Sesja 14
Ekstrakt szałwi wieszczej x21 palone z bonga
Konwersacje z świetlistymi istotami
Pędził 180 km/h z przestrzeloną oponą. Omijał blokady, taranował radiowozy. - To cud, że nikomu nic się nie stało - mówi o sobotnim pościgu Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji.
Zaczęło się od tajemniczego telefonu, jaki w sobotę wieczorem odebrał dyżurny komendy w Otwocku. Dzwoniąca kobieta poinformowała go o napadzie, do którego miało dojść przy skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i Reymonta w Otwocku. Nie podała jednak żadnych szczegółów.
Policjanci, którzy pojechali na miejsce, zauważyli tam granatowe bmw. Chcieli sprawdzić dokumenty kierowcy, ale ten na ich widok nagle ruszył. Potrąciłby policjanta, gdyby ten w porę nie uskoczył. - Informacja o tym zdarzeniu natychmiast trafiła do innych patroli. Na sąsiednich drogach postawiliśmy blokady - relacjonuje Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji.
Jedną z takich blokad kierowca-pirat ominął, przejeżdżając z ogromną prędkością poboczem. Znów niemalże potrącił policjanta. Udało mu się wyjechać z Otwocka. Gdy był już w Warszawie na Wale Miedzeszyńskim, wydawało mu się, że zmylił pościg. Zjechał na stację benzynową. Tam zauważyli go funkcjonariusze z nieoznakowanego radiowozu. Gdy próbowali go zatrzymać, mężczyzna znów nacisnął gaz. Żeby wydostać się z blokady, dwukrotnie staranował radiowóz. Za drugim razem wepchnął policyjnego poloneza pod nadjeżdżającego właśnie tira. Na szczęście policjanci zdążyli w porę wyskoczyć z auta.
Wtedy nadjechały kolejne radiowozy, a policjanci zaczęli strzelać w kierunku uciekającego bmw. Jak się później okazało, jedna z kul trafiła w oponę - z koła została tylko felga. Mimo to kierowca gnał dalej. Momentami pędził nawet 180 km/godz. Udało mu się przejechać kolejne trzy kilometry. Potem wyskoczył z samochodu i zaczął uciekać na piechotę. Goniący go policjanci kilka razy strzelali w powietrze i dopiero to ostudziło mężczyznę. - To cud, że nikomu nic się nie stało. Uszkodzone zostały tylko radiowozy - podsumowuje Mariusz Sokołowski.
Zatrzymany to 35-letni Artur S. Mężczyzna był pijany (1,9 promila), a w jego bmw (zarejestrowanym zresztą na jego 82-letniego dziadka) znaleziono dwie torebki z narkotykami. Według policji S. ma związki z przestępcami handlującymi narkotykami. W przeszłości był celnikiem, ale wyrzucono go z pracy.
pokój z opiekunem, kanapa, południe...
Sesja 14
Ekstrakt szałwi wieszczej x21 palone z bonga
Konwersacje z świetlistymi istotami
Odpowiednio nastawiony psychicznie, podekscytowanie przed kolejnym zażyciem specyfiku z którym się "przyjaźnię" od kilku miesięcy. Dom, moje osiedle, miasto, plenery, podwórko. Czasami ćpałem sam, ale częściej zdarzało mi się zażywać z ziomeczkiem.
Witam! Chciałbym zaprezentować Wam mój tripraport dotyczący kilku najciekawszych "misji" po zażyciu dezodorantów, ale najpierw krótki wstęp.
Nie widziałem wielu tr o tej substancji, więc postanowiłem się pochwalić własnymi doświadczeniami. Wiem, że ćpanie dezodorantów stawia mnie w złym świetle. Dla wielu z Was, osoby wdychające odświeżacze powietrza kojarzą się z ludźmi z marginesu społecznego, głupiej gimby, zer itd. Nie obchodzi mnie to jak mnie odbierzecie. Mi osobiście jest głupio i czuję się źle z tym faktem, lecz czasu nie cofnę...
Nazwa substancji: marihuana (w ilości 0,5 grama na 3 osoby)
Poziom doświadczenia: marihuana, haszysz, amfetamina, MDMA, DXM, gałka (nieudane), alkohol
Set & setting: panowalo podniecenie, poniewaz byl to moj pierwszy raz (i chyba najlepszy :))
Tak sie sprawy mialy:
Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.
Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.
Komentarze