Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

National Geographic | Jonasz Przybył

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich Czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

153

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

Zjawisko to dotyczy konkretnego grzyba sprzedawanego na targowiskach w chińskiej prowincji Junnan, znanego tam pod lokalną nazwą jian shou qing. Jeśli zostanie on zjedzony w formie niedogotowanej, potrafi wywołać u człowieka niezwykle żywe, specyficzne wizje. Szpitale w prowincji Junnan każdego roku przyjmują dziesiątki pacjentów, którzy zmagają się z poważnymi objawami neurologicznymi po jego spożyciu.

Syndrom Guliwera – na czym polegają halucynacje lilipucie?

W oficjalnej terminologii medycznej stan, w którym znajduje się pacjent po zatruciu tym grzybem, określa się mianem halucynacji lilipucich. Zamiast abstrakcyjnych wzorów geometrycznych, zaburzeń proporcji i rozmycia rzeczywistości, typowych dla klasycznych psychodelików, mózg zaczyna generować ostry, hiperrealistyczny obraz miniaturowego świata.

Chorzy zgłaszający się na oddziały toksykologiczne relacjonują, że widzą wokół siebie dziesiątki mikroskopijnych postaci ludzkich – często mających zaledwie kilkanaście centymetrów wzrostu. Te „małe ludziki” nie są statycznymi powidokami; zdają się aktywnie spacerować po meblach, wspinać po ścianach, a nawet tańczyć czy wchodzić w skomplikowane interakcje między sobą.

Stan ten, bardzo podobny do neurologicznego syndromu Alicji w Krainie Czarów (mikropsji), sprawia, że pacjent czuje się dosłownie niczym Guliwer w krainie Liliputów. Oprócz uciążliwych zaburzeń wzrokowych, zatruciu bardzo często towarzyszą również dotkliwe mdłości, silne zawroty głowy oraz omamy słuchowe.

Te grzyby nie zawierają znanych psychodelików

Niezwykłej genetyce tych grzybów postanowili przyjrzeć się mykolodzy – Colin Domnauer i Bryn Dentinger z Uniwersytetu Utah. Chcieli zidentyfikować chemiczne źródło tych anomalii. Zsekwencjonowali genomy aż 53 różnych próbek grzybów należących do szerokiego rodzaju Lanmaoa, a wyniki ich badań opublikowano w czasopiśmie „Mycologia”.

Mimo tak udokumentowanych i silnych objawów neurologicznych, badacze nie odnaleźli u grzyba żadnych genów odpowiedzialnych za produkcję psylocybiny czy kwasu ibotenowego. Są to dwa najlepiej na świecie zbadane związki chemiczne wywołujące grzybowe halucynacje i były szczegółowo poszukiwane w ramach tego eksperymentu.

Zupełnie nowy metabolit

Dowodzi to faktu, że za te wyjątkowe, lilipucie właściwości odpowiada zupełnie nowy, niezidentyfikowany dotąd metabolit. Obserwacje kliniczne wykazują, że substancja ta działa na ludzki organizm w sposób drastycznie różniący się od klasycznych związków psychoaktywnych.

Naukowcy podkreślają, że identyfikacja sposobu, w jaki ów tajemniczy związek chemiczny wpływa na nasz układ nerwowy, może w przyszłości pomóc w badaniach nad nowymi lekami oraz w głębszym zrozumieniu mechanizmów działania ludzkiej psychiki.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Nastawienie bardzo pozytywne, chwilowo żadnych zmartwień i obowiązków, od paru dni spore ciśnienie na pierwsze spotkanie z hometem, umiarkowanie duże oczekiwania, trip z najlepszym kumplem.

Pogoda była bardzo przyjemna jak na początek lutego. Spotkaliśmy się po 13 w umówionym miejscu, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Obaj mieliśmy kilka dni wolnego, więc praktycznie nic nie zaprzątało nam głowy. K od razu zobaczył moje podekscytowanie planowanym spożyciem. Postanowiliśmy tripować na odludziu, w lesie, w pięknym punkcie widokowym z którego widać całe miasto.

  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Miks

Wtedy nastawianie było oczywiście pozytywne, a miejscem przyjmowania był dom. Oczekiwałem czegoś bardziej wyjątkowego, ponieważ jeszcze nie byłem doświadczony jeżeli chodzi o benzodiazepiny.

Zamieszczam tu stary trip report z diazepamu. Był wtedy rok 2019, a dokładniej 20 października 2019 roku. Pomyślałem, że warto dodać, ponieważ dość dobrze napisany oraz nie było tu mieszanki z opio, a na pewno wyżeracze specyfików zamulujących wiedzą, że takie połączenie to już zupełnie inna bajka. Zapraszam do czytania :)

18:00

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Wieczór. Wracam ze znajomymi z piwka. Przyjemna atmosfera.

Wracając ostatnio z kolegami z miasta przypadkiem spotkaliśmy znajomych. Dawno się nie widzieliśmy to pogadaliśmy i okazało się, że jeden z nich ma zioło. Kolega już dawno miał ochotę zapalić, więc zaczęli nabijać. Ja jakoś nie byłem chętny, no ale wstyd odmówić, wziąłem jednego bucha, potem jeszcze złapałem małego, ale to już sam popiół był. Posiedzieliśmy trochę, pogadaliśmy.

  • Dekstrometorfan

Substancja: 750mg/50 dropsów

Wiek/waga: 20 lat, 64 kg

Exp: DXM, tytoń, alko, kodeina, mj, hasz, "mieszanki ziołowe".

S&S: Własny pokój, w nausznikach jakiś dark ambient itp.

Czas: Wczoraj, około 21:00 dropsy były już wchłonięte, trip załadował się po ok. 25-35 minutach.

Opis: