To możliwe, od 3 lat tak dość mocno cisnę, ale jednak w tym roku postanowiłem, że trzeba zwolnić. Coś zwiedzić może, przeprowadzić się. Mam plany, nie poddaje się, mimo słabych stron z psychiką. To mnie jakoś wzmacnia w tym temacie.
Dzieci, które musiały tłumić emocje, być „grzeczne”, nie sprawiać problemów albo stale dopasowywać się do otoczenia, często w dorosłości żyją w ciągłym napięciu. Organizm przez lata działa w trybie alarmowym, nawet gdy realnego zagrożenia już nie ma. Nerwica nie jest więc oznaką słabości, tylko sygnałem od ciała i psychiki, że przez długi czas ignorowaliśmy własne potrzeby, emocje i granice.
Maté podkreśla też, że wiele osób zmagających się z lękiem ma ogromną tendencję do brania odpowiedzialności za innych, perfekcjonizmu i tłumienia złości. Z zewnątrz często wyglądają na „ogarniętych”, a w środku są przemęczeni i odcięci od siebie.
Najbardziej trafia do mnie jego myśl, że uzdrowienie nie polega na „naprawieniu siebie”, ale na odzyskaniu kontaktu ze sobą — z własnymi emocjami, potrzebami i autentycznością. Czasem pierwszy krok to po prostu przestać udawać, że wszystko jest w porządku.
Ciekaw jestem, jak Wy patrzycie na to podejście. Czy ktoś z Was czytał książki Maté albo próbował terapii opartej bardziej na pracy z emocjami i ciałem niż samym „kontrolowaniem myśli”?
Ogólnie to teoria chociaż brzmi bardzo przekonująco ale też uważam że jak człowiek zaakceptuje swoje emocje pokocha siebie jest w życiu łatwiej ale też kłania się tu biochemia mózgu gdzie przy niedoborach neuroprzekaźników lub jakiś chorobach mamy lęki organizm daje sygnał że coś jest nie tak takiego messka nam puszcza bo jak inaczej ma się bronić. Dla mnie zawsze lekarstwem na całe te psychiczne doły była siłownia, realizowanie swoich planów gdzie efekt zadowolenia z swojej persony był wieki a to wzmacnia psychikę przekonanie o większej wartości podbudowywuje mega no i gral Clonazepamum ale to doraźnie btw świadomość posiadania leku, który zwalcza lęki pozwala lepiej funkcjonować w społeczeństwie.
Na 1 miejscu sport siłownia!!!!
Też uważam, że sport potrafi być ogromnym wsparciem. Siłownia, ruch, realizowanie celów — to daje poczucie sprawczości, rozładowuje napięcie i często pomaga wyjść z zamkniętego koła lęku. Problem zaczyna się chyba wtedy, gdy aktywność staje się jedynie sposobem na uciekanie od siebie albo ciągłym udowadnianiem sobie własnej wartości. Wtedy człowiek może wyglądać „silnie”, a w środku dalej być w rozsypce.
Z lekami mam podobne spojrzenie — czasem sama świadomość, że ma się coś, co może zatrzymać atak lęku, daje poczucie bezpieczeństwa. I to też jest realna pomoc. Najważniejsze chyba, żeby nie sprowadzać nerwicy tylko do „słabej psychiki” albo tylko do „chemii mózgu”, bo człowiek jest trochę bardziej złożony.
Mam wrażenie, że najlepsze efekty daje połączenie kilku rzeczy: ruchu, pracy nad emocjami, relacji z ludźmi, odpoczynku i czasem też farmakologii, jeśli jest potrzebna.
wczorajOjciecPio2 pisze:
Ciekaw jestem, jak Wy patrzycie na to podejście. Czy ktoś z Was czytał książki Maté albo próbował terapii opartej bardziej na pracy z emocjami i ciałem niż samym „kontrolowaniem myśli”?
Większośc tutaj pewnie do takiego czegoś dorzuci jeszcze nikotynę w dowolnej postaci. Jeśli chcecie naprawdę pozbyć się lęków i nerwicy rzucenie palenia papierosów to pierwszy krok.
Efekt na rozregulowanie organizmu i utknięcia w wiecznej spirali obsesyjnych lękowych myśli.
Nie mówiąc już o innych dragach. Ale w przypadku mocniejszych używek mamy przynajmniej świadomość, że pogłębiają nerwice bo skutki są mniej subtelne i bardziej przemawiają do świadomości.
nikotyna, kofeina jest tak powszechnym elementem każdego człowieka, że nawet nie łączy ich użytkowania z jakimkolwiek lękiem. A zależnośc jest ogromna.
Nie można wyjść z nerwicy stosując kofeinę która podnosi kortyzol w ciele i stresuje organizm.
Zacznijmy od całkowitych podstaw zanim zaczniemy zaczytywać się w Gaborze Macie itp. Nic wam nie da filozofia, praca z emocjami jak organizm nadnercza wciąż będą wam wypierdalać adrenaline i kortyzol w ciało.
Odstawiamy kofeinę, 2l wody dziennie, witaminy, ashwagandha(genialna w nerwicy wegetatywnej) i tabletki ziołowe np. Valused z szyszkami chmielu, walerianą itp.
Sport nie dla każdego będzie dobry, jeśli ktoś ma np. tak jak ja objawy somatyczne ze strony serca wysiłek spotęguje nerwice i wywoła atak paniki.
Kwestia benzo - sama świadomość, że w portfelu mamy dwie tabletki Xanaxu potrafi bardzo mocno uspokoić organizm i prowadzić w ciele uczucie komfortu w stresowych sytuacjach.
Ale użycie tego to jest absolutna ostateczność.
Ale chyba nie poszedłbym aż tak daleko, że każda osoba z nerwicą musi całkowicie odstawić kawę, bo organizmy jednak różnią się między sobą. Jeden wypije espresso i nic nie poczuje, a drugi po jednej kawie ma derealizację i atak paniki. Tu chyba ważniejsza jest obserwacja własnego ciała niż uniwersalne zasady.
Zgadzam się natomiast z tym, że wiele osób szuka bardzo skomplikowanych odpowiedzi, a jednocześnie śpi 5 godzin, pali paczkę dziennie, jedzie na kofeinie i żyje w permanentnym stresie. Podstawy typu sen, nawodnienie, jedzenie, ograniczenie używek i regulacja układu nerwowego naprawdę robią ogromną różnicę.
Co do benzo też dobrze ująłeś ten aspekt „psychologicznej kotwicy bezpieczeństwa”. Sama świadomość, że ma się awaryjne wyjście, potrafi obniżyć lęk jeszcze zanim człowiek cokolwiek weźmie. Problem tylko w tym, żeby z czasem nie zacząć wierzyć, że bezpieczeństwo istnieje wyłącznie w tabletce.
I chyba właśnie tu łączy się to z podejściem Gabor Maté — organizm, emocje, stres, trauma, używki i styl życia nie działają osobno, tylko wszystko wpływa na siebie nawzajem. Dlatego jednemu pomoże głównie praca z psychiką, innemu bardziej regulacja organizmu, a większość potrzebuje trochę jednego i drugiego.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Tak kawa wpływa na emocje. Badacze: efekt nawet bez kofeiny
Kawa nie działa wyłącznie przez kofeinę – i nie tylko „pobudza”. Nowe badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications pokazuje, że regularne picie kawy zmienia skład bakterii jelitowych, wpływa na metabolizm, a także emocje i zachowanie. Co ważne, część tych efektów utrzymuje się nawet wtedy, gdy sięgamy po kawę bezkofeinową.kawa, badania naukowe, publikacje3 naukowe
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce
Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi
Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.