Polacy w Holandii uzależniają się od marihuany. Przemilczany problem

O rodakach dotkniętych w Holandii plagą marihuanizmu oraz sposobach, by ich ratować...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

polonia.nl
Ewa Grochowska
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

428

Nikt nie wie, ilu ich jest, bo nikt nie prowadził takich badań. Tymczasem w mediach społecznościowych, wśród Polaków żyjących w Holandii, coraz częściej pojawia się pytanie: ludzie, co robić, bo palę marihuanę i nie umiem sobie poradzić. Polacy uzależnieni od „zioła” to przemilczany problem.

Uwaga! Na końcu artykułu podajemy informacje o polskojęzycznych grupach Anonimowych Alkoholików (AA) i Anonimowych Narkomanów (AN/NA-Narcotics Anonymous) w Holandii.

Według Nationale Drug Monitor 2018 (NDM), w 2017 r. 960 tysięcy osób dorosłych (powyżej 18 roku życia) mieszkających w Holandii paliło marihuanę. To 7,2 proc. populacji. Wśród ludzi młodych – między 18 a 24 rokiem życia – było ich aż 25 proc.

Imigranci z Europy Wschodniej, wśród których najwięcej jest Polaków w wieku 30-39 lat, szczególnie upodobali sobie marihuanę i palą ją w tzw. ryzykowny sposób (systematycznie i zbyt często). Stąd już krok do uzależnienia. Dostępność tego miękkiego narkotyku w coffeeshopach stanowi dla niektórych naszych rodaków niebezpieczną pułapkę.

Ilu w nią wpadło? Nie wiadomo, bo nie ma takich badań. Dramatyczne pytania i prośby o pomoc, pojawiające się w mediach społecznościowych pokazują jednak, że problem jest. I to poważny.

Samotność, izolacja i ułuda szczęścia

Stłoczeni w zamkniętych, leżących na uboczu domach, po kilkanaście osób w jednym, odizolowani od Holendrów, zupełnie nie znający kraju, do którego przyjechali i jego języka (angielskiego często też nie), młodzi polscy imigranci zarobkowi znajdują się nagle w środowisku, które stwarza wiele emocjonalnych problemów.

Dodatkowo samotność, oddalenie od rodziny sprawia, że niektórzy sobie nie radzą. A coffeeshop z marihuaną, dającą chwilowe uspokojenie i odlot w ułudę szczęśliwości, jest przecież tak blisko.

W tę pułapkę łatwo wpaść. Brak wiedzy o tym, że marihuana, to miękki, co prawda, ale narkotyk, od którego wielu zaczynało drogę w kierunku uzależnienia, wpycha w bagno coraz głębiej.

Zaczynają mówić i szukać pomocy dopiero wtedy, gdy pojawiają się kłopoty w pracy, w miejscu zamieszkania, kłótnie z sąsiadami, a cudownie działające dotąd „zioło” przestaje rozwiązywać jakiekolwiek problemy.

Gdzie znaleźć pomoc? 2 opcje

W Holandii Polacy uzależnieni od narkotyków, głównie marihuany, mogą skorzystać z:

- gabinetów prywatnych prowadzonych przez psychoterapeutów mówiących po polsku,
- poradni niderlandzkiej służby zdrowia (koszty pokrywa ubezpieczyciel), do których potrzebne jest skierowanie od lekarza rodzinnego.

W przypadku pierwszej opcji barierą jest cena. Terapia uzależnienia trwa długo, a sesje muszą odbywać się systematycznie. Niewiele osób może sobie finansowo na to pozwolić. Szukając takiej pomocy warto jednak skontaktować się ze swoim ubezpieczycielem i sprawdzić, czy nie ma możliwości choć częściowej refundacji takiej usługi.

Druga opcja to przede wszystkim bariera językowa. Terapeuci w poradniach holenderskich, co prawda, mówią także po angielsku, ale przekazania tego, co boli w duszy nawet w ten sposób nie jest żadnym rozwiązaniem dla uzależnionego.

Pomocy z zewnątrz jednak trzeba szukać, bo zatrzymanie uzależnienia tylko siłą woli w tym przypadku nie działa. Uzależnienie pozbawia chorego wolnej woli, na tym polega ta choroba.

Pod tym linkiem można znaleźć profesjonalną pomoc holenderskiej służby zdrowia w pobliżu miejsca zamieszkania. Wystarczy wpisać nazwę miejscowości lub kod pocztowy.

AA i AN dla Polaków w Holandii

Mityngi AA w języku polskim odbywają się w:

Amsterdamie
Hadze
Eindhoven
Ijsselmuiden
Rotterdamie
Utrechcie
Veenendaal
s-Hertogenbosch
Oss

W Hadze działa również grupa wsparcia DDA/DDD (Dorosłych Dzieci Alkoholików/Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych).

W Eindhoven z kolei jest grupa Al-Anon dla osób żyjących w bliskim związku z alkoholikiem.

Szczegółowe informacje o miejscach spotkań wszystkich grup, datach i godzinach można znaleźć pod tym linkiem

Grupa Anonimowych Narkomanów (AN/NA) „Do brzegu” działa w Hadze. Mityngi odbywają się w drugą i czwartą niedzielę miesiąca, od godziny 17.00 do 18.00. Adres: Johannes Camphuijsstraat 23-35, 2593CH Den Haag. Kontakt: +31 624502108; +31 617761037.

Więcej pod tym linkiem

Mityngi AN/NA w języku polskim odbywają się również w Amsterdamie, w każdą nieparzystą niedzielę miesiąca (a więc pierwszą, trzecią i piątą, jeśli taka w danym miesiącu jest), o godz. 18.30. Adres: Geschutswerf 12, 1018 AW Amsterdam. Tel. kontaktowy: +31 646011319.

Oceń treść:

Average: 3 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Po pięcioletnim maratonie regularnej hiperwentylacji gandzi (najczęściej warszawskiej, niestety) do płuc wydawało mi się, że już zawsze będzie się świecił mały zielony neonik przed moimi oczyma. Nadszedł jednak czas, kiedy brak rutyny także stał się rytuną, ale tą jedyną, którą przyjęłam z entuzjazmem. Później jakoś tak wyszło, że nie było kiedy, albo za co, w każdym razie opaliłam już chyba cały zestaw fifek, jakie zalegały chałupie, zasiane niczym zalążki myśli. A potem nie wiedziałam dlaczego tak cholernie mi się dłużą te dwa miesiące przerwy, skoro nie jestem uzależniona...

  • Bad trip
  • Kannabinoidy

Nastawienie do palenia jak zawsze dobre, ale czułem lekkie poddenerwowanie, nastrój dobry. Działo się to w parku miejskim, sporo w nim ludzi, pogoda genialna - bardzo ciepło, zero wiatru i chmur.

Zacznijmy może od tego, że cały trip spędzony był z moją lubą, którą tradycyjnie nazywać będę "X". W ramach wstępu wspomnę również o tym, iż za każdym razem po paleniu czułem się genialnie, opisywana przeze mnie sytuacja jest moim pierwszym (a był to mój +/- 30 raz) negatywnym wspomnieniem z tą substancją.

  • Katastrofa
  • Marihuana

Wieść gminna niesie, że nie zanotowano żadnej śmierci związanej z marihuaną, poza tym jednym nieszczęśnikiem, którego tona zielska rozgniotła, gdy paczka zerwała się z dźwigu, podczas rozładunku. Nawet jeśli momentami udawało mi się wyłowić ten fakt z szarawej zawieruchy myśli, wiedza ta nie była ani trochę kojąca. Przecież — myślałem sobie — zawsze może być ten pierwszy raz.

randomness