8-latka z Meksyku będzie leczona marihuaną

Ośmioletnia dziewczynka, która doświadczała dziennie nawet 400 ataków padaczki jest pierwszą osobą w Meksyku, której sąd udzielił pozwolenia na stosowanie medycznej marihuany.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Focus

Odsłony

21

Ośmioletnia dziewczynka, która doświadczała dziennie nawet 400 ataków padaczki jest pierwszą osobą w Meksyku, której sąd udzielił pozwolenia na stosowanie medycznej marihuany.

Meksykańskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że ułatwi rodzinie dziewczynki pozyskiwanie medycznej marihuany, który łagodzi napady padaczki. Rodzice dziewczynki mają nadzieję, że dzięki zastosowaniu medycznej marihuany ilość ataków uda się zredukować do zera. Dzięki temu dziewczynka w końcu stanie się bardziej niezależna, będzie mogła chodzić i samodzielnie jeść.

Grace cierpi na ciężką, lekoodporną postać padaczki zwaną zespołem Lennoxa-Gastauta. Jej rodzice od lat szukali sposobu na to, jak wygrać z jej chorobą. Próbowano już wszystkiego, w tym także operacji mózgu, która miała złagodzić ból, jakiego doświadczało dziecko. Niestety stan dziewczynki tylko się pogarszał.

Sąd wyraził zgodę, by zdesperowani rodzice pozyskali kanabidiol (CBD) występujący w marihuanie, mimo sprzeciwu rządu kraju, który jest pogrążony w krwawej wojnie z narkotykami. Teraz wystarczy, by lekarz wypisał receptę i lek dla Grace zostanie sprowadzony z USA lub Norwegii. Dziewczynka będzie przyjmowała Epidiolex, lek produkowany przez brytyjską firmę GW Pharmaceuticals, który ciągle znajduje się w fazie badań.

Jedną z pierwszych młodych pacjentek z epilepsją leczonych kannabidiolem była Charlotte Figi urodzona w 2006 r. Rodzice zaczęli podawać jej wyciąg z marihuany, gdy miała pięć lat. Dzięki tej terapii Charlotte, która cierpiała na 1–2 ataki epileptyczne dziennie, dziś może się normalnie rozwijać.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Retrospekcja

Będzie to próba powrotu do wydarzeń, z których część już została przezemnie zapomniana. z tego powodu, to co pamiętam zapisze jako fakty *fakt nr 1 Był to przełom lata/jesieni podwzględem pogody mniej więcej wrzesień/październik? fakt nr 2 Kartoniki były z pewnego źródła z tym czym trzeba(dalajlamy) fakt nr 3 Mój nastrój był wtedy dobry, podobnie jak mojej dziewczyny z tą różnicą, że ona czuła lekki respekt/obawy przed tripem. faktr nr 4 Wmiare jeszcze na "świeżo" nowe otoczenie tj: mieszkanie oraz miasto- przeprowadzka do mieszkania na studia

Po nabyciu kartonów, stoczyłem dyskusje z dziewczyną, kiedy odbędzie się degustacja :) . Postanowiliśmy, że akcja odbędzie sie na pół spontanie czyli w któryś z weekendów kiedy oboje stwierdzimy, że "dziś jest ten dzień".Zanim nastał, z gospodarczą wizytą odwiedzili nas rodziciele Anki. Najedliśmy się trochę strachu, kiedy wkładali jajka do lodówki z foliowym zawiniątkiem, prawie wogóle nie showanym. Ostatecznie sytuacja została zażegnana, a jakiś czas potem nadszedł wreszcie czas na konsumpcję. Ostatnie zerknięcie na zegarek i startujemy! papierki zarzucone jakoś 11:30.

  • Szałwia Wieszcza

łąka, spokojna miejscówka z dala od ludzi, dobre nastawienie, odpowiednia muza ;>

19.10.2008

Niedziela, jesienne, szare popołudnie. Jak co dzień, od pewnego czasu udaję się na popołudniowy spacer celem zajebania się gdzieś w plenerze, ot taka moja ziołolecznicza terapia. Dzisiaj urozmaiciłem menu i wziąłem ze sobą dość pokaźny worek suszu szałwii wieszczej. Snickers, coś do picia, zapalniczka, dobra muzyka na uszy i już mogę wyruszać w swój własny zielony świat. W drodze na wcześniej zaplanowaną miejscówkę spaliłem nabitkę mj, szło się miło i gładko mimo iż było kurewsko pod górę.

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Lipiec, od dawna planowany wyjazd do Amsterdamu. Nastawienie psychiczne baardzo dobre, gdyż udało się zgrać w terminie 21 osób, z których prawie każda dojeżdżała z innej części Europy. Samo powodzenie takiej misji dawało mnóstwo pozytywnej energii. A uliczki, ludzie i coffeshopy tylko wzmocniły efekt ;)

 

Raport spisany na świeżo w formie dziennika-wspomnień, zaraz po powrocie do domu. Jest bardzo szczegółowy, zawiera dużo nieistotnych informacji. Pierwotnie był to opis jedynie tego co sam zapamiętałem. Później uzupełniony w oparciu o relacje innych uczestników wyprawy oraz zdjęcia, dzięki którym odtworzyłem przebieg około 50% sytuacji, których nie pamiętałem.

 

CZWARTEK

  • Szałwia Wieszcza
  • Tripraport

W domu, odświętnie, bo nie upalony marihunaen

A tak przeglądałem NG i mi się przypomniał jeden z szałwiowych tripów.

Akcja działa się kilka lat temu, już po dziewiczym rejsie na salviorinach. Zaopatrzyłem się w ekstrakt x15, bongo i zapalniczkę żarową. I dwóch kumpli.

Poranek dnia wolnego od pracy, chęć zajrzenia za kurtynę doświadczanej na codzień rzeczywistości, choćby dotknięcia TEGO, zroszenia umysłu choćby najlżejszą mgiełką wiedzy.

No dobra, naćpać się chciałem.

randomness