Jak na razie przeprowadzono na ten temat parę badań naukowych i z tego co ustalono, jedynym skutecznym sposobem na zapobiegnięcie "ugruntowaniu" szkód jest medytacja zen przez co najmniej 37 minut dziennie przez 6 tygodni po ostatniej dawce mefedronu. Teraz już wiesz, że narkotyki to nie przelewki.
28 lipca 2025Szymix6908 pisze: Witam, pisze w ogólnym bo nie mogłem znaleźć działu który by pasował do mojego pytania. Jak dużych uszkodzeń w mózgu mogłem się nabawić zażywając około po 1,5g mefedronu przez 3 soboty z rzędu. Po każdej z imprez na której to brałem udawało mi się zasnąć nad ranem przy pomocy hydroksyzyny. Czy jeżeli są możliwe jakieś uszkodzenia w mózgu, to czy jest jakiś sposób na regenerację?
Moze ewentualnie cos na odbudowe sero, chociaz ja bym po prostu skupil sie na podstawach.
Nawet dobrze, ze cie porylo, bo sie nie wjebiesz w towar (do nastepnej soboty).
Ewentualnie cos z nootropow dorzuc, one dzialaja neuroprotekcyjnie i tez ponoc pomagaja odbudowac pewne szkody
28 lipca 2025Szymix6908 pisze: Witam, pisze w ogólnym bo nie mogłem znaleźć działu który by pasował do mojego pytania. Jak dużych uszkodzeń w mózgu mogłem się nabawić zażywając około po 1,5g mefedronu przez 3 soboty z rzędu. Po każdej z imprez na której to brałem udawało mi się zasnąć nad ranem przy pomocy hydroksyzyny. Czy jeżeli są możliwe jakieś uszkodzenia w mózgu, to czy jest jakiś sposób na regenerację?
Nie mam zadnego doswiadczenia w braniu mefedronu oralnie. Przerobiłam kilka gramow ketonów- nocki ze znajomymi, raz jedną poleciałem sama i to srogo.
Dawki byly na oko, ale zawsze towarzyszylo mi dosyc mocne ucpanie, po prostu uczucie ze jest sie mocno odurzonym, ogromna euforia.
Nie chce zabrzmiec jak jakas gowniara, ale zalezy mi na mocnej fazie, jako iz nie planuje brac przez nastepny rok zadnych dragow. Naprawde wiele czytalam roznych forow i wpisow, ale wole zasiegnac informacji z pierwszej reki co do mojego przypadku :)
28 lipca 2025faltaderespeto pisze:Czy uszkodzenia są trwałe, to zależy od tylu czynników, które nawet jak byś znał ( a nie znasz bo np nie znasz dodatków jakie były oprócz mefedronu temp pomieszczenia przy zażywaniu, ilości godzin snu głębokiego przed spożyciem i tak możnaby wymieniać) że to wgl jest tak sensowne, jak próba przewidzenia przyszłości za 10 lat. Można jakiś kierunek próbować obrać, ale on i tak będzie się różnił od rzeczywistości bo realna neurotoksyczność to są TYSIĄCE czynników. Niektóre z nich, są praktycznie nieodgadnione. Na logikę czy tzw chłopski rozum tysiące ludzi jak nie dziesiątki tysięcy brały taką ilość o której opisujesz więc gdyby skutki były co najmniej "średnie" to raczej może w sposób zniekształcony, ale jakoś by i narkomanów była wiedza, że mefedron bardzo upośledza mózg nawet przy małej ilości zażyć. Niestety oprócz tej prostej logiki myślę, że nie dostaniesz lepszej odpowiedzi, bo pytasz o coś co ma tysiące nieznanych zmiennych.28 lipca 2025Szymix6908 pisze: Witam, pisze w ogólnym bo nie mogłem znaleźć działu który by pasował do mojego pytania. Jak dużych uszkodzeń w mózgu mogłem się nabawić zażywając około po 1,5g mefedronu przez 3 soboty z rzędu. Po każdej z imprez na której to brałem udawało mi się zasnąć nad ranem przy pomocy hydroksyzyny. Czy jeżeli są możliwe jakieś uszkodzenia w mózgu, to czy jest jakiś sposób na regenerację?
Ps. Trzeba też rozróżnić obumarcie neuronu od odwodnienia, hipoglikemii czy wyprucia z niektórych witamin czy burdelu w hormonach.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
- ciężkie do rozbicia kryształy
- chemiczny zapach
- jak miałeś samego stima prawie ( z aplikacji donosowej ) to już niemalże pewne, że to chlor
- pewnie też ładnie szczypało?piekło?
małe parcie na dorzutę? - przy mefie chęć przyjęcia kolejnej dawki jest ogromna
Wszystko co opisałeś to prawda,
Chlor to bardzo możliwe bo niemiłosiernie wali w nos, pieczenie ból i później oczywiście krew krew i krew. Strupki spuchnięty nos i w moim
przypadku często pryszcze w środku nosa i na zewnątrz i to kurewsko
bolesne. Nie muszę brać często
wystarczy jeden dzień raz na miesiąc i
znowu mam te pryszcze i bolący nos
który się goi do pełna co najmniej 2tyg.
Jeśli chodzi o dorzute to zależy, czasami tak czasami nie ale przeważnie po pierwszym jest ale po bardzo długim czasie np 1,5h jeśli biorę cały czas to to ciśnienie na dorzucę jest i dosyć mocne ale na spokojnie mogę się powstrzymać jeśli.ktis wali i to widzę to.np jak nie chce to nie wale i nie mam tak że muszę czy coś, ogólnie dziś akurat poddałem się działaniu tej substancji i znowu kamień bez młotka nie podchodz pierwszej euforii po 200mg prawie nie czuć i ogólna stymulacja ale za to tak mnie bolał kinol że się popłakałem, żeby nie było tolerki nie mam bo rzadko biorę a od ostatniego razu nie licząc dziś minęło sporo czasu więc to nie kwestia tego że za często używam, Kolejna sprawa na "drugi dzień" jak się prześpię też mnie nie ciągnie ani nic zwala jest w miarę do przeżycia tylko ogólne osłabienie wiadomo,
Ps: dzięki za odpowiedź jeśli chcesz mi poopowiadać więcej to możemy na czat z chęcią popisze, Dzięki.
planuję wrócić do chemsexu na mefedronie po 4 miesiącach przerwy i chciałbym to zrobić możliwie naj… mądrzej i efektywniej. Mam kilka przemyśleń z poprzednich sesji i szukam porad nt. tolerancji, dawkowania, suplementacji.
Od ok. 3 lat bawię się w tym temacie. Przed obecną przerwą miałem dwie 2-miesięczne pauzy, wcześniej przerwy 4/6/8 tygodni. Ze dwa razy poszło dzień po dniu (ale nie ciągiem). Sesje max 12h, zwykle 2–3 g doustnie w kapsułce. Zwykle: start - 200 mg i redose - 150 mg, co ok. 1h. Po sesji zawsze suplementacja magnezu, kompleksu witamin B i tryptofanu.
Problemy z ostatnich razów:
1. po ok. 6h mam trudności z podnieceniem w ogóle – towarzyszy mi brak skupienia, nic mnie nie kręci, nie angażuje. Mimo że ogólnie chcę kontynuować, to mentalnie odpadam, nie czuję chuci,
2. brak eksplozji chuci podczas peaku – kumam, że magii z pierwszego razu nie doświadczę i za tym nie gonię od dawna, ale wiele razów wcześniej aż mnie roznosiło z chuci podczas peaków.
Słyszałem o orgiach trwających 2 doby ciągiem, więc chyba coś robię źle, skoro po 6h redose przestają działać i odpadam mentalnie. Raz dorzuciłem 0.5g i wtedy coś tam znowu weszło, ale ledwo mogłem utrzymać popęd. Sytuacja powtórzyła się podczas 3 ostatnich sesji (stąd przerwy). Erekcja na sildenafilu, więc mechanicznie wszystko ok.
Pytania do Was:
1. Ile powinna trwać przerwa, by zregenerować organizm i receptory?
2. Czy brak podniecenia to przedawkowanie, a może tolerancja i za małe dawki w redose?
3. Jakie odstępy między redose polecacie przy doustnym braniu, aby nie przedobrzyć?
4. Jaki schemat dawkowania polecacie przy mefedronie (mocny start i mniejsze dawki czy łagodny start i stopniowe zwiększanie)?
5. Jakie suplementy warto brać przed sesją, żeby wzmocnić efekt? I przez jaki czas przed?
Z góry dzięki za czas na sczytanie i (p)odpowiedzi!
PS Drodzy moderatorzy, dotykam kilku tematów naraz, więc nie wiedziałem czy i do którego już istniejącego wątku dołączyć.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
