Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
zielonypanowinietywbialyszal pisze: ej, pytanie jest powazne, to jest dosyc silnie dzialajacy (przynajmniej na mnie) psychodelik, to ze naturalnego pochodzenia jeszcze o niczym nie swiadczy !
radzę poczytać sobie o działaniu salvii, np. www.tawerna.rpg.pl/dane/trpg/tawerna52/dane/kgf_11.htm (chodzi o ostatni najwyższy poziom)
przykładowy user pisze: jeżeli w życiu zjadłem tylko raz grzyby i kilkanaście razy paliłem trawę, to jest mądrze spróbować salvii? podobno jest mocniejsza od kwasa, a nie w smak mi trochę dostać paranoi.
a spróbowanie na pewno jest nie głupie. (choć wcale nie jest powiedziane, że za pierwszym razem się trip uda) :-)
A spróbowanie SD to doby pomysł. "Zobaczysz" co Ci w duszy "gra" :D
przykładowy user pisze: wyczytałem tyle, że jest mocniejsza od lsd, a przy takim skromnym doświadczeniu z psychedelikami lsd mi odradzało sporo ludzi.
Po prostu palić z umiarem, poznaj najpierw Salvie i daj Salvi poznać Ciebie.
Owszem jest to bardzo mocne jeśli chcesz osiągać stopień 5 lub 6, ale stopnie 1, 2 i 3 są bardzo przyjemne i lekkie.
A takie gadanie żeby nie brać jak się wcześniej nie brało LSD czy innych mocnych psychedelików to często jest spotykane wsród ludzi którzy robią z Salvi jakiś środek TYLKO DLA WYBRANYCH.
Osobiście 6 poziomu nie było mi dane poznać, widocznie Salvia nie chciała mnie tak głęboko w to wprowadzać, ale jak na ZWYKŁEGO ĆPUNA to potraktowała mnie bardzo przyjaźnie, zaś wielu osobom nie pozwala wcale poznać swego świata, nawet tym którzy biorą narkotyki dla medytacji itp. co sie uważają za jedynych którzy mają do Salvii prawo.
Może myślisz o 5 poziomie?
Norberto pisze: Te Muchomor. Poziom 6 to ten co się go nie pamięta bo doznania są tak silne, że "nie zapisują się" w pamięci stałej. To coś jak "urwanie się filmu" podczas przedobrzenia z alkoholem.
Może myślisz o 5 poziomie?
Jak by był tak mocny że nikt by go nie pamiętał to by nikt nie wiedział że coś takiego istnieje :) takie jest moje zdanie, jednak nie byłem na tym poziomie więc się wypowiadał nie będę, mogę mówić jedynie o piątym poziomie który osiągnąłem i na którym doznania są tak mocne, tak głębokie że człowiek który po takim doświadczeniu (piszę o sobie) dochodzi spowrotem do siebie to nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie tego co przeżył, tak było to mocne. Ja wiem co to było, ale po prostu są to doznania tak intensywne że po prostu się nie da o nich napisać bo nie można ich wyrazić słowami, ani też powrócić do nich myślami, po prostu nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć.
Ponoć ten sławny 6 poziom to jest coś jeszcze bardziej większego niż poziom 5, co jest logiczne :)
więc moim zdaniem jeśli ktoś osiąga ten poziom to po prostu musi to być na tyle mocne że nawet nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie że coś było, bo nie jesteś wystarczająco przygotowany, ale wydaje mi sie ze jak by poćwiczyć z Salvią kilkanaście lat to udało by się nie tylko zapamiętać doświadczenia z 6 poziomy a nawet odkryć poziomy wyższe :)
Trzeba zaznaczyć że te sześć poziomów nie są określone przez szamanów którzy praktykowali z tą rośliną latami, ale przez ludzi którzy trochę praktykowali z tą rośliną, zebrało się cechy wspólne i podzieliło się na poziomy intensywności.
Tak naprawdę podział ten jest trochę sztuczny ponieważ jak aktualnie wiadomo, Salvia potrafi robić różne psikusy i niektórym nie dawać nic nawet przy wielkich dawkach i długiej praktyce, a niektórych już na początku prowadzi na poziom który ich przerasta więc nie mogą go sobie nawet przypomnieć :)
Rozpisałem się, ponieważ właśnie jestem w trakcie pisania TR o moich doświadczeniach z SD :)
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Więzienie za 0,11% przekroczenia?
Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.