Większośc tutaj pewnie do takiego czegoś dorzuci jeszcze nikotynę w dowolnej postaci. Jeśli chcecie naprawdę pozbyć się lęków i nerwicy rzucenie palenia papierosów to pierwszy krok.
Efekt na rozregulowanie organizmu i utknięcia w wiecznej spirali obsesyjnych lękowych myśli.
Nie mówiąc już o innych dragach. Ale w przypadku mocniejszych używek mamy przynajmniej świadomość, że pogłębiają nerwice bo skutki są mniej subtelne i bardziej przemawiają do świadomości.
nikotyna, kofeina jest tak powszechnym elementem każdego człowieka, że nawet nie łączy ich użytkowania z jakimkolwiek lękiem. A zależnośc jest ogromna.
Nie można wyjść z nerwicy stosując kofeinę która podnosi kortyzol w ciele i stresuje organizm.
Zacznijmy od całkowitych podstaw zanim zaczniemy zaczytywać się w Gaborze Macie itp. Nic wam nie da filozofia, praca z emocjami jak organizm nadnercza wciąż będą wam wypierdalać adrenaline i kortyzol w ciało.
Odstawiamy kofeinę, 2l wody dziennie, witaminy, ashwagandha(genialna w nerwicy wegetatywnej) i tabletki ziołowe np. Valused z szyszkami chmielu, walerianą itp.
Sport nie dla każdego będzie dobry, jeśli ktoś ma np. tak jak ja objawy somatyczne ze strony serca wysiłek spotęguje nerwice i wywoła atak paniki.
Kwestia benzo - sama świadomość, że w portfelu mamy dwie tabletki Xanaxu potrafi bardzo mocno uspokoić organizm i prowadzić w ciele uczucie komfortu w stresowych sytuacjach.
Ale użycie tego to jest absolutna ostateczność.
Ale chyba nie poszedłbym aż tak daleko, że każda osoba z nerwicą musi całkowicie odstawić kawę, bo organizmy jednak różnią się między sobą. Jeden wypije espresso i nic nie poczuje, a drugi po jednej kawie ma derealizację i atak paniki. Tu chyba ważniejsza jest obserwacja własnego ciała niż uniwersalne zasady.
Zgadzam się natomiast z tym, że wiele osób szuka bardzo skomplikowanych odpowiedzi, a jednocześnie śpi 5 godzin, pali paczkę dziennie, jedzie na kofeinie i żyje w permanentnym stresie. Podstawy typu sen, nawodnienie, jedzenie, ograniczenie używek i regulacja układu nerwowego naprawdę robią ogromną różnicę.
Co do benzo też dobrze ująłeś ten aspekt „psychologicznej kotwicy bezpieczeństwa”. Sama świadomość, że ma się awaryjne wyjście, potrafi obniżyć lęk jeszcze zanim człowiek cokolwiek weźmie. Problem tylko w tym, żeby z czasem nie zacząć wierzyć, że bezpieczeństwo istnieje wyłącznie w tabletce.
I chyba właśnie tu łączy się to z podejściem Gabor Maté — organizm, emocje, stres, trauma, używki i styl życia nie działają osobno, tylko wszystko wpływa na siebie nawzajem. Dlatego jednemu pomoże głównie praca z psychiką, innemu bardziej regulacja organizmu, a większość potrzebuje trochę jednego i drugiego.
Ja od zawsze piję po kilka kaw dziennie (4-5, były czasy ze piłam po 8), wręcz kardiolog kilka dobrych lat temu kazał mi zacząć pić normalną kawę (wtedy piłam rozpuszczalną) bo mdlałam od ciśnienia 70/40 xD i tak, leczyłam się już wtedy na depresje/lęki i nigdy u mnie nie podkręcała lęku.
Co do zajęcia, głównie głowy i odciągnięcia myśli się zgadzam, to u mnie przynajmniej od zawsze było podstawą i dawało bardzo dużo. Bezczynne siedzenie tylko sprawia że człowiek jeszcze bardziej się "zapada" w niefajnych myślach i samopoczuciu.
Związek między kawą, a produkcją kortyzolu, stresowaniem ciala, obciazeniem nadnerczy, zalewaniem go adrenaliną i noradrenaliną jest oczywista. Nie mówiąc już o innych mniej oczywistych aspektach jak wypłukiwanie elektrolitów, uszkadzanie jelit, zakwaszanie organizmu.
Przecież na tym polega działanie kofeiny, że wprowadza ona ciało w tryb walcz i uciekaj.
@CloneserSztuki konsensus z większości badań jest taki, że kofeina w rozsądnych ilościach może wpływać pozytywnie na organizm (dawka do 400mg/dobę ale to piszę z pamięci, może być inna), tylko że narosło dużo mitów wokół kawy, które nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością jak np. ten że wypłukuje magnez. Problem w tym że jedna filiżanka kawy dostarcza tego magnezu więcej niż wypłukuje przez swoje moczopędne działanie.
Przypominam że kofeina jako lek jest stosowana nawet u noworodków w określonych przypadkach, np. przy bezdechu u wcześniaków.
Jeżeli tak wygląda sytuacja nie pijesz już kawy, żeby czuć się lepiej. Ty lagodzisz po prostu na bieżąco obawy odstawienie kofeiny. Jesteś w czynnym uzależnieniu.
kofeina to stymulant, nie ma żadnych właściwości zdrowotnych. Ciało regeneruje się w spokoju, a nie z wyjebanym kortyzolem po kofeinie.
Mam też teorie, że skoro pijesz tyle kaw w nerwicy i nie odczuwasz lęku to musisz to ewidentnie kontrować psychotropami.
Na SNRI tez mogłem walić ogromne ilości kofeiny bez żadnych skutków ubocznych.
Ile to razy piłem kawę by uzyskac stymulacje a jedyne co to roztrzęsienia dostawałem i skoku ciśnienia.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia
W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.
Nastolatki po konopiach wolniej rozwijają pamięć. Wyniki z kohorty ABCD
Amerykańscy badacze śledzili ponad jedenaście tysięcy dzieci od dziewiątego roku życia aż do siedemnastego. Ci, którzy w międzyczasie zaczęli używać konopi, wolniej rozwijali pamięć, uwagę i szybkość przetwarzania. Różnice narastały z czasem, ale badanie nie dowodzi związku przyczynowego.
Palacze wiedzą, że tytoń wywołuje raka, gorzej znają zagrożenia dla serca
Nowe badanie obejmujące ponad 240 tys. palaczy w 46 krajach wskazuje, że wciąż słabo rozumiemy szkody sercowo-naczyniowe wywołane przez tytoń, co rodzi pytania, czy dziesięciolecia ostrzeżeń zdrowotnych przynoszą skutek.
