Mój problem jest taki że przy na drugi dzień maratonu i kolejne dni już dużo słabiej odczuwam dawki i często wystrzela mocniej ale nie pozbawia mnie zjazdu. Na początkach mogłem robić 5 nocek, a gdy na zjeździe robiłem kreskę zjazd ustępowal. Teraz ciężko zrobić nawet 3 nocki, bo czuję że jestem wyraźnie zmęczony ale wiem że przez najbliższe kilkanaście godzin nie zasnę. O co chodzi? Temat wcale nie wydaje się słabszy, dodam że przy paleniu częściej jestem w stanie pozbawić się tego zjazdu, kiedyś wystarczyła kreska. Pozdrawiam z dolnego :)
Scalono - IGH909
Dodano akapity -- 909
18 grudnia 2017KrysztalowyKsiaze pisze: Witam wszytskich potrzebuję porady ;) otóż w miniony weekend przydarzyło mi się coś czego wcześniej nie doświadczyłem. Zaczęło się od tego, że w sobotni wieczór miałem dosyć mocną zjebunde po amfie, działo się to wszystko na urodzinach koleżanki. Jeden z moich znajomych chciał mi umilić ten wieczór więc posypał raz pierwszy , jakieś 0.4 na łebka, drugi raz jakąś godzinę po pierwszej rysie wleciała podobna dawka , za trzecim razem z powodu małej już ilości materiału wyszło po jakieś 0.2 , mniej więcej godzinkę po ostatniej kresce (a była to też amfa) przyjechało jeszcze kilku znajomych i jeden zaproponował metamfetamine bo akurat miał jej trochę w zanadrzu , więc długo się nie dałem namawiać i przyjąłem dawkę mety (ok. 0.3 - 0.4 g.) po wyjściu z łazienki od razu poczułem mega wystrzał , zaczęło kręcić mi się w głowie , mało pamiętam i wiem że otoczenie przybrało niebieskawe barwy , wyszedłem na zewnątrz , nie powiem że trochę się wystraszyłem, ewentualnej zapaści czy innych nieciekawych skutków , po jakimś czasie (ok.15 min) mi przeszło i czułem się po prostu "wystrzelony" czyli normalna faza po stymulantach. Teraz pytanko , czy ktoś z Was zna odpowiedź czy to przedawkowanie mety tak zadziałało ? może to przez mieszanie amfy z metą ? czy może zamiast metamfetaminy było to coś innego typu mefix ?? z góry dzięki za pomoc ;)
Przeniesiono z działu "kokaina i inne stymulanty". | STR88
nie chciałam rozstania przez miłość do ciebie
odkryłam druga twarz ma na imie śmierć
duszy ci nie oddam, w narkomańskim niebie
by kometh
Brak miejsca tylko dla siebie doprowadza do stanu paniki , socjofobik na dtx to podwójna walka . Prawdą jest , że po dtx i dłuższym zczasie nie brania , weźmiesz raz i wpadasz co najmniej w to samo bagno co było , ale częściej spada się niżej . :wall: napisane jak do jakiejś gazetki typu bravo , ale jak już z resztek mózgu zostało aż nic to na lepszy styl / przekaz mnie nie stać.
Btw- osprzęt do vapo pod ręką , 2 noc bez snu za godzinę " pobudka" do pracy ... a ja mam taki rozpierdziel w głowie , wegetacja a nie życie ( dlaczego takim tchórzem jestem , już dawno ta farsa powinna się skończyć) . Gorzkie żale na hajpie ... coraz "lepiej " ze mną :-/
Dodano akapity -- 909
Staż cpania tego gówna jaki posiadam to... no właśnie sam już nie wiem ale 5 lat będzie. Mimo wszystko założyłem rodzinę i praca utrzymana bo to dobra praca ale też ciężka. Jestem górnikiem więc groszy nie zarabiam skoro spokojnie mam na uzależnienie i na życie na średnim poziomie. Psychozy za sobą chyba z cztery może więcej jedna była tak okropna jeszcze w domu rodzinnym że matka sama nie wiedziała co robić a koledzy z którymi wtedy rozmawiałem myśleli że żartuje. Ale po kilku ładnych h tych paranoi doszli że coś nie tak i na szczęście wiedzieli co biorę więc uspokoili mnie do tego stopnia że nie wylądowałem w jakimś zakładzie bez klamek. Myślałem że każdy z nich coś knuje że mają zdj. jak napierdalam sam poryty towar no kur** coś okropnego.
Już na kolejny dzień wiedziałem że ostro przesadziłem i że coś muszę zrobić. O dziwo skończyłem z towarem poznałem aktualnie moją żonę urodził mi się synek wszystko jak w bajce :) Myślałem że nie będę już tego brał... No ale wróciłem potem znów przerwy i znów wracanie. Zawsze przerwy bez wspomagaczy ciąg kończyłem niewyobrażanymi ilościami piwek 10-12 więc organizm na na następny dzień całkowicie wykończony. Nigdy leków i tym podobnych odwyków czy czegoś takiego. Ale ostatni maraton rozpoczęty chyba z 2,3 miechy temu do dziś trwa przerwy max po 3 dni a wydaję sie wtedy że tydzień mija. Nauczyłem się z tym żyć trzy noce bez snu spoko nie problem praca sex wszystko ma sens tylko na tym ścierwie.
Żona nic nie wie ale dopadają mnie myśli że co innego obiecywałem jak za mnie wychodziła i jest mi jej szkoda to kobieta anioł i tylko ona mi i synek daje powody do życie i nie załamania się ale już się nie łudzę że to oni pozwolą wyjść z tego gówna. Panowie co dalej jak zaczynać leczenie? Nie moge do ośrodka leciec bo mam rodzine na utrzymaniu. Wgl czy z tego da się wyjść? Napisałem to akurat czystym dniu mimo to już gruda rozkruszona. Nie wiem czego się spodziewać i jak zaczynać pomoc tym razem u specjalisty. Chce iść prywatnie do psychiatry czy psychologa i tak wygląda plan. Jedyne wyście widzę w benzo ale ponoć też latwo się w to wjebać. Mówić na wstępie że jestem uzależniony od kilku lat? Dzięki z góry za odp.
Dodano akapity -- 909
Mam bardzo podobną sytuacje, bardzo podobne jazdy przeżyłem jak Ty i jestem na podobnym etapie... Też meth zacząłem brać jakieś 3 lata temu a przez ten czas sporo ta szmata namieszała w moim życiu. Na początku wiadomo , że wszystko zajebiście, weźmiesz raz, dwa, góra 3 i już o niej nigdy nie przestajesz myśleć.
Mi się tak bardzo spodobało, że na początku poleciałem tydzień czasu bez snu, zero! Fazowanie skończyło się na dywanie u kumpla i paranojami, że na podwórku czeka 30 osób żeby mnie pobić. Nie wiem czemu, kto tam był niby i wgl to było coś okropnego :nuts: Na następny dzień nie wiedziałem gdzie moje auto, jak minęła noc i jak się znalazłem w swoim łóżku.
Oczywiście w chacie ostro przejebane za to wszystko... Nauczka? Może na pare dni, chyba po tygodniu znów meta. Trwało to z rok, od grubego przypału na początku i potem "ostrożniej" chociaż rodzina i wszyscy powolutku zauważali, jak spadam na dno. Przez ten czas utrata pracy bo jak po jednej czy dwóch nieprzespanych nocach ogarniałem w pracy tak po dłuższym ciągu nie było możliwości nawet zeby się komukolwiek pokazać na oczy. Brak pracy = brak kasy = brak na cpanie. Zycie wtedy wyglądało tak, że wstawałem, ogarniałem jakąś kase na cpanie i z wątpliwymi kumplami ćpanie po jakiś dziwnych miejscach i myśli " o kurwa, co ja tutaj robie " ... I kolejne problemy, utrata prawka za kierowanie pod wpływem, długi przez głupotę i co chwile jakieś polecone z sądu czy tam komorników. Gdy juz nie miałem nic, nikogo, żadnej pozytywnej rzeczy w życiu czułem, że to koniec...
Rodzice nie chcieli więcej na mnie patrzeć, wyrzucili mnie z domu za to co robiłem i to już był gwóźdź do trumny. Wtedy chciałem ze sobą skończyć, dno chyba najgorsze w jakim mogłem się znaleźć... Ale tamtego dnia zamiast wyzionąć ducha, dopiero dotarło do mnie co przez ten rok się działo, dlaczego tutaj teraz jestem i jaka to straszna obłuda była. Powiedziałem sobie- chce żyć i naprawie to wszystko za wszelką cene, nie ma innej możliwości. Nie wiem skąd znalazłem wtedy w sobie tą siłe ale dałem rade.
Pogodziłem się z rodzicami, po tygodniu już miałem pracę, zacząłem spłacać długi i ogólnie wszystko szło w dobrą stronę. Pożegnałem wszystkich ćpunów, to podstawa żeby z tego wyjść. Nie było jakoś bajecznie ale jakaś praca była, relacje w rodzinie poprawione i powolne gojenie się konsekwencji za te dragi chociaż to wciąż się za mną ciągnie. Jakieś pół roku temu dostałem dobrą pracę, fajna kasa i robota sama w sobie bardzo polubiłem. Naprawdę, 1,5 roku nie wracałem do mety, możecie mi wierzyć, da się z tego wyjść, stanąć na nogi i naprawić wszystko chociażby z najgorszego dna. Chociaż wiem, że większość uzależnionych będzie musiała osobiście coś podobnego przeżyć by z tego wyjść o ile nie zabraknie siły woli. Niestety jakies 4 miesiące temu dostałem propozycje żeby kupić grama... Wmawiając sobie, że już wszystko jest na miejscu i mogę sobie tego grama pozwolić znów zaczęło się błędne koło. Wjebałem się znów w mete i trwa to już okolo 4 miesiące, codziennie biorę, bywają przerwy 2-3 dni góra.
Każdy kolejny gram jest tym ostatnim bo serce ma dość, bo w pracy zauważają (albo to psychozy mam) bo znów tyle siana na to wydaje chociaż teraz lepiej zarabiam to wystarczy na wydatki i cpanie. Nie sądziłem, że znów tak bardzo popłynę, nie chcę kolejnych batów od życia ale jak z tym skończyć? Skoro 1,5 roku byłem czysty to da się ale myślę, że największe znaczenie ma tutaj otoczenie. Może miłość, której nie mogę znaleźć by mnie z tego wyciągnęła. Może. Sam nienawidzę jak ćpuny mnie pouczają więc nikomu nic nie doradzam tylko pisze jak to u mnie było i że znów walczę i nie wiem jak będzie... roman892 , jak widzisz podobna sytuacja do Twojej ale życzę nam i wiem że wyjdziemy z tego. Może lekarz albo jakaś inna pomoc, oby nie za późno.
A tak na marginesie jestem po dwóch nockach i możliwe, że te refleksje nie mają większego sensu. To tyle.
Dodano akapity -- 909
02 stycznia 2018Shrank23 pisze: Zibi.Zibi dobre pytanie a zarazem boję się , że ktoś opisze (farmakodynamiczne podłoże tegoż zjawiska)
02 stycznia 2018roman892 pisze: Chce iść prywatnie do psychiatry czy psychologa i tak wygląda plan.
Żona i tak się dowie, to tylko kwestia czasu. Możliwe że już podejrzewa że coś nie gra, tylko albo się boi konfrontacji z prawdą, albo nie ma jeszcze ostatecznego dowodu.
Mozesz próbować z chlorprothixenem - moze pomóc na zmniejszenie parcia.
Ale jak jest opcja łatwo i szybko załatwić to tak na prawdę nic nie zadziała skutecznie.
Trzeba czasu zeby mózg przyzwyczaił się do trybu, że normalny stan to nie pod wpływem.
Trzeba przecierpieć/przerobić te ciągoty, a to wymaga czasu i najlepiej odosobnienia, żeby nie można było załatwić jak przyjdzie ogień (ochota).
Niech każdy kto chce po to sięgnąć zastanowi się dwa razy. Not even once.
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Czy kawa zmniejsza skuteczność leczenia depresji?
Naukowcy odkryli, że podstawą terapii stosowanych w leczeniu depresji opornej na leczenie jest wzrost stężenia adenozyny. Do tych metod leczenia zalicza się podawanie ketaminy oraz terapię elektrowstrząsową (ECT). To odkrycie skłoniło badaczy do zadania na nowo pytania o wpływ spożycia kawy na depresję. Czy częste picie kawy rzeczywiście działa ochronnie, jak wykazują liczne badania, czy może utrudniać skuteczność leczenia?
Leki z Poznania jechały do Ukrainy. Tam produkowano z nich narkotyki
26 stycznia 2026 roku do Sądu Okręgowego w Poznaniu trafił akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej na terenie Polski i Ukrainy. Sprawę opisała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.
Fernando i Horacio gotowali "metę", teraz grozi im 20 lat więzienia
Poszukujący pracy obywatele Meksyku trafili, przez Hiszpanię, do gminy Osielsko. Tak brzmiały tłumaczenia zatrzymanych. Teraz w sądzie rozpocznie się proces dwóch obcokrajowców i Marcina P., właściciela posesji, na której działała fabryka metamfetaminy.
