Kosamela pisze:Co do depresji to koda na fazie mi ją często potęguje, ale lubię to uczucie, nie wiem jak Wy. Kiedy jebne się na łóżko, muzyka leci w tle i myślę o problemach. Pomaga w postanowieniu czegoś
a kokaina ma w chuj pewnie odpowiedników, co to samo potrafią zrobić z ciałem, a nie wywołują uzależnienia
jak już to bupra w małych dawkach by się chyba bardziej zdała na takie przypadłości, brak fazy a jednak to uczucie piętna znika heh
koda w dawkach nie kopiących nie działa (przynajmniej u mnie tak jest, skreta zniesie, ale dusza ta sama- obsrana), a jak już to bardzo krótko.
kodeina nigdy nie bedzie przepisywana na depresje itp. tyle
lecz ja sam się zacząłem leczyć kodeiną z depresji. Wynik ok, o problemy i inne rzeczy upodlającymi moją przestrzeń umysłową po prostu straciły na ważności. Choć teraz tamte problemy są jak moja źrenica, to i tak ćpam.
w sumie jak tak sobie pomyslałem
gdyby nie koda to po drodze tak ze 4 razy bym się powiesił.
Swoją drogą, mam teorię, że używanie silnych środków psychoaktywnych, choć pogłębia depresję w dłuższej perspektywie, może być na początku pomocne - wzmacnia chociażby świadomość zmienności myślenia (a wiadomo, że zdanie sobie sprawy, że "myśli to nie fakty" jest często podstawą dla terapii).
titi pisze:Swoją drogą, mam teorię, że używanie silnych środków psychoaktywnych, choć pogłębia depresję w dłuższej perspektywie, może być na początku pomocne - wzmacnia chociażby świadomość zmienności myślenia (a wiadomo, że zdanie sobie sprawy, że "myśli to nie fakty" jest często podstawą dla terapii).
Tylko ja nie jestem za tym, żeby podawać kodę zamiast prozacu, ale żeby stanowiła lek pierwszego rzutu po próbie samobójczej na przykład. Albo wtedy, gdy - tak jak opisuje GP - nie możesz wstać z łóżka przez miesiąc. Z drugiej strony zastanawiam się, czy kontrolowane uzależnienie, czyli program metadonowy/buprenorfinowy, nie powinno być rozpatrywane jako alternatywa dla ludzi chronicznie chorych na depresję. W ciężkich przypadkach of course (zresztą przy tej okazji, zasady dostania się na taki program powinny być bardziej restrykcyjne niż w przypadku narkomanii). Zdaję sobie sprawę, że to niebezpieczne, nie jestem do tych pomysłów przekonany, to tylko moja intuicja. Dlatego to, nad czym ubolewam, to że właściwie nigdy nie przeprowadzono badań na temat skuteczności opiatów w walce z depresją.
I można sądzić, że takie badania są trochę etycznie wątpliwe... bo są. Ale z drugiej strony benzodiazepiny, równie przecież niebezpieczne, dopuszczono do użytku. Już nie mówię o SSRI i innych dziwadłach, które też w pewnym stopniu masakrują głowę (choć może nie robią takiego spustoszenia jak opio).
Pytam się więc, dlaczego wszystkie psychoaktywne gówna rozpatrujemy pod kątem leczenia depresji (łącznie z metkatynonem!), a opiatów nie możemy? To nie jest problem wynikający z ich małej skuteczności (chociaż jej nie wykluczam), ale z kulturowego przekonania, że jak morfina to TYLKO do leczenia bólu. Wszelkie inne użycie budzi w społeczeństwie dziwaczny strach.
Czy coś.
Takie coś widzę tu na forum, najpierw deklaracje o rzucaniu, potem porażka, pogodzenie się z przegraną, zaprzestanie kolejnych prób, próby racjonalizacji i zabawa w "znajdź 100 argumentów dlaczego nie warto starać się rzucić ćpania i tak na prawdę opiaty są ok".
Ja nie krytykuję takich wyborów bo każdy ma prawo do tego żeby się poddać ale wkurza mnie jak ktoś zamiast otwarcie przyznać że się poddał to za wszelką cenę usiłuje przekonać albo siebie samego albo innych że to było jedyne słuszne i najlepsze wyjście.
Szanuję ćpunów którzy potrafią prosto w oczy powiedzieć "nie chce mi się już naprawiać mojego życia więc ćpam dalej bo tylko to mi pozostało." Przynajmniej są uczciwi wobec samych siebie.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Kawa dobrze wpływa na zdrowie psychiczne. W umiarkowanych ilościach
Po przeanalizowaniu danych dotyczących ponad 400 000 osób, naukowcy z Uniwersytetu Fudan doszli do wniosku, że picie umiarkowanych ilości kawy – dwóch lub trzech filiżanek dziennie – jest powiązane z mniejszym ryzykiem wystąpienia lęków i depresji. Ochronne działanie kawy było bardziej widoczne u mężczyzn niż u kobiet.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
