Bezcenny kajecik dilera

"Walentynki" ciąg dalszy: policjanci ze Skierniewic oczyszczają rejon rawski

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki

Odsłony

2492

Zatrzymano kolejnych handlarzy, zaopatrujących w narkotyki młodzież w pubach, na dyskotekach i pod szkołami. I tym razem Biszkopt, pies tropiący narkotyki, spisał się wyśmienicie.

Pierwszy cios na handlarzy spadł 14 lutego - stąd kryptonim akcji "Walentynka". Tego ranka ponad 60 policjantów z Łodzi, Skierniewic i Łowicza jednocześnie wkroczyło w kilkanaście miejsc w centrum i na peryferiach Skierniewic. Zatrzymali 9 osób w wieku od 17 do 26 lat i zabezpieczyli narkotyki, anaboliki, dilerki i narzędzia służące do porcjowania środków odurzających, a także broń palną. Wówczas 7 osób zostało tymczasowo aresztowanych.

Zgodnie z zapowiadanymi dalszymi zatrzymaniami w tej sprawie, kolejne osoby trafiły do policyjnego aresztu. Tym razem akcję przeprowadzili tylko policjanci ze Skierniewic -ale w powiecie rawskim.

- Jednego dnia zatrzymano dwóch dilerów z Rawy Mazowieckiej, 21- i 22-latka, a następnego dnia pod kluczem było trzech kolejnych dilerów, dwóch z Rawy i jeden z powiatu rawskiego, w wieku od 20 do 24 lat - wylicza Wiesława Balcerska, rzecznik prasowy KMP w Skierniewicach. -Zaopatrywali się hurtowo w Skierniewicach, a pracowali na własną rękę, sprzedając narkotyki w pubach, dyskotekach czy pod szkołami. Zażywali również sami -dodaje.

Policjantów wspomagał Biszkopt -pies wyszkolony do wyszukiwania narkotyków. Właśnie on dokonał cennego znaleziska: wywąchał jedną "działkę" schowaną w grubym zeszycie. Jak się okazało, była to pełna dokumentacja przestępczej działalności. W sumie policjanci mają dwa bruliony z notatkami, nazwiskami, adresami, datami.

-Te bruliony są dla nas bezcenne -mówi rzecznik Balcerska.
(burz)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

brysiu (niezweryfikowany)
Pewnie potem biszkopt w nagrode dostal od swojego pana pozadna dzialke, zeby nie wyjsc z formy...
Waldzio (niezweryfikowany)
No tak, słyszałem ze Łysy stracił kontrolę nad Skierniewicami i musiał wysłać psy żeby wyłapały i dotkliwie pogryzły konkurencję. <br> <br>Szczurek, ty frajerze - nie wiedziałeś kto trzyma władzę? Wczoraj się urodziłeś? No i kurwa masz za swoje.
Poeta (niezweryfikowany)
&quot;Zaopatrywali się hurtowo w Skierniewicach, a pracowali na własną rękę&quot; - no nie kurwa, na własną rękę, czy oni powariowali? Nie wiedzą że kupuje się w Łodzi, a na własną rękę to mogą najwyżej nasikać?
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

usty dom, własny pokój, wielkie lóżko i słuchawki z mrocznym industrialem na uszach. Wspaniały nastrój po zdanym egzaminie.

T = godzina przyjęcia DXM

T+0
Łykam 5 tabletek co ok minutę, zapijając dużą ilością wody.
Gdy łykam ostatnia porcję, wybieram się na pocztę wysłaą paczkę.

T+0:30
Na poczcie mała kolejka, ale wreszcie udało mi się nadać paczkę i wracam do domu.
Mam głupie wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą, a chodnik wydaje się być lekko wykręcony.
Jakby ktoś wykręcił go względem ziemii o 10-15 stopni.
Czuję lekkie swędzienie na głowie, które co raz przeskakuje na inne części ciała.

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Piękny dzień, nastrój doskonały, nic dodać, nic ująć.

Ok. 17 wyjrzałem za okno, widząc piękny dzień postanowiłem zjeść wszystkie pozostałe w mojej szufladzie kartony, dokładnie pięć papierków z blotterka z klasycznym nadrukiem z hoffmanem rowerzystą, Słońcem i Księżycem po dwóch stronach. O 18:30 będąc w drodze na miejsce zjadam wszystkie papierki. Mam mało czasu, chcę zrobić ognisko, potrzebuje dużo drewna a wkrótce zmierzcha, pedałuje więc szybko. Moim celem jest podmiejski las w którym krążąc przez chwile znajduje miejsce i gorączkowo zaczynam zbierać drewno. Niepokój który czasami pojawia się przy wejściu jest tym razem silniejszy.

  • Heimia salicifolia


zrobiłem sobie dwa długie jointy z Heimii Salicifolii i po 22 ruszyłem na

miasto. odpaliłem pierwszego, dym *STRASZNIE* gryzący (a może to wina

bletek - czarne OCB akurat...blehh), w każdym razie moje płuca po połowie

miały już dość. joint palił się wolno, a ja powoli przestawałem czuć nogi.

wszedłem do lasu gdzie odpaliłem drugiego jointa. zaczęło się robić trochę

dziwnie - swiatła oddalonych latarni i cienie poruszających się we wietrze

  • Grzyby halucynogenne
  • Inne
  • Pierwszy raz

Ciepły letni dzień, pierwsza połowa czerwca, podróż z kolegą (D), z którym zdarzyło mi się już kiedyś wybrać na skromnego tripa na połowie kartona. Grzyby własnoręcznie wyhodowane przez D z growboxa przywiezionego z Amsterdamu. Pierwszy test owoców jego pracy jak i mój pierwszy raz z grzybami. Swobodne, bezstresowe podejście do psychodelików po niedawnych próbach z LSD. Nastawienie na wrażenia podobne do kwasu, ale krótsze. Spacer po lasach niedaleko domu D.

 

Wstęp: Podobnie jak wszystkie poprzednie moje raporty, TR pisany po upływie dłuższego czasu. W tym wypadku jest to 2,5 roku. Podawane czasy nie są więc dokładne. Podróż była raczej krótka. Rozmów też nie prowadziliśmy zbyt wiele. Zdarzyło się jednak kilka niecodziennych rzeczy, których nie było mi dane doświadczyć na kwasie. Raport nie będzie więc taki znów najkrótszy.

randomness