorzej z chronologią i umiejscowieniem w czasie)

  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, dom za miastem. Ekipa dobrych znajomych i dwa pitbulle. Wszyscy lekko zmęczeni, ale i zrelaksowani. Jest 02.01.2020, za nami trzy dni iście hippisowskiego imprezowania, w towarzystwie psytrancowej muzyki, amfetaminy i pregabaliny, doprawionych nieznacznie wiadomym ziółkiem wątpliwej legalności.

Bohaterowie historii: ja, dwa pitbulle i trójka dobrych znajomych - Krzysiek (posiadacz ww. pitbulli, doświadczony w ćpaniu, pozostał trzeźwy), Maniek (wspólnie zaliczyliśmy tripa na kwasie, on oprócz tego też jakieś okazyjne psychodeliki), Anka (dziewczyna Krzyśka, równie doświadczona co on, fanka DXM).

Imiona oczywiście zmienione.