Brudne powody dyscyplinarnego zwolnienia pioniera stosowania medycznej marihuany?

Trafiliśmy dziś na informację o dyscyplinarnym zwolnieniu dr Marka Bachańskiego z pracy w Centrum Zdrowia Dziecka. Artykuł z NIE, który Wam poniżej przedstwiamy, wydaje się sugerować kryjące się za tym powody, a sprawa jest zaiste brudna...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

NIE
Adela Wójcik

Odsłony

1064

Pisaliśmy o właściwościach leczniczej marihuany („NIE” nr 17/2015). Gdy państwo postawiło krzyżyk na chorych na raka i padaczkę lekooporną, okazało się, że nie trzeba katować pacjentów chemioterapią czy drogimi lekami. Nieprawdopodobne efekty w leczeniu tych chorób odnotowano przy stosowaniu leczniczej trawki. Mimo to nadal jesteśmy sto lat za Murzynami, bo mimo ewidentnych dowodów na skuteczność marihuany w leczeniu osób, nad którymi lekarze rozkładają ręce, za jej posiadanie można trafić na długie lata do więzienia. Jak łatwo się domyślić, komuś leczenie marihuaną jest po prostu nie na rękę.

Profesor Jóźwiak

W przypadku depenalizacji trawki wiele do stracenia ma np. prof. dr hab. Sergiusz Jóźwiak, kierownik Kliniki Neurologii, Epileptologii i Rehabilitacji Pediatrycznej Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Jóźwiak kilka miesięcy temu tak mówił o leczniczej marihuanie:

Od dwóch lat temat jest badany. Niestety wszystkie wyniki tych badań wskazują, że nie mamy poważnych zrandomizowanych wyników badań. Jest sporo opisów pojedynczych pacjentów, ale nadal nie ma badań, które są dla nas w branży medycznej niezbędne. Leczenie marihuaną traktowane jest nadal jako eksperyment medyczny(…). Opóźnione leczenie dzieci chorych na padaczkę często skutkuje zatrzymaniem rozwoju. Nieprawidłowe leczenie sprzyja upośledzeniu i postępowi padaczki.

Czyli: jeśli lekarz podaje dziecku leczniczą marihuanę, to skazuje je na zostanie roślinką. Takim lekarzem był według prof. Jóźwiaka dr Marek Bachański, naturalnym działaniem było więc odcięcie go od możliwości dalszego leczenia za pomocą trawki. Bachański marihuaną leczył dziewięcioro dzieci.

Żona prof. Jóźwiaka, też profesor

W marcu jednak dyrekcja Centrum Zdrowia Dziecka zabroniła Bachańskiemu stosowania marihuany w leczeniu dzieci. Oficjalnym powodem było to, że lekarz nie uzyskał zgody komisji etyki CZD. Pod koniec lipca lekarz otrzymał oficjalny zakaz na „eksperyment”, jakim było stosowanie trawki, szpital zabronił mu również komentowania sprawy w mediach. Na konferencji prasowej prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak z-ca dyrektora ds. nauki CZD mówiła, że działania Bachańskiego były nielegalne. Szpital podobno nie wiedział o tym, jakie leki, w jakich dawkach i przez jak długi czas lekarz podawał małym pacjentom. Interesujące jest to, że wszystko to wiedzieli lekarze z CZD. I nie tylko, bo przecież sprawę opisywały wszystkie media w kraju. Nie było w Polsce człowieka, któremu choć raz nie mignęło przed oczami nazwisko lekarza leczącego dzieci marihuaną.

Co jeszcze ciekawsze, oficjalnie od wypowiedzi Kotulskiej-Jóźwiak odcięło się Ministerstwo Zdrowia, które przedstawiło wnioski, jakie Bachański składał – chodziło o procedurę tzw. importu docelowego (sprowadzanie za zgodą państwa substancji w Polsce zakazanych) – leków dla dziewięciorga pacjentów. Łącznie wniosków było 9, a każdy został pozytywnie zaopiniowany przez ekspertów ds. neurologii i pediatrii dziecięcej. Jednym z ekspertów była prof. Anna Dobrzańska, która pracuje w Centrum Zdrowia Dziecka. Na leczenie i import marihuany zgodę wydało Ministerstwo Zdrowia.

Kotulska-Jóźwiak mija się z prawdą. Leczenie było całkowicie legalne; wobec składanych przez dr Bachańskiego wniosków nie było żadnych zastrzeżeń.

Przy okazji – to nie zbieżność nazwisk: zjeżdżająca Bachańskiego i leczniczą marihuanę Kotulska-Jóźwiak jest żoną wspomnianego Sergiusza Jóźwiaka.

Projekt prof. Jóźwiaka

Opinia publiczna nie wie o innym aspekcie tego sporu. Sergiusz Jóźwiak jest koordynatorem projektu EPISTOP. Na stronie CZD czytamy:

EPISTOP to największy w medycynie projekt koordynowany przez polski ośrodek z dofinansowaniem z Unii Europejskiej w wysokości 10 mln euro. Prace nad projektem będą trwały przez 5 lat, a celem badań jest zrozumienie mechanizmów rozwoju padaczki wczesnodziecięcej. W projekcie, poza Instytutem »Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka«, udział bierze 8 ośrodków klinicznych z Europy oraz 5 laboratoriów z Europy i Stanów Zjednoczonych. Zastosowanie najnowszych technologii biologii molekularnej, którymi dysponują prestiżowe laboratoria biorące udział w badaniu ma na celu zidentyfikowanie genów i białek odgrywających kluczową rolę w rozwoju padaczki i powstawaniu jej lekooporności. Może to posłużyć w przyszłości odkryciu nowych celowanych leków przeciwko padaczce.
No i wszystko jasne…

Sergiusz Jóźwiak, który oficjalnie potępia marihuanę medyczną, dostanie 10 mln euro (a to tylko dofinansowanie z UE; projekt będzie kosztował o wiele więcej) na znalezienie leku, który będzie działał dokładnie jak marihuana.

Bo pomaga ona nawet na padaczkę lekooporną, którą za unijne pieniądze po raz kolejny badać będą lekarze z CZD.

Dr Bachański ma zamknąć dziób

Co również bardzo ważne, CZD zarzeka się, że leczenie dziewięciorga pacjentów, którzy do tej pory przyjmowali marihuanę, będzie kontynuowane. Tylko że z użyciem nowego leku. No i drobiazg: leczenie, które dotychczas było bezpłatne, teraz będzie kosztowało 2500 zł miesięcznie. Pani Dorota Gudaniec, mama Maxa, zapowiedziała, że jeśli państwo ją do tego zmusi, będzie musiała kontynuować leczenie syna na własną rękę. A to jest nielegalne. CZD zaproponowało bowiem chłopcu choremu na padaczkę leczenie za pomocą leków na… stwardnienie rozsiane. To jak smarowanie się Amolem, mając raka płuc – bez sensu i do dupy.

Poseł Andrzej Rozenek z Biało-Czerwonych zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury i CBA na Centrum Zdrowia Dziecka oraz zastępcę dyrektora szpitala prof. Katarzynę Kotulską-Jóźwiak i prof. Sergiusza Jóźwiaka; poinformuje też Naczelną Izbę Lekarską.

Według Rozenka Jóźwiakowie publicznie dyskredytowali dr. Marka Bachańskiego i jego dokonania w leczeniu medyczną marihuaną, ponieważ mieli w tym interes.

Z Bachańskiego zrobiono nieodpowiedzialnego dupka, który pojechał na wakacje i nie chce komentować sprawy. Lekarz jest w Warszawie, bardzo chciałby coś powiedzieć w swojej obronie, ale dostał zakaz wypowiadania się od Jóźwiaka. Lekarzowi, który ostatnie lata poświęcił na pomoc chorym dzieciom, zarzucono nielegalne działania i zrobiono z niego obrzympała, który na cudzej krzywdzie dorobił się sławy. Za Bachańskim murem stoją rodzice chorych dzieci i podkreślają, że wszystko, co robił, podyktowane było dobrem pacjentów.

Oceń treść:

Average: 9.7 (10 votes)

Komentarze

kov (niezweryfikowany)

Gdzie my żyjemy??? Przecież to pomagało tym dzieciakom! Czemu jakieś zachlane ryje skazują ludzi na cierpienie? Chcą by ludzie faszerowali się chemią a kasa trafiała do koncernów farmaceutycznych. Chcą tylko naszej kasy a ludzi mają za śmieci! Walczmy z tym!!!
klopas (niezweryfikowany)

przekupione jebane kurwy, oby ci co to blokują odrodzili się w jakimś kraju 3 świata mając codziennie po 200 ataków padaczki bez dostępu do marihuany, i niech się kurwy męczą aż do śmierci, jebane przekupne szmatławce, kurwa taka haja o tak niewinną roślinę jak konopia, to się we łbie nie mieści że ta debilna wojna zapoczątkowana chęciami zysku i monopolu wciąż trwa, ech...
Kacper (niezweryfikowany)

Miło że trop Jóźwiaków na jaki trafiłem przeglądając internet ma swoją dalsza cześć. Redaktorze dziękuje
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Ciepły, sierpniowy dzień; wnętrze mieszkania w bloku, park, blokowisko. Mentalnie trochę ekscytacja, a trochę niepokój, jednak bez większego stresu.

Od kilku dni byłem niespokojny. Planowaliśmy to z F. od dłuższego czasu. Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań, ale czułem, że następne kilka godzin zapamiętam na długo. Co się może najdziwniejszego zdarzyć? Te słynne przeżycia mistyczne? Co do tego byłem sceptyczny, bo postrzegam siebie raczej jako scjentystę ufającego tylko pomiarom i wierzącego w materię. Ale może efektem będzie po prostu zmiana. Coś w tych synapsach może się przestawi – na korzyść, bądź na szkodę. Jaki będzie kierunek tej zmiany, o tym dopiero miałem się przekonać.

  • Grzyby halucynogenne
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Marihuana
  • Miks

średni, niespodziewane wieczorne spotkanie z kolegami, podczas dość słabego samopoczucia

Zaczęło się niewinnie. Niczego nie spodziewający się ja, wyszedłem o godzinie 20 na dwór z trzema kolegami. Średnio się wtedy czułem. Miałem dość przybite popołudnie, jakieś spadki nastroju i ogólne rozbicie. Nagle dowiedziałem się, że dwóch z trzech kolegów będzie jadło resztkę grzybów, które im zostały z lata. Mieli zjeść po 1.45 g, ale zagadałem i udało się rozłożyć to na trzy porcje, żebym też się załapał.

 

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

własny dom, po kilku wartościowych lekturach, chęć poznania siebie, bez przypałów, 1 piwko, neutralne nastawienie jakby przytłumione

Spokojne popołudnie, zarezerwowane na mój "mały" seans ze znaczkiem pod językiem.. 

Zaznaczam, że LSD zawsze traktowałam zawsze z szacunkiem i niezmiernie cieszyłam się, że tym razem sama go wypróbuję i dziękuję mojemu dostawcy. Do tego ciągle poszukiwałam swojej drogi, byłam pełna rozsterek, niepogodzona z wewnętrznym JA, otoczeniem i tęskniąca za prawdą, ważne pytania wręczm mnie przygniatały. Nastawiłam się twórczo.