Piszę ten wątek w kontekście kilku innych, jak np.
- Dragi, których nie zamierzacie nigdy spróbować
- sprobowane już wszystkie
- Najgorsza rzecz jaką zrobiliście, by sie naćpać. (od zawsze czytając pierdoły w tym wątku wiedziałem i wiem, że nie jest ze mną tak źle - tkai wątek do dowartościowania swojego ćpanka lol0 i nie sadzę aby jedno uzależnienie było lepsze od drugiego, bo o tym kto jest kurwą nie decydują narkortki)\
- Niebezpieczne drugi - tu wątek w którym londona oświęciło, iż dragi to nie witamin
- Zgony użytkowników forum. - tu przestroga, nasi koledzy i koleżanki opuszczające nasze grono + chuj wie ilu, którzy po prostu zniknęli bez śladu nie znając innych na tyle, aby ci poinformowali o zgonie
- Przyłapani na ćpaniu... - tu wchodzi fakt ukrywania się przed społeczeństwem, alienacja.
- Nie mam z kim ćpać - tu wchodzi kolejna forma samotności, alienacji pośród ćpunów
- Poczucie własnej ćpunowości - tu koleg odkrył, że jest ćpunem
Co się zmieniło w waszej narkopersektywie?
No więc jak to kurw jest. Gdzie są te granice zdrowego rozsądku, któe przynajmniej niektórzy z nas sobie stawiali (np. responsible drug use, przerwy, dokładna kalkulacja, ograniczanie dróg administracji (najmniej większość nie miała w planach IV, IM, a część nawet P.Rh, a co dopiero Per Rectum (mnie to zawsze smieszylo btw,). Kradzieżą jeszcze nigdy się nie zhańbiłem, ani wyprzedażą swego mienia/cudzego - ogólnej mentalnej kurewskości. To nawet nie było dla mnie nigdy założeniem, po prostu nie wyobrażam sobie takiego zachowania. Tyle dobrze. Wyłudzaniem recept, no to jednak w tym mam skilla. A tak to zawsze bycie fair.
Nie mniej przekroczyłęm i kolejną granicę tj. IV. Drugi raz (wcześniej koko raz kilka lat wczzesniej, teraz helupa) i w sumie to w kilka dni po przedawkowaniu U47770, gdzie mało co nie zgonowałem i cudem w sumie przeżyłem. I nie żebym nawet był opiatowcem, nawalał opiaty dzień w dzień itp. (to raczej rozrywka max 1 na tydzien, no do 2 razy).
i choć nigdy nie wjebałęm się psychicznie/fizycznie w jedną substancję na dłużej*, nie zawalam z pracą, wynikami itp. To zaczynam się powoli zastanawiać, gdzie jest ta granica która jeszcze kiedyś istniała.
*nielicząc 4mmc kwiecień/maj/czerwiec 2010
j
Nie mniej przekroczyłęm i kolejną granicę tj. IV. Drugi raz (wcześniej koko raz kilka lat wczzesniej, teraz helupa) i w sumie to w kilka dni po przedawkowaniu U47770, gdzie mało co nie zgonowałem i cudem w sumie przeżyłem. I nie żebym nawet był opiatowcem, nawalał opiaty dzień w dzień itp. (to raczej rozrywka max 1 na tydzien, no do 2 razy).
Wybacz przyjacielu, ale smierdzi mi to tym gownem kodeiny-heroiny-t26627.html#p621082. Zawroc.
Zdrowy rozsadek? Samotnosc Ci go zjadla.
Zastanow sie kogo Ty tak naprawde pytasz o zdrowy rozsadek i od kogo odpowiedzi oczekujesz, bo jezeli serio od tych wszystkich dzieciakow niszczacych sobie zycie substancjami, ktore dzialaja do 20min, a katuja organizmy jak stare alfy... to slabo G., naprawde slabo.
Zmieniaja sie priorytety- kotlety.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Czytam, czytam -choć - przyznaje , narkoman czasem taki, że hooo i jeszcze daleko, czytajacy nastolatek ze mnie no. he
Ja tylko zauważyłem ? Czy ktoś jeszcze.
Co się zmieniło w waszej narkopersektywie?
No więc jak to kurw jest. Gdzie są te granice zdrowego rozsądku, któe przynajmniej niektórzy z nas sobie stawiali (np. responsible drug use, przerwy, dokładna kalkulacja, ograniczanie dróg ad...
Lub coś Ci sie pojebało.
i choć nigdy nie wjebałęm się psychicznie/fizycznie w jedną substancję na dłużej*
Zastanow sie kogo Ty tak naprawde pytasz o zdrowy rozsadek i od kogo odpowiedzi oczekujesz, bo jezeli serio od tych wszystkich dzieciakow niszczacych sobie zycie substancjami, ktore dzialaja do 20min, a katuja organizmy jak stare alfy... to slabo G., naprawde slabo.
Czego sie spodziewac po "już" dojżałym narkomanie. Wybacz , też dojebałeś ale nie potrzebnie. _Przeraziłem po x latach jak mnie tu nie było, jaka zaczyna sie robić groźnie, widać to już bardzo dobrze, kurwa i jeszcze ten temat - pilne sprawy, nie dowierzalem.
ale nie rzygam takim gownem , tylko jak jest okazja - pomagam , wiem czym to sie konczy , i jedni chca tylko odrobine brakuje.
A znowu inni nie chca pomocy - ich sprawa nie`wpierdalam sie
granice-wytrzymalosci-amfetamina-ciag-t52653-50.html - kolejny do kolekcji. :-)
jak Ci sie nudzi , idź sobie konia zwal i do pracy. :emo:
Piszę tak nie dlatego, że sam jestem stary i się wymądrzam, ale dlatego że myślę, iż jeśli w twoim zyciu (w końcu) pojawi się coś więcej niż tylko nudna szkoła, awantury ze starymi na chacie i ćpanie, to zobaczysz różnice.
I pobijanie rekordów w ładowaniu co raz to różnych RCków oraz innego gówna przestanie być dla ciebie swoistym hobby i sensem istnienia.
Oczywiście zakładając, że do tego czasu nie wjebiesz się po uszy i skończysz w monarze (czego ci nie życzę) ;)
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Magiczne grzybki działają na mózg dłużej. Odkrycie pomoże w leczeniu depresji
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Rodacy odstawiają alkohol i papierosy. Sklepy na osiedlach już liczą straty
Jak podaje Polska Izba Handlu i CMR, w listopadzie 2025 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych spadła o 1 proc., natomiast łączna liczba transakcji w tym formacie sklepów obniżyła się o 4,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.
Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne
Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.
Był tak pochłonięty segregacją narkotyków, że nie zauważył policjantów
Stołeczni policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, przy których znaleźli znaczne ilości narkotyków. Były to: heroina, kokaina, mefedron, amfetamina oraz marihuana.
