Działo się to w lipcu 2015 roku.
Wracając z pracy do domu otworzyłem skrzynkę na listy jak codziennie. Oprócz typowego syfu i spamu znajdowała się tam biała koperta opatrzona logiem kancelarii prezydenta RP...
W przyszłym roku palacze przeczytają nowe ostrzeżenia na paczkach papierosów. Dowiedzą się np., że palenie tytoniu "może zmniejszyć przepływ krwi i spowodować impotencję" lub "spowodować powolną i bolesną śmierć".
To dwa przykłady z czternastu ostrzeżeń, jakie będą musiały być umieszczone na opakowaniach wyrobów tytoniowych. O planowanej nowelizacji ustawy o ochronie życia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych poinformował w piątek minister zdrowia Leszek Sikorski.
Ubolewał podczas konferencji prasowej, że trudno jest walczyć z palaczami, którzy często palą w miejscach niedozwolonych. "Jako dyrektor szpitala musiałem kiedyś wyznaczyć miejsce do palenia. Wyznaczyłem je na ławeczce przed kostnicą" - wspominał minister. Przyznał jednak, że palacze niestety nie chcieli palić jedynie tam i, aby zapalić, ukrywali się np. w toaletach.
Nowelizacja ustawy jest konieczna ze względu na dostosowanie prawa polskiego do przepisów Unii Europejskiej. Z opakowań znikną określenia typu "light", sugerujące rzekomo niższą szkodliwość takich papierosów. W dzienniku urzędowym ministra zdrowia będą publikowane informacje o stosowanych dodatkach i wynikach badań toksykologicznych wyrobów tytoniowych. Producenci nie będą mogli stosować dodatków, które przyspieszają uzależnienie od nikotyny.
Zmniejszy się ponadto maksymalna dopuszczalna zawartość substancji smolistych (najwyżej 10 mg na jeden papieros) i nikotyny (maksymalnie 1 mg na papieros).
Producenci papierosów uważają - jak dowiedziała się od nich PAP - że nie zdążą zmienić na czas linii produkcyjnych opakowań i pozbyć się starych zapasów. Minister uważa, że będą mieli na to blisko siedem miesięcy. Nie wiadomo jednak, czy parlament przyjmie na tyle szybko ustawę; najpóźniej musi ona zacząć obowiązywać 1 maja 2004 roku.
Set: lekki niepokój z przewagą ciekawości, dobre nastawienie. Setting: ładna lipcowa pogoda, park z lasem za miastem.
Działo się to w lipcu 2015 roku.
Wracając z pracy do domu otworzyłem skrzynkę na listy jak codziennie. Oprócz typowego syfu i spamu znajdowała się tam biała koperta opatrzona logiem kancelarii prezydenta RP...
Na czczo. Kilka dni przedtem dieta mocno ograniczona, bardzo lekka. Las. Głęboki spokój. Trans medytacyjny. Brak wiedzy o substancji. Brak oczekiwań. Waga 58 kg. Wzrost 175.
Mija kilka minut. Pierwszy oddział był gotów do wymarszu.
Generale, melduję, że smak jest ohydny...
Jak kania z indywidualną dla muchomora nutką smaku. Zjadłem wszystko z wielkim trudem. Pojawiło się uczucie ogromnej suchości. Pamiętam, że żułem wszystko bardzo długo, wiedząc, że ma to olbrzymi wpływ na efekt.
Już kiedy kończyłem ostatniego muchomora (jedzenie tego wszystkiego trwało dobry kwadrans) poczułem, że coś się zmieniło, ale nie potrafiłem powiedzieć, co.
Nastawienie optymistyczne
Postaram się opisać moje obserwacje z punktu widzenia osoby, która od zawsze była przeciw. Tak mi po prostu wpojono. Narkotyki to zło i tyle. Nigdy nie zakwestionowałem tej tezy.
A szkoda.
Mam 40 lat i zero nałogów, nie piję, nie palę, nie interesowały mnie nigdy żadne narkotyki. Interesowały mnie: umysł, podświadomość, nadświadomość, hipnoza, świadome sny, OBE, oświecenie, śmierć kliniczna, itp. Jestem hipnotyzerem.
Salvia Divinorum ekstrakt 12x ponoć
Poziom doświadczenia: pierwszy raz
Metoda spożycia: palenie przez lufę wodną
Set & Setting: plener w aucie
Dotychczsowe środki: Maria, MDMA, DXM, LSD, Grzybki, Feta, N2O (wszystko to nie za często) oprócz Marii ;)
Komentarze