Ja osobiście już raczej nie zapalę, nie chcę, miałem okazję to odmawiałem itd. Sztucznej "maryśki" czyli kanabinoindów, amy, ury, jwh, fakehashe, plasteliny, "wungle" itd. Kiedyś paliło się trochę tego jak się było młodszym, a czy głupszym to trudno ocenić, każde pokolenie ma swój czas jak śpiewało Kombi. Acodin raz sprobówałem, ale też raczej pod wpływem presji i sytuacji, a nie z własnej chęci, jakoś "apteka" nigdy mnie nie kręciła.
Raz czy dwa zarzuciłem psychodelę, drugi raz w pixie była akurat i szczerze kompletnie nigdy mnie do tego nie ciągnęło itd. Ani do grzybów, ani do kwasów, może kiedyś się zarzuci grzyby, ale wątpię, bo tyle lat miałem okazje, pytania itd. i jakoś nie.
koksu w PL na pewno nie będę jadł, chyba że z neta ktoś coś, albo ja kiedyś, a tak to raczej nie bardzo chyba, że poza PL, a plan jedyny to jakaś wycieczka z ekipą do Ameryki Południowej i tam spróbowanie miejscowego sortu.
Za duża chęć na jeszcze, o wiele dużo za duża. Póki go nie biorę to nie mam ciśnienia. Jedno wzięcie - potem masakra.
2. kodeina
Nie widzę sensu jej brać. Jest dla mnie marnowaniem kasy. Wolę już nic nie brać niż kodę. Może jej nie doceniam, ale nie ma się mi akurat co dziwić.
3.PST
Pozostał mi po peście taki uraz.
4. Hexen
Eh, jak on wyniszcza. Ale dalej pamiętam pierwszego strzała, pierwsze wejście. Wow.
Największe zagrożenie (jeśli już miałabym teoretyzować) stwarza ostatnia substancja.
Three, Four....Better Lock Your Door...
Five, Six....Grab Your Narcotics...
Seven, Eight....Better Stay Up Late...
Nine, Ten.....Never...Sleep Again..."
Kiedys trzeba doroslec, z blantem w rece daleko do przodu sie nie zajdzie ;)
Co prawda sesja zimowa na pierwszym roku studiów, a konkretnie jej zdanie, to zasługa tej substancji. Trzaskałem małą kreskę co 3-4 godziny, puszczałem muzykę i czytałem, bo nie miałem na nic innego ochoty, a trzeba było się czymś zająć.
Żadna inna substancja nie była bliższa do posłania mnie do grobu.
2.Ogólnie - wszystkie mocne stymulanty działające głównie na noradrenaline, z małym progiem dawkowania (alfy, efylony, mdphp itp) - to nie dla mnie. Nie umiem się tym bawić, nie umiem znieść walącego serca jak młot, nie umiem NIE DORZUCIĆ, mimo świadomości że będzie za grubo.
3.Syntetyczne kannabinoidy - nigdy mnie nie jarały, ale za gówniarza jak nie było trawy, to kombinowało się jakieś "plasteliny" czy mocarzo-podobne gówna. Do porzucenia tych substancji zwyczajnie musiałem dojrzeć. Ostatni raz z braku laku ogarnęliśmy to sobie jakiś rok temu w akademiku z ziomkami i gdy znajomy na godzinę się "zawiesił", to się wystraszyłem i powiedziałem sobie, że to definitywnie ostatni raz. Poza tym po chuj brać coś, co działa nieprzyjemnie?
4.DXM - próbowałem 2-3 razy, nigdy nie wszedłem na 2 plateu, bo pierwsze było nieprzyjemne. Nie wiem co ludzie widzą w tej substancji, ogólnie wypierdolenie serotoninowe, niezbyt to fajne, jakbym zajebał jakiegoś bieda-ketona słabej jakości. Problemy z chodzeniem też nie są czymś czego poszukuje wśród substancji psychoaktywnych. Może jeszcze kiedyś dam szansę, nie skreślam, ale jest to gdzieś na szarym końcu mojej listy zabawek politoksykomana.
Nie przeszkadza mi chęć powrotu do substancji, nie przeszkadza mi ciśnienie, nie przeszkadzają mi rzeczy które można zakwalifikować do kategorii "ZA FAJNE". Nie o to mi chodzi. Jak coś jest za fajne to spoko :D Rzecz w tym, że dla mnie "za fajne" ostatnio są tylko benzodiazepiny. Dawno nie czułem po wzięciu czegokolwiek innego takiej bezsilności związanej z utratą kontroli - coś w stylu, że bierzesz i już wiesz, że jesteś wpierdolony po uszy ze względu na zajebistość tego co bierzesz :D
https://www.youtube.com/watch?v=c7zN-D5vg7c
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Największa taka operacja w historii Chile. Przejęto 100 ton narkotyków
Władze Chile poinformowały w poniedziałek o przejęciu rekordowej ilości ponad 100 ton narkotyków, głównie kokainy i ketaminy. Ukryte były w transportach drewna, które miały popłynąć między innymi do USA i Europy - przekazały miejscowe media.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
