I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
czyste zdrowe zielsko, palone w rodzinnym gronie- moim zdaniem debesciak :D
dxm nie nazwałbym idelanym... po 300mg mialem najgorszy dzien w swoim zyciu.
grzyby musze stestowac,salvia kicks ass ;]
chociaz teraz mam kaca i jestem przeziębiony i tez czuje sie masakrycznie
Grzybki - raz na jakiś czas też dobrze zjeść przy dobrej pogodzie,pochodzić gdzieś , zobaczyć jakieś ciekawe i efektowne wizuale.
DXM - też czasem dobrze zjeść,przeważnie na bazie.Zobaczyć jakieś ciekawe CEV`y.Ale można też robić inne rzeczy.
Aha i nie pieprzcie, że jak coś jest naturalne, to jest zdrowsze czy Bóg wie pod jakim jeszcze względem lepsze. Co za bujda. Ale OK - pozostaje jeszcze mak i do roboty.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.