Znaczy się sugerujesz, że ja czegoś nie skumałem czy jak? Bo teraz nie kumam o co ci chodzi.
a powiedz mi ile mam wziąść zeby nie trafić do szpitala ale mniećzajebisty odjazd i haluny na conajmniej 2-3 dni :-D
cytat za Zielone Karty:
to nie są grzyby, czy co tam; to jest taki moocny szit, że kurwa mać, czaisz już? ;-)
cytat za papawer somniferum:
Pamiętam tylko ze wziąłem łącznie 45 nasion, a brałem pare razy. Czyli po kilkanascie, najwięcej dwadziescia pare zarzuciłem.
A jak chcesz miec jazde to musisz wszamać całą łyżke (koło 300 nasion).
cytat za newbe:
ale pamietaj kolego, zeby zadbac o jakiegos opiekuna ktory w razie jakiegos wypadku zadzwoni po karetkę. Nie chce Cię straszyć ale w przypadku wziecia wiekszej dawki to bardzo prawdopodobne. Moich dwoch kumpli wyladowalo w szpitalu po bieluniu mimo tego ze tez mowili "eee, co ty tam gadasz, bielun?, jakas roslina, trucizna :|, tez mi co". po wyjsciu ze szpitala mowili ze juz nigdy tego swinstwa nie wezma do ust. suchosc w ustach jest niesamowita, jak pijesz wode to czujesz jakbys pił piasek, dusznosc, urwania filmu(wyrwy czasowe), trip jest bardzo nieprzyjemny.
Oprocz tego, po tripie przez 1-2 dni bedziesz mial duuze problemy z czytaniem i widzeniem bo wzrok sie ostro pierdoli. Oprocz tego musisz tez wiedziec ze jak bedziesz pod wplywem bielunia, to roslina toba kieruje, nie ty... mozna zrobic sobie krzywdę, np pociac sobie twarz rozbitym kieliszkiem, jak to bylo w przypadku tez jednego z moich znajomych.
cytat za Zielone Karty:
no człowieku ja najmniejbałbym się toksyczności.. to jest tam chuj, organizm jak jest zdrowy to sie zregeneruje,,,,
Ale Kurwa, rozpierdoli ci psychike i co zrobisz? Później nic juz nie zrobisz.. A ten post co tam napisałeś wyzej, to juz bez komentarza kompletnego zostawiam... żenujące. Mówie tak, bo wiem.
Mozna z tego wywnioskowac ze bielun to nie "zajebisty odjazd i haluny przez 3 dni" tylko walka o zycie ktore przez te 2-3 dni lezy w rękach datury.
cytat za Adam Selene:
bieluń to środek dla mistyków. Z tej rośliny potrafiły korzystać czarownice i robiły to, w konkretnych celach i z głową. Rekreacyjne ćpanie bielunia raczej nie ma sensu - sam szatan skopie ci dupę kopytem.
1) Moge wylądować w szpitalu a tego bym nie chciał
2) Moge się zabić - nie wiadomo jak organizm zareaguje
3) Mogę się zawiesic - wątpie ale po co sprawdzać
4) Faza mną kontroluję a nie ja ją jak np po grzybach, Szałwii (chociaż z nią to chyba różnie bywa)
5) Odpierdole coś głupiego i wszyscy się będą śmiać
6) Trucizna
7) Trudno określić dawkę właściwą....
Może spróbuję kiedyś kiedyś, narazie nie mam dogodnych warunków. Póki co nie pale się do spożywania chwasta...
Najwyżej zacznie służyć, o czym kiedyś datura daturzył. O ile pamiętam.
coz, naleze do grona osob, ktore datury probowaly, ale nie naleze do tych, ktore odradzaja. sadze, ze kazdy pracuje sam na wlasne zycie i kazdy sam o nim decyduje - byle tylko nie wchodzil w droge innym. jesli ktos chce zakosztowac szamanskiej roslinki - prosze bardzo. jedyne, co mozemy zrobic, to prosic, by choc odrobinke na siebie uwazal (choc gatunek ludzki w miare szybko sie odradza i watpie, by przez kilka ofiar bielunia czlowiek mial wyginac).
mam tylko jedna prosbe - nie traktujcie czarciego ziela jako kolejny fazorob do zaliczenia - troche wiecej szacunku. roslinka zapewne pojawila sie wczesniej od nas i to jej naleza sie poklony, a moze uzyczy Wam swoich wlasciwosci.
Dobrze ze wziąłem tak mało bo gdybym wziął więcej to bieluń mógłby mi okazać równie mało szacunku.
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Wolne Konopie pukają do drzwi Prezydenta. Czy wykaże się większą odwagą niż Donald Tusk?
Walka o depenalizację posiadania marihuany wchodzi na najwyższy szczebel państwowy. Podczas gdy rząd Donalda Tuska konsekwentnie blokuje jakiekolwiek zmiany w polityce narkotykowej, zwracamy się bezpośrednio do Głowy Państwa. Czy prezydent Karol Nawrocki stanie po stronie wolności obywatelskich i zdrowego rozsądku?
