Narkotyk hipisów wrócił do łask. LSD stało się znów popularne

Powrót nazywanego “kwasem”, “Lucy” czy “złotym słoneczkiem” LSD może być związany z powrotem mody i muzyki lat 70. W młodości eksperymentował z nim m. in. Steve Jobs

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polska Times
Carol Midgley, tłumaczenie Zbigniew Mach

Komentarz [H]yperreala: 
Syngalizowaliśmy temat jakieś dwa tygodnie temu, tu mamy rzecz naświetloną trochę szerzej.

Odsłony

952

Dane opublikowane Carol w The Crime Survey for England and Wales 2015 wskazują na dość zaskakujący trend. W ostatnim czasie w Wielkiej Brytanii wzrosło spożycie przez osoby dorosłe LSD. W czasie ostatnich 12 miesięcy o 37 proc. zwiększyło się stosowanie ecstasy. Jednak tym, co najbardziej zwraca uwagę jest wzrost spożycia dietyloamidu kwasu D-lizergowego zwanego LSD. Narkotyk ten kojarzy się z kulturą tak zwanego “podróży” i uśmiechniętym hipisowskim obliczem lat 60.i 70.

Dla LSD ukuto wiele nazw. Najpopularniejsza to „kwas”, ale używa się też takich określeń jak „Lucy” czy „złote słoneczko”. Z tym zmieniającym świadomość narkotykiem eksperymentował w młodości Steve Jobs. Z opublikowanych danych wynika, że [w ciągu ostatnich 12 miesięcy] jego spożycie wzrosło aż o 117 proc. W tym roku opublikowano też inny raport wskazujący, że w przypadku osób w wieku 16-24 lat wzrost ten może być nawet wyższy. Tu w porównaniu z okresem sprzed dwu lat mógł wynieść nawet 175 proc.

Niedawno zmarł jeden z 15-letnich synów bliźniaków znanego muzyka rockowego Nicka Cave’a. Chłopak spadł z klifu w pobliżu Brighton. Okazało się, że spożył przedtem twardy narkotyk. W związku z tą tragiczną śmiercią eksperci zwracają uwagę na wracająca popularność LSD wśród ludzi młodych. - Nie sądzę, aby problemem było opanowanie sytuacji np. w samym Brighton. Rzecz jednak w tym, że [twarde narkotyki] są dziś bardziej popularne, niż się nam wydaje - mówiła przed sądem Amber Crampton ekspertka z Brighton and Sussex University Hospitals NHS Trust.

Pytanie brzmi - dlaczego? Cena może stanowić tu jedną z najbardziej nasuwających się na myśl odpowiedzi. To prawda, że LSD można kupić tanio. Kiedyś pojedyncza działka kosztowała 5-10 funtów. Jednak cena spadła wraz z możliwościami hurtowego zakupu. Wtedy koszt jednej działki może wynieść tylko 50 pensów. Dlatego niektórzy już mówią do narkotyku na czas zaciskania pasa - „austerity drug”. Spora liczba ekspertów sądzi, że mamy do czynienia z szerszym trendem - wielu ludzi szuka ucieczki bardziej w halucynogenach niż w środkach silniej stymulujących, jak choćby kokaina. Zauważono też wzrost spożycia „magicznych” halucynogennych grzybów. Profesorka kryminologii na uniwersytecie w Durham Fiona Measham mówi, że LSD cieszyło się dużą popularnością w początkach lat 90. Jednak w połowie tamtej dekady rynek załamał się z powodu niskiej ceny. Krótko mówiąc. Z punktu widzenia dilera nie opłacało się sprzedawać jednej działki za 50 pensów przy zarobku sięgającym 10 pensów, bo kara więzienia sięgała jednego miesiąca za każdą znalezioną działkę. Po prostu - kiepski zysk w porównaniu do podejmowanego ryzyka.

Jakie czynniki wpłynęły na zmianę tej sytuacji i sprawiły, że LSD znowu stało się tak łatwo dostępne? Według Measham jedną z odpowiedzi może stanowić istnienie tzw. ciemnej sieci, czyli obszaru Internetu „niewidocznego” dla zwykłych przeglądarek. - LSD, zwłaszcza w formie papierków, jest tak lekkie, stężone i zajmuje tak mało miejsca, że można wysłać je pocztą. Praktycznie nie ma zapachu.

Dlatego wygodnie jest zamawiać je przez tego typu sieć - mówi ekspertka. Jej zdaniem w przypadku narkotyków mamy do czynienia z taką samą sytuacją jak w modzie - trendy przychodzą i odchodzą.

Wzrost spożycia LSD może się wiązać z powrotem mody i muzyki lat 70. Zaczęło się na festiwalach muzycznych. Jednak Measham sądzi, że problem polega na tym, iż dziś młodzi ludzie nie zawsze biorą ten narkotyk tak jak, jak poprzednie pokolenia. - Trzeba szanować moc LSD i przygotować się na psychodeliczny, halucynogenny trip. Trzeba stworzyć miłe, wygodne i wspierając otoczenie - na przykład przyćmione światło i spokojna relaksacyjna muzyka. W czerwcu na studenckiej stronie internetowej „The Tab” pojawił się artykuł: „Jak LSD stało się narkotykiem lata 2015”. Autor cytuje pewnego 21-latka: „Chodzi tu o błyskawicznie osiągalny „kop w stronę retro”. Jest w tym trochę historii, co ludziom się podoba. Jest tanie i łatwo to kontrolować. Kupujemy je przez ciemną sieć. Uliczni dilerzy nie oferują LSD. Trip trwa ok. pięć godzin. Każde załamanie światła pod powieką sprawia, że wszystko widzisz w kolorach tęczy”.

Gdy chodzi o stan fizyczny narkotyk ten - inaczej niż alkohol czy papierosy - ma niewielki wpływ na ciało. Jednak ponieważ zmienia świadomość może sprawić, że biorący straci orientację, co robi i gdzie jest. A to może powodować przypadkowe uszkodzenia ciała. LSD może też wpływać na zdrowie psychiczne.

Teri Krebs jest pracowniczką naukową wydziału neuronauki Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii. Ostatnio napisała ona list otwarty do redakcji prestiżowego magazynu „Lancet”. Twierdzi w nim, że przypisujemy LSD nieproporcjonalnie duże poczucie zagrożenia. - W ciągu ostatniego półwiecza spożyto na świecie co najmniej pół miliarda działek psychodelików. Ogólnie w porównaniu np. do takich popularnych aktywności jak jazda na rowerze czy piłka nożna przyjmowanie ich nie jest szczególnie niebezpieczne - czytamy w liście Krebs. Przypomnijmy, że Steve Jobs też pisał o doświadczeniach z rozszerzaniem świadomości. „LSD okazało się głębokim przeżyciem. Jednym z najgłębszych w moim życiu”. Ponadto istnieją dowody, że narkotyk ten można wykorzystywać w leczeniu depresji i zaburzeń psychiatrycznych.

Rosanna O’Connor jest dyrektorką departamentu alkoholu, narkotyków i tytoniu w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia. - Zawsze będziemy mieć do czynienia ze zamianami, gdy chodzi o dostępność i popularność danych substancji. Jednak w porównaniu do sytuacji sprzed 10-15 lat dziś mniej młodych ludzi pali, pije czy bierze narkotyki. Każdy narkotyk - także LSD - jest potencjalnie niebezpieczny dla naszego zdrowia. Chodzi o skutki, wpływ na zdrowie psychiczne oraz przypadkowe uszkodzenia ciała - mówi O’Connor. Nie wszyscy lubią LSD. Wielu młodych ludzi miało raczej przykre doświadczenia i twierdzą, że więcej go nie wezmą.

Oceń treść:

Average: 8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25I-NBOMe
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Nastawiony na silne wrażenia wizualne. Za każdym razem czułem stres w trakcie nanoszenia blottera na dziasło.

Mój pokój, 3m x 4m oklejony bladożółtą tapetą w randomowo wytłoczone wzory. 

Dwa łóżka, jedno małe, jednoosobowe, po przeciwnej stronie większe łóżko na dwie osoby. Dalej już tylko szafki, a na przeciwko ich dwa okna za firanką które podczas tripów zakrywają rolety- W przeciwieństwie do ścian w kolorze żółtym. Przed firanką spory wzmacniacz gitarowy, gitara, biurko i komputer.

 

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Podniecenie, ciekawość, ekscytacja, Trip z grupą znajomych

            Impuls, krótka chwila zadecydowała o tym, że podjąłem próbę sklecenia tego trip raportu.

 

  • LSA
  • Marihuana
  • Tripraport

Mieszkanie, nastawienie zawsze pozytywne niezależnie od warunków, brak specjalnego przygotowania, Impuls. Oczekiwania pozytywne po Poznaniu psychodelików nastawienie na ciekawe nowe doświadczenie. Zaczynam sam potem wpada ziomek posiedzieć jak zawsze. Nie do pilnowania, tripy w samotności to dla mnie żadna nowość nie mam z tym problemu.

14.00
Przepłukane nasiona powoju, heavenly blue z castoramy w opakowniu VERDE, producent W.Legutko  w ilości 150, czyli 5g. Wepchnięte barbarzyńsko do ryja. Smak mocno grzybowy, czyli taki, którego nienawidzę. Najgorzej było całość porządnie rozgryźć, gdyż z miejsca bierze na bełta ale to kwestia smaku raczej. W każdym razie w porównaniu z truflami, to i tak miód maliny. Zapite soczkiem z pomarańczki i tragedii nie ma. Czekam na efekty w międzyczasie zapalę papieroska i się zrelaksuje przy jakimś serialu.

  • 1P-LSD
  • Przeżycie mistyczne

Ciemny pokój, słuchawki. Podniecenie połączone z osraną zbroją przed działaniem mixu.

Raz, dwa trzy... 20. Znów się z wami spotykam - małe, z pozoru niewinne białe skurwysynki. Moja pierwsza młodzieńcza miłość, dziś przez reformy prawa w swojej okrojonej okazałości. Niespiesznie wyciskam je z listka na stół uważając na każde maleństwo. Kładę je parami na języku szybko popijając wodą, by uniknąć gorzkiego smaku. Gaszę światła, zakładam słuchawki i czekam na pierwsze oznaki - uczucie zimna i dreszcze.