Palacze na wygnaniu

Moda na wolne od dymu kluby nocne i puby dotarła do Europy

Anonim

Kategorie

Źródło

Newsweek Polska

Odsłony

4087
Walka z paleniem

Koniec raju dla palaczy. Moda na wolne od dymu kluby nocne i puby dotarła wreszcie do Europy.

Holenderscy palacze przeżyli szok. 28 maja rząd w Amsterdamie ogłosił, że od 2005 r. amatorzy fajek, papierosów i skrętów nie będą mieli czego szukać w dyskotekach, pubach i kawiarniach. Szczególnie okrutnie potraktowano coffee shopy, słynne holenderskie bary, do których pielgrzymują palacze tytoniu i marihuany z całego świata. Zakaz palenia wejdzie tam w życie już od przyszłego roku.

Znanym z liberalizmu holenderskim urzędnikom nie przeszkadzają miękkie narkotyki; właściciele coffee shopów nadal będą mogli sprzedawać ciastka i drinki z haszyszem. Władze uległy jednak presji organizacji antynikotynowych, które żądają ochrony dla pracowników, zmuszonych do pracy w wiecznie zadymionych pomieszczeniach. - Przyjdzie nam chyba przerzucić się na sprzedaż książek - zżyma się Laura, menedżerka coffee shopu Bluebird w Amsterdamie.

Pętla na szyjach palaczy zaciska się coraz bardziej. W miejscach publicznych nie można już palić w Kalifornii, Australii, Kanadzie i Nowym Jorku. Nawet w Tokio nie można już palić na ulicy, a w Tajlandii w budynkach publicznych. Teraz przyszedł czas na "oddymianie" Europy, w której jest 215 mln nałogowych palaczy. Już w przyszłym roku los holenderskich lokali podzielą słynne puby w Irlandii. Pod koniec maja 192 kraje zrzeszone w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w tym Polska, przyjęły pierwszy w historii traktat antynikotynowy, który ogranicza reklamę papierosów.

Co roku w Europie z powodu chorób związanych z paleniem umiera ponad pół miliona osób. Rządy Holandii i Irlandii wprowadzające zakazy argumentują, że paląca mniejszość nie może zatruwać życia pozostałym obywatelom. - Wolna od dymu Europa jest tylko kwestią czasu - przekonuje Naj Dehlavi z brytyjskiej organizacji ASH, która walczy z paleniem. Ostoją wolności dla palaczy pozostaną już tylko kraje arabskie, takie jak Egipt, gdzie swobodnie można zaciągać się nawet w domach towarowych, urzędach czy autobusach.

Jeszcze kilkanaście lat temu europejscy palacze drwili z Amerykanów, którym z roku na rok ubywało miejsc, gdzie można spokojnie zapalić. W USA w latach 80. palacze musieli pogodzić się z nikotynową abstynencją podczas krajowych lotów. Później w kolejnych stanach "wolne od dymu" stawały się urzędy, hotele i biura. W 1998 r. w Kalifornii, a w marcu tego roku w Nowym Jorku ostoją palaczy przestały być nawet bary i restauracje. Teraz pozostały im tylko własne domy.

Przeciwnicy wprowadzenia zakazu palenia biją na alarm. Twierdzą, że zakazy uderzą po kieszeni restauratorów. Zdaniem holenderskiej organizacji zrzeszającej właścicieli lokali rozrywkowych (KHN) ich straty sięgną 1,3 mld euro, a 50 tys. osób będzie musiało poszukać nowych miejsc pracy.

W ten sam ton uderzają właściciele 10 tys. irlandzkich pubów. "Pub stać się ma jakimś cholernym klubem fitness!?" - denerwowali się stali bywalcy dublińskich lokali, gdy pod koniec stycznia minister zdrowia Micheal Martin ogłaszał hiobowe dla nich wieści. Dublińczycy obawiają się o przyszłość spowitych dziś dymem pubów: Davy Byrne\'s, gdzie Leopold Bloom, bohater "Ulissesa" Jamesa Joyce'a, jadł na lunch kanapkę z serem, czy Mulligan's, gdzie w młodzieńczych latach przesiadywał John F. Kennedy.

Joanna Kowalska (jkowalska@newsweek.pl), Wojciech Rogacin (wrogacin@newsweek.pl)

Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 24/03 na stronie 42

Podesłał: xiil
thx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

dym pecisko (niezweryfikowany)
Kampanie antynikotynowe wpływają na coffe szopy - nikotyna to nikotyna, a zioło to zioło. <br> <br>I tak trzeba wprowadzić prawo które pozwala trzymać knajpy oznaczone np. symbolem &quot;tu jara się szlugi, zioło, hasz i wszelko co może dawać szkodliwy dym &quot; - żeby każdy na własną odpowiedzialność wiedział że wchodzi, bo chce palić.(z wyjątkiem trocin wiór azbestowych, oraz radzieckiego gumolitu) <br> <br>W polsce jakoś ta ustawa antynikotynowa jest dawno dawno i i tak jak ktoś pali w miejscu publicznym, pomieszczeniu to mu się nic z tego powodu nie dzieje. <br> <br>Szkoda mi tylko NL, bo ktoś każdym sposobem chce znaleźć na nich kruczek, bo mu się nie podoba co oni sobie tam smażą
Baniok (niezweryfikowany)
I tak ma byc!!!!! nikt nie moze palic tych cholernych petow!!!! i mam nadzieje, ze w Polsce nastanie taki dzien kiedy w jakims barze usiade sobie z kolegami i po powrocie do domu mama nie bedzie mnie sie pytala czemu pale fajki !!! :)))) <br> <br>Pozdrowienia
triple og (niezweryfikowany)
Hymm. Jak dla mnie to coś mi tu śmierdzi bezprawiem. Nie rozumiem czemu nie miałoby być lokali tylko dla palaczy?? Kto może zabronić czegoś takiego? Coś mi tu śmierdzi... :[[
shahid - flirtu... (niezweryfikowany)
..przekaże dalej i uratuje święte holenderskie coffeshopy <br> <br>nie ma takiego przepisu którego sie nie da obejść, akurat do tego nie trzeba szczególnie nikogo przekonywać, w tym kraju to normalne
zapierdalakica (niezweryfikowany)
niepalący mają prawo do życia bez dymu... <br>kurwa a co z prawami dla palaczy...
Deni (niezweryfikowany)
<p>[quote=zapierdalakica]niepalący mają prawo do życia bez dymu... <br>kurwa a co z prawami dla palaczy...[/quote]</p><p>&nbsp;</p><p>W tej kwesti niepalacy mają więcej do powiedzenia, bo oni nie zmuszają innych do wdychania trującego dymu.</p><p>Szkoda, że palący nie rozumieją tego, że palenie może truć innych poprzez bierne palenie.</p><p>&nbsp;</p><p>Palaczu bądz konsekwntny: <strong>wybrałeć palanie - truj się sam i szanuj zdrowie osób, które żyją obok ciebie!</strong></p>
Mayoral (niezweryfikowany)
<p>W Japonii palacze mają się dobrze, a nawet świetnie bym powiedziała. Ponieważ i owszem nie wolno im palić na ulicach, ale za to jak najbardziej dozwolone jest to w restauracjach, kawiarniach, klubach patchinko czy innych pomieszczeniach zamkniętych.</p><p>Więcej o tym tu:</p><p>&nbsp;</p><p>http://ananastory.blogspot.com/2014/01/swiat-po-japonsku-i.html</p>
JohnnY (niezweryfikowany)
Czy ja ten artykuł dobrze zrozumiałem....... <br>Nie będzie można palić MJ już nawet w Holandii..... Qrwa ja chyba śnię, a to jest najbardziej pojebany sen jaki miałem :(........ Nie....no tak się nie da.....
xil (niezweryfikowany)
Czy ja ten artykuł dobrze zrozumiałem....... <br>Nie będzie można palić MJ już nawet w Holandii..... Qrwa ja chyba śnię, a to jest najbardziej pojebany sen jaki miałem :(........ Nie....no tak się nie da.....
AleX (niezweryfikowany)
przejeb.. za 20 lat bedziemy organizowac manify na rzecz legalizacji tytoniu..
Armageddon (niezweryfikowany)
Hymm. Jak dla mnie to coś mi tu śmierdzi bezprawiem. Nie rozumiem czemu nie miałoby być lokali tylko dla palaczy?? Kto może zabronić czegoś takiego? Coś mi tu śmierdzi... :[[
xil (niezweryfikowany)
ejj no masakra.. z dnia na dzień dzieje się gorzej w NL :(((
mivan (niezweryfikowany)
..przekaże dalej i uratuje święte holenderskie coffeshopy <br> <br>nie ma takiego przepisu którego sie nie da obejść, akurat do tego nie trzeba szczególnie nikogo przekonywać, w tym kraju to normalne
Gordon (niezweryfikowany)
..przekaże dalej i uratuje święte holenderskie coffeshopy <br> <br>nie ma takiego przepisu którego sie nie da obejść, akurat do tego nie trzeba szczególnie nikogo przekonywać, w tym kraju to normalne
QrA (niezweryfikowany)
ejj no masakra.. z dnia na dzień dzieje się gorzej w NL :(((
Towarzysz X (niezweryfikowany)
Co do tego maja pracownicy??? Jak ida do pracy w barze, to nie przewiduja, ze tam moze ktos sobie zapalic??? Jak chce pracowac to w dymie, a jak nie to niech spada na drzewo, swoj rozum ma. <br> <br>Co do palenia w barach i pubach to fakt - powinno byc zakazane, ale osobiscie to wyznaczylbym osobne pomieszczenia-palarnie. <br> <br>Co do Holandii to tylko moge im wspolczuc, ale 3mam za nich kciuki
dpp (niezweryfikowany)
..przekaże dalej i uratuje święte holenderskie coffeshopy <br> <br>nie ma takiego przepisu którego sie nie da obejść, akurat do tego nie trzeba szczególnie nikogo przekonywać, w tym kraju to normalne
szynszyl (niezweryfikowany)
niepalący mają prawo do życia bez dymu... <br>kurwa a co z prawami dla palaczy...
blablah (niezweryfikowany)
Nie moge tego inaczej nazwac. Tego samego zdania jest nasza druzyna i katechetka. Jestesmy oburzone. Qrwa moze ograniczymy tez seks i picie mleka. <br>Laura, Pati i Nicole (lat 25-35)
kraskurs (niezweryfikowany)
Im wiecej miejsc wolnych od jakiegokolwiek smrodu tym lepiej.Tam gdzie zaczyna sie szkodzic drugiemu człowiekowi - tam koncza sie swobody obywatelskie - i tak powinno byc w kazdym cywilizowanym panstwie.sredni teraz pali co piata osoba wiec do jakiej cholery przez 2 palaczy na 10 siedzacych w jednej sali 8 pozostalych ma smierdziec i truc sie tylko dlatego ze palenie jest takie cool a zdrowie nie jest cool.I nic mi nie mówi to ze jak nie chce smierdziec to nie wchodze tam gdzie sie pali bo jak nie ma zakazu to sie pali w 95 % dyskotek i pubow!!Troche rozsadku!!
piotrka (niezweryfikowany)
palcie sobie!Ale dlaczego do cholery jasnej nie szanujecie mojego zdrowia?!czy jak nie macie ochoty na jedzenie to ktos na siłę wam je wciska?!NIe?to na siłe nie dawaj mi tytoniowego smrodu!pal sobie sam lub w towarzystwie tobie podobnych chorych na uzaleznienie.
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • LSD-25

Na spokojnie w domu z przyjaciolmi. Plan byl troche sie zrelaksowac, cos tam przerobic. Jestem swiezo po rozstaniu z facetem i mialam nadzieje troche rozluznic ten temat.

 

Faza wyjątkowo gładko się ładuje. Czuję rozluźnienie w emocjach, w ktorych jestem, jest mi milo, czuję że mam więcej miejsca na oddychanie, więcej przestrzeni w sobie.

T+1h Dalej jest miło. Spiewam sobie jakieś icarosy, rozmawiam ze znajomymi. Bawię się jest fajnie.

  • Szałwia Wieszcza

Autor: dawidzio; 04.02.2008

  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

bardzo pozytywne

Pomysł pojawił się już kilka lat temu, kiedy to usłyszałam o psilocybe mexicana, lub kolokwialnie mówiąc, “grzybach”. Wtedy jeszcze, był to tylko zamysł, małe ziarenko upchnięte gdzieś w świadomości. Absolutnie jestem zdania, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, aby móc je w pełni doświadczyć. Tyle wstępu, przejdę teraz do mej relacji z tak zwanej wycieczki.
Wspomniane ziarenko, zakiełkowało po przeczytaniu relacji z tripu znajomego, spojrzałam wtedy na grzybki z innej perspektywy, zobaczyłam w tym nie tylko zabawę, ale i coś głębszego.

  • LSD-25
  • Użycie medyczne

W sumie na żywioł, noc, pokój i podwórko

Tytułem wstępu:

Nie mam pewności czy zażyta przeze mnie substancja to LSD-25, ponieważ przebieg tripu był nietypowy.

Był to drugi znaczek zakupiony od tego samego dostawcy z marketu na TORze. Za pierwszym razem miesiąc wcześniej nie zadziałało w ogóle.

Celem zażycia była terapia szokowa - pobudzenie niedziałających prawidłowo obszarów mózgu - oraz w miarę możliwości osiagnięcie tych wszystkich rzeczy, które zabrała mi choroba.

randomness