Jeśli spotkałeś po DMT obcych - ci naukowcy chcą, byś im o tym opowiedział

Niektórzy twierdzą, że po DMT spotykają kosmitów, demony, a nawet elfy. To dość powszechne doświadczenie, o którym naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa chcą dowiedzieć się czegoś więcej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Motherboard
Matthew Gault

Komentarz [H]yperreala: 
W przekładzie pominęliśmy ustęp z nic nie wnoszącymi, osobistymi impresjami autora

Odsłony

2410

Niektórzy twierdzą, że po DMT spotykają kosmitów, demony, a nawet elfy. To dość powszechne doświadczenie, o którym naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa chcą dowiedzieć się czegoś więcej.

Naukowcy z prestiżowego uniwersytetu medycznego Johnsa Hopkinsa chcą wiedzieć, czy kiedykolwiek zażyłeś dośc dimetylotryptaminy (DMT), by przebić barierę rzeczywistości i spotkać życzliwe maszynelfy żyjące w centrum wszechświata. Roland R. Griffiths, neurobiolog odpowiedzialny za te badania, od dziesięcioleci pozostaje w awangardzie badań nad doświadczeniami psychedelicznymi.

Udział w badaniu jest anonimowy i wymaga jedynie kliknięcia w link i wypełniania ankiety. Naukowców interesują się w szczególności

doświadczeniami ludzi, którzy zetknęli się po DMT z bytami lub istotami sprawiającymi wrażenie autonomicznych. Ta anonimowa ankieta internetowa zawiera pytania o twoje doświadczenia, w tym efekty krótkoterminowe i długoterminowe.

Badanie trwa od 20 do 40 minut, w zależności od twoich odpowiedzi i skrupulatności. Uczestnicy są proszeni o szczegółowe opisanie swoich doświadczeń oraz określenie dawki DMT i metody jego przyjęcia.

Czy kiedykolwiek przyjąłeś dawkę N, N-DMT pozwalającą na "przebicie się"; to jest dawkę, która wywołała bardzo silne efekty psychoaktywne

- pytają autorzy ankiety.

Przez "przebicie "rozumiemy doświadczenie przejścia do innego świata lub alternatywnej rzeczywistości.

Pomóż naukowcom z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa dowiedzieć się więcej o maszynelfach, biorąc udział w ankiecie.

Oceń treść:

Average: 9.9 (8 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Przed wzięciem byłam raczej przybita, zdołowana, zmęczona. To był męczący tydzień i uciążliwy dzień. Nie miałam siły, byłam rozdrażniona. Tego dnia nie planowałam brać, miałam za sobą tydzień intensywnego grzania i serce powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Bolała mnie głowa, serce kołatało przy każdym pokonywaniu schodów, do tego nasilające się uderzenia w skroń i znacznie osłabiona wydajność płuc...

Swoje przeżycia z DXM zaczęłam około pół roku temu. Większość moich tripów zawsze wahała się pomiędzy drugim i trzecim plateau, jedynie raz doszłam do czwartego. Dawkowanie ograniczam zawsze do 150mg, ze względu na to, że mam 1,68m i ważę 42kg. Przez ostatni rok brałam ketoprofen, tramadol w silnym dawkowaniu. Do tego morfina i dwukrotna długa narkoza.

Wstęp

  • Adrenalina

...

...

  • Marihuana

Bardzo dawno temu wybrałem się na obóz żeglarski nad Wdzydze (to takie duże jezioro koło Kościeżyny - woj. gdańskie). Oczywiście na obozie ponowały jasne zasady: żadnego alkoholu, fajek, nie mówiąc już o dragach. A że organizator był trochę pojebany to przestrzegał tych zasad, w każdym razie trzeba było strasznie uważać. Do wyjazdu długo się przygotowywałem i ostatecznie zabrałem kilka lufek i ze 4 gramy dobrego skunika. Jedengo wieczora uznałem, że czas już iść przypalić. Było już ciemno i niepostrzeżenie mogłem się oddalić z obozu.

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Tripraport

Nastawienie raczej pozytywne, chociaż zawszę odczuwam nieopisany strach przed psychodelikami, kiedyś mocno trzepnęły mną o ziemię... Otoczenie stanowił mój pokój, komputer z notatnikiem i winampem, krzesło, biurko, kanapa, syf pod kanapą, bałagan w pokoju, i pająk na ścianie. Wcześniej było to auto znanego mi człowieka.

Witam.
Nie będzie to klasyczny trip raport, całość pisałem w trakcie stanu ostro zbombionego, jest to zapis mojej rozkminy, mający na celu ukazać jak to mniej więcej wygląda
od środka. LSD brałem pierwszy raz w życiu, po tym jak posiedziałem ze znajomymi, wróciłem do domu i otworzyłem notatnik, pisałem to jakieś 4 godziny słuchając muzyki i ledwie trafiając w klawisze. Żeby nie zanudzać długim i sztywnym wstępem, przejdźmy do sedna sprawy.

Zapiski z 1000 i jednego tripu
Epizod: Rozkminisz pod kopułehem