Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996

O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.

Tagi

Źródło

Dominik Stasiak

Komentarz [H]yperreala

Dziękujemy serdecznie za skontaktowanie się z nami, pozdrawiamy i zarazem gratulujemy autorowi debiutu tak celnym tekstem!

Odsłony

16

O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.

W Polsce wystawiono w 2023 roku dwieście trzydzieści tysięcy recept na oksykodon. Pięć lat wcześniej - sto siedemdziesiąt jeden tysięcy. Wzrost o trzydzieści pięć procent. W 2024 roku tempo jeszcze przyspieszyło. Według szacunków profesora Marcina Wojnara z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ponad czterysta siedemdziesiąt tysięcy Polaków codziennie bierze oksykodon lub tramadol. Tylko dwadzieścia pięć procent ma na to receptę. Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przyznał w 2024 roku, że państwo „nie ma pełnej wiedzy” o skali zjawiska. Wiem to z innej perspektywy.

Mam dwadzieścia siedem lat. Opioidy zacząłem brać w wieku piętnastu lat - kodeina z apteki, wciąż jest bez recepty. W ciągu kolejnych jedenastu lat byłem w dziewięciu zamkniętych ośrodkach uzależnień i byłem na jedenastu detoksach. Wszystkie ośrodki oparte były na całkowitej abstynencji. Żaden nie zaproponował mi farmakoterapii. Buprenorfinę - lek, który Światowa Organizacja Zdrowia uznaje za standard leczenia uzależnienia opioidowego od 2005 roku - dostałem po raz pierwszy w 2025 roku, gdy w mojej części kraju powstał pierwszy program substytucyjny.

Pierwszą kodeinę kupiłem w 2014 roku, mając piętnaście lat, w aptece. Bez recepty, bez pytań, z ciekawości. Rok później Polska wprowadziła ustawę o ograniczeniu sprzedaży leków psychoaktywnych: jedno opakowanie na paragon, dwieście czterdzieści miligramów kodeiny w opakowaniu, pełnoletność. W praktyce ustawa znaczy tyle, ile farmaceutka chce żeby znaczyła. Drugie okienko, druga apteka, powrót po 15 minutach. Kolejny paragon, kontrola się rozsypuje. Kodeina metabolizuje się w wątrobie do morfiny. W tym samym czasie, w którym ja kupowałem swoje pierwsze opakowanie w polskiej aptece, w Stanach Zjednoczonych Purdue Pharma była już oskarżona o stworzenie kryzysu, który ostatecznie zabił ponad osiemset tysięcy Amerykanów. W USA kodeina jest na receptę. W Polsce - została bez recepty. Pomimo petycji do ministerstwa zdrowia. Widziałem Amerykanów, którzy przyjeżdżali do Polski, brali paczkę, którą ich kraj im odebrał z powodów medycznych. Płacili kilkaset złotych za to, co u nas kosztuje piętnaście.

Polski model leczenia uzależnień opiera się na społecznościach terapeutycznych. Pierwszą w Polsce założył Marek Kotański w 1978 roku, w Głoskowie pod Warszawą. Nazwał ją Monar. W 1978 roku, w PRL-u, Kotański nie miał z czego wybierać. Buprenorfiny nie wynaleziono jeszcze w tej formie. Metadonu w polskich aptekach nie było. Wytyczne WHO o leczeniu substytucyjnym powstały dopiero ćwierć wieku później. Na ulicy królował kompot, czyli polska heroina z maku, a państwo udawało, że problem nie istnieje. Kotański sięgnął po jedyny model, który wtedy działał na Zachodzie - społeczność terapeutyczną z pełną abstynencją. Model ten, w wersji rozwiniętej przez niemieckie ośrodki, był polską adaptacją amerykańskiego Synanonu, założonego w 1958 roku w Kalifornii przez Charlesa Dedericha, byłego alkoholika z Anonimowych Alkoholików. Według badań socjologa Richarda Ofshe z Berkeley, w pierwszym dziesięcioleciu istnienia Synanonu, na sześć do dziesięciu tysięcy mieszkańców, wyszło z nałogu sześćdziesiąt pięć. Mniej niż jeden procent.

Dziewięćdziesiąt procent osób uzależnionych od opioidów ma nawrót w ciągu roku po ukończeniu detoksu. Substytucja opioidowa ma czterdzieści dziewięć procent skuteczności - wobec siedmiu procent w modelach zakładających pełną abstynencję. Hazelden, amerykański ośrodek założony w 1949 roku, w 2012 roku zmienił protokół, wprowadził buprenorfinę. Powód: ich pacjenci opioidowi wracali do brania w ciągu dni po wyjściu z ośrodka. Niektórzy umierali z przedawkowania. Wiem, jak trudne jest utrzymanie abstynencji mimo ukończonej detoksykacji. Po każdym detoksie wracałem do brania po maksymalnie dwóch tygodniach. Rok temu, na dwumiesięcznej terapii alkoholowej, pierwszy raz usłyszałem od terapeuty, że powinienem przejść na substytucję opioidową. W moim mieście programu nie ma. Najbliższy - czterdzieści kilometrów dalej. Przyjmuje więcej pacjentów, niż NFZ im płaci. Powstał w 2025 roku. Pierwszy w województwie. Polska nie zrobiła tego, co Hazelden zrobił czternaście lat temu. W mieście w którym mieszka 300 tysięcy mieszkańców NFZ nie pozwolił na założenie terapii substytucyjnej. Pierwszy na Podlasiu program jest czterdzieści kilometrów ode mnie, każdy musi tam dojechać na własny koszt.

Opioidy działają inaczej niż alkohol czy stymulanty. W mózgu istnieje system endorfinowy : naturalne opioidy, które wydzielają się po orgazmie, posiłku, treningu, śmiechu. To one dają poczucie, że życie ma sens. Morfina, oksykodon i heroina hakują ten sam system. Po latach brania mózg przestaje produkować własne endorfiny. Bez egzogennego opioidu pacjent nie czuje przyjemności, nie czuje normalności, nie czuje nic. To trwa miesiącami po ostatniej dawce. Nazywa się to PAWS (depresja po odstawieniu opioidów). Trwa kilka miesięcy. Na jednej terapii, dopiero po 6 miesiącach zacząłem czuć emocje. Dziewięćdziesiąt procent nawrotów po detoksie nie jest porażką charakteru. Jest farmakologią.

Do 2025 roku w województwie podlaskim, gdzie mieszkam, nie istniał żaden program leczenia substytucyjnego. Żaden. To samo dotyczyło podkarpackiego. Dwa województwa, zero programów MAT. W całej Polsce z terapii substytucyjnej korzysta około dwóch tysięcy sześciuset osób. Problemowych użytkowników opioidów jest około piętnastu tysięcy - i to tylko ci, których system zna, bo trafili na detoks. Reszta jest poza statystyką. W krajach Unii Europejskiej buprenorfinę dostaje czterdziestu procent pacjentów MAT. W Polsce - dwóch. Standardem jest metadon: tani, pełny agonista, uzależnia tak samo jak opioidy z ulicy. Buprenorfiną się nie naćpasz. To jest cała różnica. Rocznie wystawia się w Polsce siedem milionów recept na opioidy. W 2024 roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło wymóg osobistego badania pacjenta - koniec receptomatów dla oksykodonu, morfiny czy fentanylu. W praktyce regulacja przeniosła problem o piętro wyżej: pacjent płaci więcej, lekarz przyjmuje stacjonarnie, recepta się znajduje. „Nie mamy pełnej wiedzy o skali zjawiska” - przyznał w 2024 roku Janusz Cieszyński. Państwo nie wie. Wie tylko, ile recept przepisało. W Polsce oksykodon, morfina, heroina są nielegalne. No chyba że są zapakowane w blistrze. Czyli jako leki. Reszta świata radzi sobie z tym inaczej.

Portugalia, 2001. Pierwsza w Europie zdekryminalizowała wszystkie narkotyki. Konsument zatrzymany z mniej niż dziesięciodniowym zapasem nie idzie do sądu - trafia przed komisję trzech specjalistów: prawnika, pracownika socjalnego, lekarza. Liczba zgonów z przedawkowania spadła z osiemdziesięciu na milion mieszkańców do sześciu. Spadek o dziewięćdziesiąt trzy procent. Szwajcaria, 1994. W odpowiedzi na Needle Park w Zurychu - miejsce gdzie ludzie masowo brali narkotyki, umierali z przedawkowania w centrum miasta - Szwajcarzy zaczęli wydawać heroinę na receptę pacjentom z najcięższym uzależnieniem. Idzie się do punktu, dostaje czyste igły, bierze zastrzyk pod nadzorem. Wszędzie są lustra, żeby pielęgniarka widziała każde miejsce na ciele pacjenta. Po dekadzie programu problem się zmniejszył, HIV opanowano. Dziś działają dwadzieścia dwa wyspecjalizowane ośrodki wydające heroinę dla najcięższych przypadków. Polska, kraj cztery razy większy, ma dwadzieścia cztery programy substytucyjne dla wszystkich pacjentów łącznie.

Stany Zjednoczone, 2023. Po dwudziestu siedmiu latach od wprowadzenia OxyContinu przez Purdue Pharma - leku, który dał początek kryzysowi opioidowemu i zabił ponad osiemset tysięcy Amerykanów - zniesiono biurokratyczną barierę dla lekarzy chcących przepisywać buprenorfinę. Każdy lekarz z licencją może teraz wystawić receptę. W kolejnym roku liczba zgonów z przedawkowania spadła z stu pięciu tysięcy do siedemdziesięciu dziewięciu tysięcy. Dwadzieścia cztery procent w jeden rok. Pierwszy raz od dekady.

Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996. Wzrost recept na oksykodon o pięćdziesiąt procent w pięć lat. Apteczna kodeina dostępna nieletnim. Czarny rynek nitazenów, syntetycznych opioidów silniejszych od fentanylu - w 2023 roku polska policja zabezpieczyła ich dwanaście tysięcy tabletek. Mamy wszystko, co poprzedziło amerykański kryzys. Brakuje nam tylko trzech dekad i osiemset tysięcy zgonów, żebyśmy też się tego nauczyli. Jest gdzieś w Polsce człowiek, który nie wie, że istnieje buprenorfina. Albo wie, ale do najbliższego ośrodka ma sto kilometrów, autobus jeden raz dziennie, i metadon zamiast buprenorfiny. Każdy z nich liczy się w piętnastu tysiącach. Reszta jest poza statystyką.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Wiek: 21

Waga: 65

Set and Setting: własny pokój

Doświadczenie: MJ, Bieluń, Salvia Divinorum (liście), DXM, Kodeina, Methoxetamine, LSD, Psylocybine, 4-Aco-DMT, Foxy Methoxy, 2C-C, 2C-E, 2C-P, 25D-NBOMe, Ampetamine, Extasy, 3,4 DMMC, Flufedron, Mefedron, Bufedron, Brefedron, MeOPP, JWH-210, JWH-018, Clonozepanum, Estazolam, Fenazepam, Zolpidem
Dawkowanie: DXM – 900 mg (300 mg + 600 mg) + sok grejfrutowy + hasz Afghan

Ts (22:06) – Po 2 tabletki co 1 min.

T0 (22:15) – Poszło 20 tabletek, popite sokiem z grejpfruta.

  • Metoksetamina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

Późny wieczór, środek tygodnia szkolnego, dochodzi północ, wolny dom, dwóch kumpli, lekkie podniecenie nowym doświadczeniem.

Na wstępie powiem, że jest to moje pierwsze doświadczenie z dysocjantami. I z jakimikolwiek RC ogólnie. Moja wiedza na ich temat opierała się głównie na neurogroovie i hyperrealu oraz rozmowach z ludźmi bardziej "doświadczonymi".

24:00 - Dom wreszcie pusty, zaczeliśmy przygotowywać syntetyczny hasz. Poszło gładko, bez większych problemów. Zaczynam zwijać skręta. Wkrótce czas na spożycie.

  • Szałwia Wieszcza
  • Tripraport

W domu, odświętnie, bo nie upalony marihunaen

A tak przeglądałem NG i mi się przypomniał jeden z szałwiowych tripów.

Akcja działa się kilka lat temu, już po dziewiczym rejsie na salviorinach. Zaopatrzyłem się w ekstrakt x15, bongo i zapalniczkę żarową. I dwóch kumpli.

Poranek dnia wolnego od pracy, chęć zajrzenia za kurtynę doświadczanej na codzień rzeczywistości, choćby dotknięcia TEGO, zroszenia umysłu choćby najlżejszą mgiełką wiedzy.

No dobra, naćpać się chciałem.

  • Bieluń dziędzierzawa

Tak sobie ostatnio czytam listę i widzę same negatywne opinie nt. bielunia. Chciałbym więc przedstawić wam go w trochę innym świetle. W środę wziąłem bielunia z kolegą... no właśnie ile tego było? przeliczając na łyżki do herbaty - jakieś 2, może trochę więcej. Nie robiliśmy żadnych mixturek tylko po prostu zjedliśmy ziarenka.

Trzeba dobrze zmielić zębami, ma ochydny smak, ale da się przeżyć.