REKLAMA




NIK o przeciwdziałaniu narkomanii w szkołach

W większości skontrolowanych szkół profilaktyka narkotykowa ogranicza się do poruszania tematu podczas lekcji wychowawczych, prowadzonych często przez nieprzygotowanych do tego nauczycieli.

redakcja

Kategorie

Źródło

Najwyższa Izba Kontroli

Odsłony

3830

W większości skontrolowanych szkół profilaktyka narkotykowa ogranicza się do poruszania tematu podczas lekcji wychowawczych, prowadzonych często przez nieprzygotowanych do tego nauczycieli. Krajowe Programy Przeciwdziałania Narkomanii w przypadku szkół są zbyt ogólnikowe i sformułowane w sposób, który nie pozwala na ocenę stopnia ich wykonania i skuteczności.

Z danych uzyskanych na podstawie 11,5 tys. ankiet wynika, że ponad 31 proc. uczniów było świadkiem zażywania narkotyków na terenie szkoły lub słyszało o tym z wiarygodnego źródła. Aż 17 proc. było świadkiem sprzedaży narkotyków na terenie szkoły lub o tym słyszało. Ponad 28 proc. ankietowanych nauczycieli przyznaje, że w ich szkołach istnieje problem zażywania narkotyków przez uczniów. Tylko w czasie objętym kontrolą w prawie jednej trzeciej szkół wystąpiły incydenty związane z narkotykami, przy których - zgodnie z procedurami - konieczne było wezwanie rodziców i Policji.

Zdaniem NIK z powodu niedoceniania wagi problemu przez dyrektorów szkół prowadzona na terenie kierowanych przez nich placówek profilaktyka narkotykowa jest nieskuteczna. W większości skontrolowanych placówek ogranicza się ona do poruszania tematu w trakcie zajęć dydaktycznych i wychowawczych. Jednak jedna trzecia nauczycieli i wychowawców prowadzących lekcje profilaktyczne nie uczestniczyła w żadnych szkoleniach przygotowujących do prowadzenia tego typu zajęć. W dodatku szkolne programy profilaktyki są niekiedy powierzchowne, opracowane bez dogłębnego rozpoznania problemu i sformułowane w sposób, który uniemożliwia ocenę ich skuteczności. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że nawet w szkołach, w których przy wdrażaniu programu zdiagnozowano podwyższone ryzyko sięgania przez uczniów po narkotyki, dyrektorzy nie podjęli bardziej zdecydowanych działań np. nie wdrożyli programów wobec konkretnych uczniów zagrożonych narkomanią, nie zbudowali strategii działań wychowawczych i interwencyjnych. W wielu miejscach strach przed nadszarpnięciem wizerunku placówki lub niedocenianie wagi problemu powstrzymują skuteczną profilaktykę antynarkotykową.

Krajowe Programy Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2006-2010 oraz 2011-2016 - które w założeniu miały być podstawą do odpowiednich działań, w przypadku szkół nie do końca spełniają swoją rolę. Są zbyt ogólnikowe i sformułowane w sposób, który nie pozwala na ocenę stopnia ich wykonania i skuteczności. Ponadto rozwiązania w nich przyjęte są w części nierealne, gdyż  nakładają na niektóre instytucje (np. Policję) zadania, które nie należą do ich kompetencji. 

NIK zwraca uwagę, że szkoły nie wykorzystują skutecznych i sprawdzonych programów profilaktycznych, rekomendowanych w europejskiej bazie programów EDDRA (Exchange on Drug Demand Reduction Action) czy krajowym Systemie Rekomendacji Programów Profilaktycznych i Promocji Zdrowia Psychicznego. Dyrektorzy często nie mają o nich wiedzy. Z kolei ani Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, ani resort edukacji nie promują skutecznie w szkołach tych programów.

- Nie poradzimy sobie z problemem narkotyków w szkołach, zamykając oczy – ostrzega Marek Bieńkowski z Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK. W raporcie o przeciwdziałaniu narkomanii Izba wzywa dyrektorów szkół do odważnych decyzji.

NIK proponuje, żeby szkoły zaczęły od diagnozy rzeczywistych zagrożeń, jakie występują na ich terenie. Jeśli jednym z nich okażą się narkotyki lub dopalacze, trzeba odważnie zmierzyć się z tym problemem. - Gotowe i profesjonalne programy profilaktyczne są dostępne i czekają na użycie, wskazaliśmy na to w naszym raporcie -  tłumaczy Bieńkowski. I dodaje: - Nie zastąpią ich pogadanki na godzinach wychowawczych, to już po prostu nie te czasy.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
<p>Bo to komu na co potrzebne jak 5 na liście najbardziej zabójczych substancji jest na półce każdego sklepu, na pewno narkotyki to straszny bla bla problem który wszystkich morduja. sraka maka paka kij wam w oko hipokryci</p>
lufarulez (niezweryfikowany)
<p>2 dni temu gdy z lekko czerwonymi oczami przyszedłem do mojego kochanego liceum i zostałem przyuważony przez aparat pedagogiczny została wezwana karetka która wstepnie oceniła że "nie jestem nacpany" pomimo tego nacisk dyrektora szkoły sprawił że zostałem potrawktowany jak ostatni śmieć i zabrany przymusowo na toksygologie gdzie uprzejmie mnie poimformowano że oni ŻADNYCH WYNIKÓW nie przekażą szkole i będą jedynie do mojego wglądu (mam 18 lat) nastepnie zostałęm uprzejmie "poproszony" o podpisanie zgody na leczenie tak oto spedziłem cały dzień wśród narkusów, umierających alkoholikow i przezajebistych pielegniarek :D&nbsp; tego samego dnia wypisałem sie na własne żadanie ale mimo wszystko dzień zajęć mam w plecy. W dodatku pogratulować systemowi pedagogicznemu wiele mnie tak hostoria nauczyła, wyciągnąłem dogłebne wnioski etc.</p><p>(jedyne czego serio sie nauczyłęm to przełąmałem strach przed podaniem i.v. w końcu co to jest mała insulinówka w porównaniu do wenflonu XD )</p>
zecer (niezweryfikowany)
<p>Ja zacząłem przygodę w I klasie gimnazjum (w tym roku jubileusz! okrągły :D) Nauczyciele nigdy nie mieli wobec mnie wątpliwości, myślę że dobre efekty w nauce i spokojne zachowanie kompletnie odwróciły ich uwagę. Jak sobie teraz przypominam, to byłem młodym przećpanym, debilem. DXM wpieprzałem regularnie, w szkole nigdy, ale na wycieczkach już tak. Efedrynę wypijałem na środku korytarzu, potem doszły rzeczy od curandero (kto wie ten wie), kodeina ze dwa razy też się zdarzyła. I nie mogę wyjść z podziwu, że nic a nic się nie zorientowali. Pewnie myśleli, że jak ktoś ćpa, to po prostu NIE MOŻE się dobrze uczyć i normalnie zachowywać. A szkoła była jaka była i w zasadzie chyba przez nią temat zacząłem i siedzę w nim do dziś. Z kolei kumplowi bez przerwy na wyjazdach kazali oczy pokazywać, mimo że nawet piwa nie tykał :D W I czy tam II klasie była ogólnoeuropejska ankieta na temat narkotyków wśród uczniów. Anonimowa, ja jestem paranoik, ale racjonalny, więc wypełniłem zgodnie z prawdą, tylko w tej rubryczce z substancjami, jakie się zażywało mi zabrakło miejsca. Wtedy to się śmiałem z tego, teraz to raczej żenujące biorąc pod uwagę ile miałem lat. No nieważne. Jedyny przypał miał mało rozgarnięty koleSZka który przyniósł malutkiego krzaka w doniczce i zupełnie przypadkiem znalazł go funkcjonariusz od nielatów, co przybył z wizytą. Mnie też tam maglował, ale na niczym to się skończyło (poza tym, że mu z kwadratu jesień średniowiecza zrobili oczywiście). Najbardziej się bałem, że ktoś mnie podpieprzy bo nie kryłem się z tematem wcale i pół szkoły mówiło mi ćpun. Ale stosunki miałem w miarę OK ze wszystkimi co mnie znali lepiej, a reszty to nie obchodziło. Dyplomacja! :D</p><p>&nbsp;</p><p><span style="font-size: 13px;">W zasadzie to klepię bez sensu trochę, ale etylofenidat + kodeina + piwo + MXE + fajki + kofeina + diclazepam (kurwa dawno takiego miksu nie było, o ile w ogóle). No i wiesz rozumiesz.</span></p><p>&nbsp;</p><p><span style="font-size: 13px;">A wenflon akurat wolę od strzykawki, tylko trzeba zmieniać rękę tak z raz na tydzień. Mnie nie zmieniali i miałem zapalenie żył. Ale to drobiazg, w sumie nie przeszkadzało. Przynajmniej nie trzeba się bez przerwy wkłuwać. A i.v. do dziś nie próbowałem i jakoś mnie nie kusi znając moje zdolności manualne, jak i fakt że nigdy nie wiadomo co w tym towarze naprawdę siedzi.&nbsp;</span></p>
randomness