Narkotyki

W publicznej debacie na temat narkomanii ścierają się stanowiska skrajne, odmienne? i trudno rozsądzić, która ze stron ma więcej racji.

Anonim

Kategorie

Źródło

Polski Express

Odsłony

4777
Uzależnienie jest chorobą wyjątkową i dlatego budzi wyjątkowe kontrowersje. Nikt przecież nie spiera się o to, jak postępować z ludźmi chorymi na anginę czy zapalenie wyrostka robaczkowego. Specjaliści na ogół wiedzą, co trzeba zrobić, by chorego wyleczyć, a i sam chory na ogół nie stawia oporu i słucha wskazówek lekarzy.

Co jednak począć z osobami uzależnionymi od narkotyków? Wszak ta choroba atakuje mózg i duszę człowieka, sprawiając, że najczęściej nie chce on poddać się terapii. A jeśli już nawet zacznie się leczyć, nie wiadomo, czy da to jakiś efekt. Tego nie są w stanie przewidzieć nawet sami lekarze. "Każda osoba to wielka niewiadoma. Nie jestem w stanie wróżyć z fusów. Uzależnienie to tak skomplikowany problem jak skomplikowany jest człowiek. Nagle ktoś przestaje brać, chociaż uprzednio dezorganizował leczenie, przerywał je. Mam takich pacjentów. Ale nie umiem powiedzieć, dlaczego rozstali się z heroiną i funkcjonują bez narkotyku" - mówi dr Teresa Wereżyńska-Bolińska w wywiadzie, który publikujemy w tym numerze "Magazynu".

Skoro obszar naszej niewiedzy i niepewności jest tak duży, trudno się dziwić, że w publicznej debacie na temat narkomanii ścierają się stanowiska skrajnie odmienne - i trudno rozsądzić, która ze stron tego sporu ma więcej racji. Czy zwolennicy linii twardej i restrykcyjnej, którzy wzięli górę w sejmowym głosowaniu ustawy penalizującej posiadanie narkotyków, czy może liberalnie nastawieni realiści, którzy twierdzą, że fakt istnienia narkomanii trzeba przyjąć do wiadomości i jedyne, co możemy zrobić, to ograniczać zasięg tego zjawiska i minimalizować wynikające zeń szkody - np. rozdając narkomanom sterylne strzykawki i igły, by nie zakażali się wirusem HIV?

Dr Teresa Wereżyńska-Bolińska jest zwolenniczką karania za posiadanie narkotyków, opinie jej oponentów zawarte są w przejmującym reportażu Natalii Gańko. Być może skonfrontowanie tych dwóch tekstów pomoże Państwu wyrobić sobie własną opinię.

Ja sam coraz bardziej przychylam się do zdania zwolenników zakazu i karania - przy założeniu, że narkoman będzie mógł wybrać: idę do więzienia albo na terapię. Leczenie powinno być także łatwo dostępne dla osób już odbywających karę.

Natomiast polityka minimalizowania szkód, jakie wyrządzają sobie narkomani, wydaje mi się przeciwskuteczna - ułatwia im bowiem trwanie w czynnym uzależnieniu, uwalniając ich od dramatycznych konsekwencji własnego postępowania. Gdyby ściśle trzymać się tej logiki, opieką należałoby objąć także alkoholików. Można by im np. rozdawać wódkę dobrej jakości, tak by nie pili wyjątkowo szkodliwego autovidolu czy denaturatu.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

KaJot (niezweryfikowany)

&quot;Można by im np. rozdawać wódkę dobrej jakości, tak by nie pili wyjątkowo szkodliwego autovidolu czy denaturatu. &quot; <br> <br>Co za kretynstwo - swietny argument dala kobieta. Ale jezeli sie skupiamy na narkomanach to mamy im pomagac a nie w tym momencie alkoholikom. Co za ciemnota.
Armageddon (niezweryfikowany)

Chyba oczywistym jest, że &quot;twarda i restrykcyjna &quot; linia postępowania, którą się wciąż prowadzi - jest całkowicie nieskuteczna. Nie pojmuję logiki zwolenników kary jako metody utrzymania w ryzach czegoś co przecież sami nazywają chorobą(!) To tak jakby zamykać kogoś w więzieniu bo chory jest na raka i nie chce z tą chorobą walczyć (no może głupie porównanie ale nie można się wyprzeć pewnych analogii). <br> <br> &quot;Natomiast polityka minimalizowania szkód, jakie wyrządzają sobie narkomani, wydaje mi się przeciwskuteczna - ułatwia im bowiem trwanie w czynnym uzależnieniu, uwalniając ich od dramatycznych konsekwencji własnego postępowania. &quot; - a co im daje zamykanie w więzieniach??? <br> <br> &quot; Gdyby ściśle trzymać się tej logiki, opieką należałoby objąć także alkoholików. Można by im np. rozdawać wódkę dobrej jakości, tak by nie pili wyjątkowo szkodliwego autovidolu czy denaturatu. &quot; - myślę, że mechanizm działania alkoholu na organizm wyklucza takie porównanie. Ekspertem nie jestem ale z tego co mi wiadomo to ludzie uzależnieni od heroiny mogą żyć normalnie przez spokojnie parędziesiąt lat jeśliby im podawać czystą, nieskażoną heroinę a ich uzależnienie polega wtedy tylko na uciszaniu ciągłego głodu - ponieważ prawdziwego haju i tak już nie są w stanie osiągnąć. Tak kiedyś czytałem - ekspertem nie jestem, jednak różnice kolą w oczy jeśli się zna choć podstawowe fizjologiczne różnice oddziaływania obu tych specyfików. <br> <br>Kto wie zresztą czy podawanie czystej Wyborowej skończonym alkoholikom nie byłoby takim złym pomysłem. Choć trochę mi się to nie widzi :)) nie mówiąc już o efektach picia w przypadku zaawansowanego alkoholizmu. <br> <br>
.chudy. (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
5t3k4fk4 (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
To znowu ja - A... (niezweryfikowany)

że fakt istnienia narkomanii trzeba przyjąć do wiadomości i jedyne, co możemy zrobić, to ograniczać zasięg tego zjawiska i minimalizować wynikające zeń szkody <br> <br>----------------------------------------------------- <br> <br>Jakem Antoni Szpula moge do końca życia zakazywać sobie myślenia o tym, że mam wbitą drzazgę w okolicach ... , ale moge też przyznać się do tego żeby wiedzieć co z nią zrobić. Nie bede sie przecież wypierał prawdy.
Artur (niezweryfikowany)

Chyba oczywistym jest, że &quot;twarda i restrykcyjna &quot; linia postępowania, którą się wciąż prowadzi - jest całkowicie nieskuteczna. Nie pojmuję logiki zwolenników kary jako metody utrzymania w ryzach czegoś co przecież sami nazywają chorobą(!) To tak jakby zamykać kogoś w więzieniu bo chory jest na raka i nie chce z tą chorobą walczyć (no może głupie porównanie ale nie można się wyprzeć pewnych analogii). <br> <br> &quot;Natomiast polityka minimalizowania szkód, jakie wyrządzają sobie narkomani, wydaje mi się przeciwskuteczna - ułatwia im bowiem trwanie w czynnym uzależnieniu, uwalniając ich od dramatycznych konsekwencji własnego postępowania. &quot; - a co im daje zamykanie w więzieniach??? <br> <br> &quot; Gdyby ściśle trzymać się tej logiki, opieką należałoby objąć także alkoholików. Można by im np. rozdawać wódkę dobrej jakości, tak by nie pili wyjątkowo szkodliwego autovidolu czy denaturatu. &quot; - myślę, że mechanizm działania alkoholu na organizm wyklucza takie porównanie. Ekspertem nie jestem ale z tego co mi wiadomo to ludzie uzależnieni od heroiny mogą żyć normalnie przez spokojnie parędziesiąt lat jeśliby im podawać czystą, nieskażoną heroinę a ich uzależnienie polega wtedy tylko na uciszaniu ciągłego głodu - ponieważ prawdziwego haju i tak już nie są w stanie osiągnąć. Tak kiedyś czytałem - ekspertem nie jestem, jednak różnice kolą w oczy jeśli się zna choć podstawowe fizjologiczne różnice oddziaływania obu tych specyfików. <br> <br>Kto wie zresztą czy podawanie czystej Wyborowej skończonym alkoholikom nie byłoby takim złym pomysłem. Choć trochę mi się to nie widzi :)) nie mówiąc już o efektach picia w przypadku zaawansowanego alkoholizmu. <br> <br>
Armageddon (niezweryfikowany)

Chyba oczywistym jest, że &quot;twarda i restrykcyjna &quot; linia postępowania, którą się wciąż prowadzi - jest całkowicie nieskuteczna. Nie pojmuję logiki zwolenników kary jako metody utrzymania w ryzach czegoś co przecież sami nazywają chorobą(!) To tak jakby zamykać kogoś w więzieniu bo chory jest na raka i nie chce z tą chorobą walczyć (no może głupie porównanie ale nie można się wyprzeć pewnych analogii). <br> <br> &quot;Natomiast polityka minimalizowania szkód, jakie wyrządzają sobie narkomani, wydaje mi się przeciwskuteczna - ułatwia im bowiem trwanie w czynnym uzależnieniu, uwalniając ich od dramatycznych konsekwencji własnego postępowania. &quot; - a co im daje zamykanie w więzieniach??? <br> <br> &quot; Gdyby ściśle trzymać się tej logiki, opieką należałoby objąć także alkoholików. Można by im np. rozdawać wódkę dobrej jakości, tak by nie pili wyjątkowo szkodliwego autovidolu czy denaturatu. &quot; - myślę, że mechanizm działania alkoholu na organizm wyklucza takie porównanie. Ekspertem nie jestem ale z tego co mi wiadomo to ludzie uzależnieni od heroiny mogą żyć normalnie przez spokojnie parędziesiąt lat jeśliby im podawać czystą, nieskażoną heroinę a ich uzależnienie polega wtedy tylko na uciszaniu ciągłego głodu - ponieważ prawdziwego haju i tak już nie są w stanie osiągnąć. Tak kiedyś czytałem - ekspertem nie jestem, jednak różnice kolą w oczy jeśli się zna choć podstawowe fizjologiczne różnice oddziaływania obu tych specyfików. <br> <br>Kto wie zresztą czy podawanie czystej Wyborowej skończonym alkoholikom nie byłoby takim złym pomysłem. Choć trochę mi się to nie widzi :)) nie mówiąc już o efektach picia w przypadku zaawansowanego alkoholizmu. <br> <br>
SaB (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
Armageddon (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
Armageddon (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
Armageddon (niezweryfikowany)

O alkoholizmie nie mowi sie tyle ile o uzaleznieniach o innych narkotykach, bo alkoholikiem mozna byc przez 50 lat, a heleniarzem 10 max..
Artur (niezweryfikowany)

że fakt istnienia narkomanii trzeba przyjąć do wiadomości i jedyne, co możemy zrobić, to ograniczać zasięg tego zjawiska i minimalizować wynikające zeń szkody <br> <br>----------------------------------------------------- <br> <br>Jakem Antoni Szpula moge do końca życia zakazywać sobie myślenia o tym, że mam wbitą drzazgę w okolicach ... , ale moge też przyznać się do tego żeby wiedzieć co z nią zrobić. Nie bede sie przecież wypierał prawdy.
C!chy (niezweryfikowany)

co za idiotyczne podsumowanie. ten czlowiek nie czai o czym mowi, jak mozna porownywac rozdawanie strzykawek z rozdawaniem alkoholu?!
Antoni Szpula z... (niezweryfikowany)

że fakt istnienia narkomanii trzeba przyjąć do wiadomości i jedyne, co możemy zrobić, to ograniczać zasięg tego zjawiska i minimalizować wynikające zeń szkody <br> <br>----------------------------------------------------- <br> <br>Jakem Antoni Szpula moge do końca życia zakazywać sobie myślenia o tym, że mam wbitą drzazgę w okolicach ... , ale moge też przyznać się do tego żeby wiedzieć co z nią zrobić. Nie bede sie przecież wypierał prawdy.
NarajanaJane (niezweryfikowany)

Współczucia Antoni, przede wszystkim współczucia...
Zajawki z NeuroGroove
  • 25C-NBOMe
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

Brak.

Spotkałem się z Panienką o godzinie 20:00, wspólnie ruszyliśmy alejami po czym gdzieś w trakcie tej polożyliśmy w buzi blotter.

Przeszliśmy kawałek od momentu zapodania substancji w międzyczasie rozkoszując się kwaskawym smakiem i efektem znieczulenia twarzy jak u dentysty. Tak o to rozmawiając i ekscytując się wyczekiwaniem na efekt od centrum miasta zaszliśmy na park po upływie jakiś 40 minut, tam już zrobiło się dobrze.

  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Domowe zacisze, gdzie czuję się najbezpieczniej. Chęć odkrycia nowej substancji, radosne podniecenie z możliwości tripowania, samotność, chęć tworzenia sztuki, chęć głębszych przemyśleń, ale też staranie się by nie nastawiać się na nic konkretnego - tak doradził mi przyjaciel.

Do psychodelicznych substancji już od dawna czułam wielkie pożądanie, ale nie było mi dane spróbować ich wcześniej. Gałka i marihuana chyba się nie liczą, prawda? Psychodelia fascynuje mnie już od dłuższego czasu, nie tylko ze względów czysto-narkotycznych, ale także ze względów kulturowych, historycznych, filozoficznych. Obecnie piszę pracę licencjacką dotyczącą sztuki psychodelicznej - więc aż grzechem by było nie spróbować jakiegokolwiek psychodelika. ;) Tak naprawdę to marzyły mi się od dwóch lat grzybki, ale niestety nie mam ani dostępu do nich, ani też nie jestem dobrą grzybiarką.

  • 3-MMC
  • Mefedron
  • Tripraport

Późny niedzielny wieczór, sam w domu. Czuję spokój ducha, ale też zmęczenie, po powrocie od dziewczyny. Wziąłem u niej 150mg Pregabaliny, także mnie zmuliło (albo doszło do mnie zmęczenie po niezbyt dobrze przespanej nocy) i prawie u niej zasnąłem, ale już mi trochę lepiej po tym jak się przewietrzyłem wracając. Wczoraj i przedwczoraj również wziąłem kolegę mateusza, poniżej napiszę ile dokładnie co i jak, bo może kogoś ciekawić, a drugich już niezbyt. Kontynuując - dobry dzień, myślałem że będę miał zjazd lub że się nie obudzę zbyt wcześnie i jak zawsze kolega mnie zdziwił, bo było wszystko dobrze, spokój i radość ducha (już na trzeźwo oczywiście). Jedyne co mnie irytuje w cholerę to dekoncentracja, za nic w świecie nie mogę się skupić, jutro pewnie będę miał to ponownie, ale chce to ograniczyć najbardziej jak się da, dlatego biorę pare suplementów, ale to opisze kiedy co i jak już w tripraporcie poniżej. Dzisiaj biorę to tylko, aby napisać swój pierwszy raport, bo bardzo mnie to "kręci", wiem kiedy dać upust i jak już czuję, że coś jest nie tak, to przestaje. Przy zjazdach następnego dnia nie kusi mnie aby zapodać znowu, ale właśnie przeciwnie - wiem, że to koniec i muszę przestać na dłuższy czas. Więc na najbliższy czas nie będę spotykał się z tym kolegą. Piątek - zapodałem wtedy doustnie jakieś 300mg-350mg, nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się że było to 350mg. Trochę wtedy mi się problemów nazbierało i pomyślałem "czemu nie i tak nie mam co zrobić w aktualnej sytuacji, a dawno nic nie brałem". Następnie zrobiłem parę ważniejszych rzeczy, które wydaje mi się że trochę pomogły mi na dłuższą metę z tymi wspomnianymi problemami, których wole nie zdradzać. Sobota - ok. godziny 23 zapodałem donosowo 60mg, było wszystko czuć dobrze, nie było to tak mocne i inwazyjne jak za każdym razem (chodzi mi tu o euforie i uczucia miłości, empatii itp. ; nie lubię tego odczuwać w taki sposób, na ogół jestem osobą miłą i bardzo współczującą, co nie oznacza, że jak ktoś mi zrobi krzywdę to ja mu nadstawię drugi policzek, co to to nie ;)) wracając, czułem dobry speed, czyli to co tak uwielbiam i dość dobre, ale nie inwazyjne uczucia empatii itp. jak to jest w wyższych dawkach. Z tego co zauważyłem to przy mefedronie i jego izomerach przy niższych dawkach głównie wzrasta "uczucie szybkości", a już przy wyższych głównie euforia i empatia. Następnie 2-3h po tym jak mi zaczęło schodzić, zapodałem doustnie 240mg, poczułem wydłużenie efektu zejścia i może lekko większe pobudzenie, i tyle. Zasmuciło mnie to, ale cóż czasami tak bywa. WAGA - 80kg (wzrostu nie podaje, bo jeszcze ktos mnie namierzy, ale mega niski ani ulany nie jestem)

*Od razu chciałbym powiedzieć, że jestem na cyklu testosteronowym enanthate, 300mg/E7D, więc może to dawać lekkie różnice. Nie, nie jestem trans, przygotowywuje się do zawodów sportowych i zgadzam się, próbowanie mefedronu raz czy dwa w porównaniu do cyklu w tym wieku to całkowita głupota, i nikomu nie polecam tego robić, ale oczywiście robicie wszystko na własną kartę. No i przecież ten mój wiek to może być fikcja haha. Miłego czytania.*

22:40 - T-50m -  wziąłem ok. 1g Witaminy C.

 

*ODTĄD PISAŁEM JUŻ PO WZIĘCIU!*