Maria Sabina i święte dzieci

Opowiadanie Alvaro Estrady. Odmienne stany świadomości - Antologia.

Tagi

Źródło

Alvaro Estrada, Maria Sabina: Her Life & Chants
Odmienne stany świadomości Antologia ISBN 83-901711-3-9

Odsłony

6365

Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale zdarzyło się to kilka lat po tym, jak zostałam wdową. Zachorowała moja siostra, Maria Anna. Cierpiała na bóle żołądka, które czasami były tak silne, że zginała się we dwoje i jęczała. Coraz częściej mdlałą. Któregoś ranka nie mogłą nawet wstać z łóżka, trzęsłą się i jęczałą. Byłam tak zaniepokojona, jak nigdy dotąd. Wzywałam różnych znachorów, ale nic to nie dało, nie potrafili wyleczyć siostry. Tego popołudnia widząc siostrę leżącą w łóżku pomyślałam sobie, że może umrzeć. Moja jedyna siostra. Nie, nie mogę do tego dopuścić. Jej nie wolno umrzeć. Wiedziałam, że 'święte dzieci' mają w sobie moc. Jadłam je kiedy byłam małą dziewczynką i pamiętałam , że nie są szkodliwe. Wiedziałam, że nasi ludzie jedli je, kiedy chcieli wyleczyć się z choroby. Tak więc podjęłąm decyzję - nocą wezmę święte grzyby. Tak też zrobiłam. Siostrze dałam trzy pary. Sama zjadłam dużo więcej, aby uzyskać wielką moc. Nie kłamię, musiałam zjeść ze trzydzieści par. Kiedy dzieci zaczęły działać w moim ciele, modliłam się i prosiłam Boga, aby pomógł mi wyleczyć Marię Annę. Coraz bardziej czułam, że łatwiej jest mi mówić. Zbliżyłam się do chorej. 'Święte dzieci' prowadziły moje ręce, kiedy uciskałam jej biodra. Łagodnie masowałam te miejsca, które ją bolały. Mówiłam i śpiewałam. Czułam, że pięknie śpiewam. Mówiłam to, co dzieci nakazywały mi mówić. Dalej uciskałam brzuch i biodra siostry. W końcu zaczęły z niej wypływać wielkie ilości krwi. Krwi i wody, jakby siostra rodziła. Nie przerażało mnie to, ponieważ wiedziałam, że małe istoty, które rosną leczyły ją poprzez mnie. Te 'święte dzieci' udziel ały mi rady, a ja je wykonywałam. Siedziałam przy lustrze, dopóki nie przestała krwawić. Później przestała jęczeć i zasnęła. Nie mogłam zasnąć. Mali święci dalej działali w moim ciele. Pamiętam, że miałam wtedy wizję: pojawili się ludzie, którzy wzbudzili we mnie szacunek. Wiedziałm, że są to przewodnicy, o których mówili moi przodkowie. Siedzieli za stołem, zajętym przez zadr ukowane papiery. Wiedziałam, że są to ważne papiery. Było tu kilku przewodników, sześciu albo ośmiu, niektórzy patrzyli na mnie, inni czytali papiery leżące na stole, jeszcze inni - jak się wydawało - szukali czegoś między papierami. Wiedziałam takżę, że nie są oni z wody i płatków kukurydzianych. Wiedziałam takżę, że jest to objawienie zesłane mi przez 'święte dzieci'. Nagle posłyszałam głos.

Głos był łagodny i stanowczy zarazem, jak głos ojca kochającego, ale utrzymującego w dyscyplinie swoje dzieci. Mądry głos powiedział: "To są Przewodnicy". Zrozumiałam, że to grzyby przemawiają do mnie. Poczułam nieograniczone szczęście. Na stole Przewodników pojawiła się książka, otwarta księga, która powiększała się, aż osiągnęłą wielkość człowieka. Na jej stronach były litery. To była biała księga, oślepiająco biała. Jeden z Przewodników zwrócił się do mnie i powiedział: "Mario Sabino, to jest Księga Mądrości. To jest Księga Języka. Wszystko co jest w niej zapisane przeznaczone jest dla ciebie. Księga jest twoja, weź ją abyś mogła pracować. W uniesieniu powiedziałam: "Ona jest dla mnie. Przyjmuję ją." Przewodnicy zniknęli i pozostawili mnie samą przed ogromną księgą. Wiedziałam, że jest to Księga Mądrości. Księga pozostawała przede mną, widziałam ją, ale moje ręce nie dotknęły niczego. Ograniczyłam się do kontemplowania i w tym momencie zaczęłam mówić. Później uświadomiłam sobie, że czytam Świętą Księgę Języka. Moją Księgę. Księgę Przewodników. Osiągnęłam doskonałość. Nie byłam już dłużej zwykłym uczniem. Dlatego w nagrodę jako nominację uzyskałam Księgę. Kiedy ktoś bierze 'święte dzieci' może zobaczyć Przewodników. Nie zobaczy ich w innym przypadku. Dzieje się tak dlatego, ponieważ grzyby są św iętymi, przekazującymi mądrość. Mądrość jest Językiem. Przewodnicy pojawiają się dzięki wielkiej mocy dzieci. Nauczyłam się mądrości Księgi. Później w moich wizjach Księga już nie występowała, ponieważ nauczyłam się jej na pamięć. Sesję, podczas której wyleczyłam swoją siostrę Marię Annę, przeprowadziłam tak, jak robili to starożytni Mazatekowie. Używałam świec z czystego wosku, kwiatów - białych lilii i gladioli (można używać dowolnych kwiatów, dopóki zachowują kolor i zapach) oraz copalu i San Pedro. Zapaliłam copal i nad dymem okadziłam 'święte dzieci', które trzymałam w rękach, zanim je zjadłam, przemówiłam do nich. Poprosiłam je o przychylność: aby pobłogosławiły nas, aby nauczyły nas ścieżki prawdy i leczenia, aby udzieliły nam pomocy w tępieniu złą.

Powiedziałam do grzybów: "Przyjmuję Waszą krew. Przyjmuję Wasze serce. Ponieważ mam czyste sumienie - jest ono takie jak wasze. Obdarzcie mnie prawdą. Oby św. Piotr i św. Paweł byli razem ze mną". Kiedy poczułam zawrót głowy, zdmuchnęłam świece. Ciemność służy za tło, na którym pojawiają się wizje. Podczas tej samej sesji, kiedy zniknęłą Księga, miałam jeszcze jedną wizję. Ujrzałam Najwyższego Pana Gór, Chicon Nindo. Zauważyłam, że do mojej chaty zbliża się człowiek na koniu. Wiedziałam - głos mi powiedział, że ta istota jest ważną osobą. Jej wierzchowiec był piękny, biały jak piana. Piękny koń. Ta ważna osobistość zatrzymała się przed moimi drzwiami. Widziałam to przez ścianę. Pozostawałam wewnątrz domu, lecz moje oczy miały moc widzenia poprzez dowolne przeszkody. Osobistość czekała, aż wyjdę na zewnątrz. Wyszłam i stanęłam na przeciwko niego. Tak, to był Chicon Nindo, który mieszka na Nindo Tocosho i jest Panem Gór. To on posiada władzę nad duchami. On leczy chorych. Jemu składa się w ofierze indyki, Jemu znachorzy dają kakao, by dzięki temu umieć leczyć. Stałam przed Nim i kiedy zbliżyłam się do Niego zauważyłam (choć nosił On białe sombrero), że nie ma twarzy. Tak, Jego twarz była jak cień. Noc była czarna, chmury pokrywały niebo, ale Chicon Nindo otaczała aureola. Nie wypowiedziałam wtedy ani słowa. Chicon Nindo też się nie odzywał. Nagle wyruszył w swoją drogę. Zniknął na drodze prowadzącej do swego mieszkania - ogromnej Góry Adoracji, Nindo Tocosho. Mieszka tam, a ja - na górze Twierdzy, najbliższej Nindo Tocosho, dlatego jesteśmy sąsiadami. Chicon Nindo przybył do mnie, ponieważ wezwałam go w swoim Języku Mądrości. Weszłam do domu i wtedy pojawiła się następna wizja: zobaczyłam, że coś z wielkim grzmotem spada z nieba jak błyskawica. Był to świetlisty, oślepiający obiekt, zauważyłam, że wpadł przez dziurę w jednej ze ścian. Kiedy upadł, przemienił się w roślinną ist otę, otoczoną aureolą, podobnie jak Chicon Nindo. Wyglądał jak krzak z kwiatami w różnych kolorach, a jego głowa promieniowała silnym światłem. Ciało pokrywały liście i gałęzie. Stał na samym środku mojej chaty. Patrzyłam wprost na niego. Jego ramiona i nogi były jak gałęzie, wyglądał bardzo świeżo. Za nim pojawiło się czerwone tło. Roślinna istota zaczęła rozpuszczać się w tym tle, dopóki nie zniknęła całkowicie. Kiedy moja wizja rozpłynęłą się, byłam cała spocona, poczułam zimny pot. Uświadomiłam sobie , że płaczę, a moje łzy były jak kryształy, które dźwięczą spadając na ziemię. Płakałam dalej, ale teraz zaczęłam także gwizdać, klaskać, śpiewać i tańczyć. Tańczyłam, ponieważ wiedziałam, że jestem wielkim Klownem-kobietą. O świcie zasnęłam, lecz nie był to głęboki sen, ukołysały mnie marzenia... jak gdybym huśtała się w gigantycznym hamaku, zawieszonym na niebie i zwisającym między górami. Maria Anna poczuła się lepiej. Zostałą na dobre wyleczona. Do dziś żyje w dobrym zdrowiu razem mężem i dziećmi w pobliżu Santa Cruz de Juarez.

Grzyby doradzają mi jak mam leczyć chorych, którzy przychodzą do mnie. Od kiedy otrzymałam Księgę, stałam się jednym z Przewodników. Kiedy tylko się pojawią, siadam wraz z nimi i pijemy razem piwo albo aguardiente. Jestem wśród nich od czasu, kiedy siedzieli przy stole z ważnymi papierami i przekazali mi mądrość, doskonałe słowo - język Boga. Język przywołuje umarłych do życia, chorzy odzyskują zdrowie, kiedy słyszą słowa nauczane przez 'święte dzieci'. Żaden śmiertelnik nie jest w stanie nauczyć się tego języka. Kiedy wyleczyłam siostrę zrozumiałam, że odnalazłam swoją ścieżkę. Ludzie znali mnie i przychodzili leczyć się z chorób. W poszukiwaniu lekarstwa przychodzili ci, którzy zostali zaklęci przez elfy, ci co utracili ducha z powodu przerażenia, w lasach, w rzece lub na drodze. Dla niektórych nie było żadnego lekarstwa i dlatego musieli umrzeć. Leczyłam Językiem, Językiem 'świętych dzieci'. Kiedy radziły mi, aby ofiarować kurczęta, kładłam je na bolących miejscach. Reszta to język.

Nigdy nie widziałam demonów, chociaż przechodziłam przez królestwo śmierci. Zanurzyłam się i schodziłam w dół. Poszukiwałam w cieniach i w ciszy. W ten sposób przychodziłam tam gdzie czają się choroby. Poniżej korzeni i wody, mułu i skał. Innym razem, wstępowałam bardzo wysoko, ponad góry i chmury, gdy przybywałam tam gdzie miałam przybyć, patrzyłam na Boga i Benito Juareza. Tam patrzyłam na dobrych ludzi. Tam wie się wszystko o każdym człowieku i o każdej rzeczy, ponieważ jest tam czysto i przejrzyście. Słyszałam głosy. Mówiły do mnie. To głos Małej Istoty Która Rośnie. Bóg, który żyje w nich, wchodzi do mojego ciała. Odstępuję swoje ciało i głos 'świętym dzieciom'. One to przemawiają, podczas sesji działają w moim ciele, a ja wtedy mówię:

Ponieważ daliście mi wasz zegar
Ponieważ daliście mi wasze myśli
Ponieważ jestem czystą kobietą
Ponieważ jestem kobietą Gwiezdnego Krzyża
Ponieważ jestem kobietą, która lata

Jestem świętym orłem - kobietą, mówi
Jestem Panem, orłem - kobietą, mówi
Jestem panią, która pływa, mówi

Ponieważ umiem pływać w tym, co bezgraniczne
Ponieważ umiem pływać we wszystkich formach
Ponieważ jestem łodzią - kobietą
Ponieważ jestem świętym oposem
Ponieważ jestem Panem oposem
Mogę być orłem, oposem, albo kobietą-zegarem, Kiedy je widzę wymieniam ich nazwy.


'Dzieci' przemieniają się w Przewodników. Przewodnicy pojawiają się także w wizjach inicjowanych. Na swoim świętym stole kładą zegary, papiery, opłatki do komunii, gwiazdy, rosę albo orły... Przewodnicy pytają inicjowanego:
-Jakim Wiedzącym chcesz zostać? Czy chcesz, aby prowadzili cię Panowie Gór, Mistrzowie Miejsc, czy też chcesz, aby prowadził cię Bóg, Jezus?
Wtedy inicjowany wybiera i mówi Przewodnikom, czego pragnie. W tym momencie otrzymuje Księgę, zawierającą Język, jaki wybrał. Ja zdecydowałam się na Boga, Chrystusa. Powiedziałam o tym Przewodnikom. Królestwo Przewodników jest krainą obfitości. Jest tam piwo i muzyka. Kiedy tam przebywam, zawsze zamawiam piwo dla każdego. Przewodnik podaje piwo i wszyscy wznosimy toast. Czasami nie trzeba nawet prosić o piwo, ponieważ znajduje się w zasięgu ręki. Kiedy gra muzyka, tańczę wraz z przewodnikiem. Widzę także jak spadają słowa. Pochodzą z góry, jak małe świetliste przedmioty spadające z nieba. Język spada na święty stół, spada na moje ciało, wtedy rękami zbieram słowo po słowie. Tak dzieje się wtedy, kiedy nie widzę Księgi i śpiewam:
Razem z Dziewicą Magdaleną
Razem z Dziewicą Guadalupe
Razem z Panem Satiago

Ponieważ jestem wodą, która patrzy, mówi
Ponieważ jestem kobietą znającą się na ziołach, mówi
Ponieważ jestem kobietą zielarką, mówi
Ponieważ jestem kobietą lekarstw, mówi
Ponieważ jestem kobietą bryzy, mówi
Ponieważ jestem kobietą rosy, mówi

Jeśli podczas sesji grzyby każą mi wyssać chorobę, robię to pozostając w tym miejscu, w jakim jestem. Nie jest konieczne, abym zbliżała się do chorego miejsca.
Mój Język mówi:
Przybywam wraz z trzynastoma moimi kolibrami
Ponieważ jestem świętym kolibrem, mówi
Ponieważ jestem Panem kolibrem, mówi
Ponieważ mam czystą ssawkę, mówi
Ponieważ mam zdrową ssawkę, mówi
Ponieważ mam bambusową rurkę, mówi
Bambus jest pełen rosy, mówi
Mój święty bambus, mówi

Innym znowu razem:

Jestem Kobietą - Księgą, która jest pod wodą, mówi
Jestem z wielkiego miasta, mówi
Jestem pasterką, która jest pod wodą, mówi
Jestem kobietą, która pasie niezmierzone, mówi
Jestem pasterką i przychodzę z moim pasterzem, mówi
Ponieważ wszystko posiada swoje źródło
A ja przechodzę z miejsca na miejsce, od źródła.
Mali święci mówią mi, że jestem kobietą, Panem wszystkich Gór. Dlatego mówię:


Jestem Kobietą Spływającej Wody...
Mówią mi, że jestem kobietą oceanów, że w rękach przynoszę mądrość. To, że jestem kobietą od św. Piotra i od św. Pawła. To, że jestem dzieckiem-kobietą, ale że mogę mówić z bohaterami. Czasami krzyczą, a kiedy zagwiżdżę, nikt nie może mnie przestraszyć.


W środku jest Język. Na tym brzegu, w środku i na drugim brzegu jest Język. Dzięki grzybom widzę Boga...

Jestem kobietą świętego Słonecznego Kamienia, mówi
Jestem kobietą Pana Słonecznego Kamienia, mówi
Jestem spadającą gwiazdą - kobietą, mówi
Jestem spadającą gwiazdą - kobietą pod wodą, mówi
Jestem panią - lalką, mówi
Jestem świętym klownem, mówi
Jestem Panem klownem, mówi

Ponieważ mogę pływać
Ponieważ mogę latać
Ponieważ mogę podążać za śladami...

'Święte dzieci' leczą gorączkę, dreszcze, żółtaczkę czy ból zębów. Wyprowadzają złego ducha na zewnątrz ciała albo uwalniają ducha uwięzionego w pułapce, za pomocą czarów mistrzów strumieni lub gór. Leczą tych, którym czarownicy przyznali zły los. Zjada się grzyby, a później wymiotuje złego ducha...
Język należy do 'świętych dzieci'. One mówią, a ja posiadam moc tłumaczenia. Kiedy mówię, że jestem małą kobietą Księgi, znaczy to, że Mała Istota Która Rośnie jest kobietą i że jest ona małą kobietą Księgi. W ten sposób, podczas sesji zamieniam się w grzyb - małą kobietę Księgi...


Kiedy jestem na brzegu wody, mówię:

Jestem kobietą, która stoi w piasku...
Ponieważ mądrość przychodzi z miejsca gdzie rodzi się piasek.

Alvaro Estrada, Maria Sabina: Her Life & Chants
Odmienne stany świadomości Antologia ISBN 83-901711-3-9

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

św. rosak (niezweryfikowany)

przesadziłaś zajebiście
jesteś jak chuj pojechanym człowiekiem to dobrze hi ..
Chciałbym przystąpić do waszej sekty i wpierdalać małe dzieci
no to nara

czarownik (niezweryfikowany)

no, no jeszcze nie miałem przyjemności czytać opowieści wielkiej siostry Sabii...nasuwa mi sie jednak taka refleksja, że jej "dzieci "musiały być wyjątkowo potężne;P...mnie tak dogłębne wizje i umiejętności JAK NARAZIE niestety nie zostały jeszcze dane:(((((((((...

Silas (niezweryfikowany)

Ludzie nic tu nie pisali od dwóch lat ! To przeklęty artykuł! Uciekajcie stąd wszyscy albowiem gniew grzybków was ogarnie i zniszczy wasze mózgi

Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)
  • Tripraport

Nastawienie pozytywny. Normalny weekendowy rejw, jedna znajoma dla towarzystwa. Wiekszość akcji dziala sie w zasadzie na malym placyku tuż obok ,,Clubu"

Jak tytuł mówi - standardowa miłośc i niemałe zaskoczenie. A więc od początku

- jako stały bywalec i fan muzyki elektronicznej udałem się na rejw z zamiarem dobrej wkętki po Emce. Zazwyczaj nie chodzę sam więc przygarniam kumpele, której cele sa identyczne do moich.

Standardowe procedury, odprawienie, bilety, szatnia (czas cos wrzucic)

Godzina 00.00 - 0,5 tabletki, na poczatek (zaznaczajac, ze mam bardzo niska tolernacje do wszelakich uzywek) 

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

wakacyjny wyjazd, pozytywne nastawienie, w otoczeniu przyjaciół, lasy i polany

Fuck the Club! - czyli gdzie zaprowadził mnie maHOMET..

 

  • LSD-25
  • Retrospekcja

Będzie to próba powrotu do wydarzeń, z których część już została przezemnie zapomniana. z tego powodu, to co pamiętam zapisze jako fakty *fakt nr 1 Był to przełom lata/jesieni podwzględem pogody mniej więcej wrzesień/październik? fakt nr 2 Kartoniki były z pewnego źródła z tym czym trzeba(dalajlamy) fakt nr 3 Mój nastrój był wtedy dobry, podobnie jak mojej dziewczyny z tą różnicą, że ona czuła lekki respekt/obawy przed tripem. faktr nr 4 Wmiare jeszcze na "świeżo" nowe otoczenie tj: mieszkanie oraz miasto- przeprowadzka do mieszkania na studia

Po nabyciu kartonów, stoczyłem dyskusje z dziewczyną, kiedy odbędzie się degustacja :) . Postanowiliśmy, że akcja odbędzie sie na pół spontanie czyli w któryś z weekendów kiedy oboje stwierdzimy, że "dziś jest ten dzień".Zanim nastał, z gospodarczą wizytą odwiedzili nas rodziciele Anki. Najedliśmy się trochę strachu, kiedy wkładali jajka do lodówki z foliowym zawiniątkiem, prawie wogóle nie showanym. Ostatecznie sytuacja została zażegnana, a jakiś czas potem nadszedł wreszcie czas na konsumpcję. Ostatnie zerknięcie na zegarek i startujemy! papierki zarzucone jakoś 11:30.

  • Inhalanty
  • Pozytywne przeżycie

nastawienie: pozytywne miejsca: winda, pokój

Raport praktycznie "surowy", jest to scalony opis kilku przeżyć z trzech dni.

Kupiłem sobie z rana gaz, wracając do domu kirałem w windzie, kroki na klatce odbijały się mechanicznym pogłosem, przekręcanie klucza w zamku nasuwało skojarzenia z czymś o tyle mechanicznym co i owadzim, ot molibdenowy skarabeusz przebierający odnóżami. Później za dnia, były jeszcze 3 podejścia, ale prawdziwa faza zaczęła się wieczorem.

Kiram, "buchy" oporowe.
1 wdech: zaczyna się charakterystyczne pulsowanie;

2 wdech: dźwięk dostał echa, pogłosu, obrazek zaś dostał głębi;