REKLAMA




Co właściwie mają tubylcy z rozwoju ayahuaskowej turystyki?

Dosyć smutny obraz współczesnej desakralizacji i komercjalizacji ayahuaskowych ceremonii...

Tagi

Źródło

Vice Read USA
Ann Babe

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

1165

W ciągu ostatniej dekady sukcesywnie wzrastała liczba ludzi Zachodu przybywających do Amazonii, celem skosztowania najbardziej znanego eliksiru wywodzącego się z tego regionu: ayahuaski. W dżungli ten roślinny preparat określany bywa – w zależności od tego, kogo zapytać - "pnączem duszy" lub "pnączem umarłych". W Stanach Zjednoczonych jest to oficjalnie narkotyk Grupy 1. Popularnie funkcjonuje jako źródło nieporównywalnych z niczym, zadziwiających, zmieniających życie, otwierających na wszechświat doświadczeń.

Różne są powody, dla których ayahuaska skłania ludzi Zachodu do podróży do Amazonii. Niektórzy poszukują kolejnego wielkiego duchowego przebudzenia; inni chcą wyleczyć się z poważnych chorób i uzależnień. Jeszcze inni pragną ukojenia wyniszczającego ich żalu lub szukają sposobu pokonania lęku, niektórzy zaś po prostu chcą poczuć haj, jaki daje ten święty Graal świata narkotyków. Wychodząc temu popytowi naprzeciw, w całej Amazonii, rozproszone od Peru po Brazylię, setki prowadzących ayahuaskowe rekolekcje ośrodków wyczekują kolejnego chętnego turysty.

Jednakże, podczas gdy ludzie Zachodu rozkoszują się oszałamiającą mocą mikstury, bynajmniej nie wszystkich mieszkańców Amazonii cieszy ten wzrost ayahuaskowej turystyki.

Vidal Jaquehua, rodowity Keczua, martwi się zmianami, jakie ayahuaskowa turystyka oznacza dla jego rodzinnych stron. Urodzony i wychowany w górach Cusco (Peru), Jaquehua, który prowadzi firmę wycieczkową o nazwie Adios Adventure Travel, podjął świadomą decyzję niewłączania do swojej oferty ceremonii ayahuaskowych, pomimo wyrażanego przez klientów zainteresowania.

Sama nazwa mówi nam, że jest to pnącze umarłych, nie powinniśmy się zatem nim bawić. Nie oferujemy tego rodzaju wycieczek, ponieważ szanuję naszych ludzi, stroje, tradycje i wierzę, że istnieją praktykowane na całym świecie rytuały, które powinny być właściwie rozumiane i przestrzegane.

– powiedział mi Jaquehua.

Filozofią Jaquehuy zawsze było "niech ludzie praktykują i nie robią z tego biznesu." Ale wielu innych - zarówno przybyszów, jak i tubylców – właśnie to robi, otwierając ayahuaskowe centra, gdzie zdarza się, że podają turystom silny wywar bez odpowiedniego badania, należytej ostrożności i troski.

W miarę jak ayahuasca staje się coraz bardziej popularna wśród zagranicznych turystów, a jednocześnie coraz mniej popularna wśród samych Indian, odkrywamy, że jak grzyby po deszczu wyrastają wokół pseudoszamani gotowi do zaspokojenia popytu. Oznacza to, że rytuały ayahuaskowe najwyraźniej zostały odarte z części swojej pierwotnej mocy i bardzo często ceremonie dostosowane są do cudzoziemców, którzy gotowi są płacić wysokie kwoty za rytuały niskiej jakości.

- mówiValerie Meikle, mistrz Reiki i holistyczny uzdrowiciel z Bogoty, który obserwował w swojej okolicy wysyp pseudoszamanów.

To właśnie tego typu przedsięwzięć biznesowych dotyczą obawy niektórych organizacji broniących praw grup tubylczych. Cultural Survival pochodząca z Massachusetts organizacja nonprofit współpracująca z tubylcami, aby chronić ich kultury, jest jedną z tych, które wyrażają sprzeciw wobec ayahuaskowej turystyki.

Ayahuaska jest duchową praktyką kulturową, zakorzenioną w określonych kulturach, która nie powinna być komercjalizowana i eksploatowana, ale chroniona jako uświęcona praktyka poszczególnych społeczności.

- uważa Agnes Portalewska, rzecznik Cultural Survival.

Chociaż niektórzy wskazują, że komercjalizacja ayahuaski oznacza skażenie rytuału, inni twierdzą, że przynosi ona regionowi wiele bardzo potrzebnej uwagi. Odnowa zainteresowania ayahuaską przyczynia się też do pewnego rodzaju renesansu kulturowego, gdy młodsi mieszkańcy Amazonii zaczynają interesować się starymi, nieco zapomnianymi tradycjami. Powstanie ayahuaskowych ośrodków sprowadziło bardzo potrzebne pieniądze do jednego z najbiedniejszych regionów świata. Całe miasta, jak Iquitos w Peru, odbudowały swoje gospodarki na turystyce ayahuaskowej a Peru jako kraj oficjalnie ogłosiło pnącze częścią swojego dziedzictwa kulturowego.

Bycie mieszkańcem Amazonii nie stanowi żadnej gwarancji, że dana osoba ma odpowiednie kwalifikacje czy dobre intencje. Z drugiej strony, pochodzenie spoza Amazonii, z dowolnego regionu lub kraju, nie oznacza, że dana osoba prowadzi sesje głównie dla korzyści finansowych. W naszym globalnym świecie każdy może się czegoś nauczyć, a potem przekazać tę naukę innym.

- zwraca uwagę Luis Eduardo Luna, antropolog i badacz ayahuaski urodzony w kolumbijskiej Amazonii.

Warto zatem zapytać: kto na tym ostatecznie korzysta i gdzie wędrują wpływy?

Rdzenne grupy Amazonii są jednymi z najbiedniejszych i najbardziej marginalizowanych narodów na świecie.

- odpowiada Lesly Vela, który pracuje dla brytujsko-kolumbijskiej organizacji nonprofit Yageceros, której celem jest zachowanie tradycyjnej kultury rdzennych grup w kolumbijskiej Amazonii. Vela podkreśla, że wielu szamanów (zarówno zagranicznych, jak i rodzimych, prawdziwych i udawaczy) zatrudnia tubylców i w pewnym stopniu przyczynia się do wzrostu zamożności lokalnej społeczności. Wielu innych tak jednak nie postępuje.

Rozwój turystyki związanej z ayahuaską i jej popularności na Zachodzie stwarza potencjał rozwiazywania problemów na tym polu, ale tylko wtedy, gdy zaakceptujemy odpowiedzialność i potrzebę współpracy. Niektórzy ludzie bardzo się dzięki temu wzbogacili, ale rdzenne społeczności, gdzie praktyki te powstały, nadal żyją w ubóstwie i są narażone na różne problemy środowiskowe i społeczne.

Wzrostowi popularności ayahuaski i jej obecności w masowej wyobraźni towarzyszy wiązanie z nią przez ludzi Zachodu wielu idei, oczekiwań i stereotypów. Niektórzy tubylcy w celu zaspokojenia potrzeb turystycznych zmienili swoje tradycje, dostosowując je do zachodnich wyobrażeń, nawet jeśli oznaczało to zdradę wobec autentyczności własnej kultury. Już w roku 1999 deklaracja Unii Rdzennych Ayahuaskowych Uzdrowicieli Kolumbijskiej Amazonii podniosła kwestię, iż "nawet niektórzy z naszych rodzimych braci nie respektują wartości naszych leków i wprowadzając ludzi w błąd sprzedają nasze symbole w miastach i miasteczkach".

Inni tubylcy, których kultury pierwotnie nie zawierały ceremonii ayahuaskowych, podążają za oczekiwaniami cudzoziemców i przyjmują tę tradycję jako sposób na zysk. Tego rodzaju zawłaszczanie zatacza w Amazonii coraz szersze kręgi.

Jaquehua wskazuje rodzinne Cusco jako przykład:

Gdy tutejsi widzą przygotowania do ceremonii ayahuaskowej, mówią "Czy nie chodzi w tym tylko o jakikolwiek rytuał w dżungli?" Ludzie zrobią wszystko dla pieniędzy.

Oceń treść:

Average: 9.6 (5 votes)
randomness