Więcej informacji: Amfetaminy w Narkopedii [H]yperreala
Jak cenowo stoi teraz meth na dolnym kolo czech? W jakiej postaci najczesciej wystepuje? Chcial bym sprobowac i nie kupic szitu.
170zl za gram niecałe 2 tyg temu, tylko i wyłącznie w kryształach jak igiełki
niewazne ile włada przerobie, najwyzej skoncze z drgawkami na pare h i lekką paranoją, po piko skonczylo sie tygodniem biegania z nożami po kieszeniach po ulicach, w głowie jest jednoczesnie tak kurewsko dobrze i szybko ze zwoje korbią, peak trwa 20h i nie mozna sie po pewnym czasie juz doczekac az to gowno zacznie puszczac
takze tak - fetka jako zamiennik kawy, piko to zabawka dla pojebow:D rowniez oczy po piko mam wielkie, po frycie rzadko (jasne oczy)
Z amfetaminami miałem najróżniejszymi doczynienia, jednak co do mety nie mam pojęcia czy były to różne izomery, czy trzy próby były z tym samym. Użyłem jej w życiu trzy razy: pierwszy raz sniff ~100mg, drugi raz w wapo wrzucone 40-50mg, ale nie wiem czy wszystko spaliłem bo ogluchlem po buchu, a potem już mnie poniosła do działania, trzecia próba sniff ~30mg. Najdziwniejsze jest to, że za najlepszą próbę uważam ~30mg sniffem i wyżej nie ma co próbować.
Dwie pierwsze próby to było jakieś 2 lata temu, a odstęp między nimi to było około pół roku, trzecia w poprzedni weekend.
Po tych doświadczeniach mogę z całkowitą pewnością stwierdzić, że metaamfetamina mnie tylko obrzydziła, nie podoba mi się wcale, ale pozwolę sobie jeszcze kiedyś dać szansę na jakiegoś sniffa do maratonu seksualnego, bo nie było okazji sprawdzić jak się spisuje.
Palonej oczywiście nie porównuje do amfetaminy bo nie ma sensu, wszystko będę odnosił do sniffu.
Po amfetaminie w moim przypadku następuje całkowita harmonia - jestem spokojny, ale jednocześnie czujny, poruszam się z gracją, twarz po kilku dobach bez snu nie zdradza po mnie, że coś w ostatnim czasie zażywam, metaamfetamina za to robi ze mnie jakiegoś ogra, który porusza się w najbardziej prymitywny sposób, czujność jest wyższa, ale jest to przesadna czujność, która wywołuje chaos(mam wrażenie, że prowadzenie samochodu po było jedną z najgłupszych rzeczy jaką zrobiłem w życiu), a najgorszy jest ten wyraz twarzy, który nie pozostawia wątpliwości co było jedzone, oczy zreszta też są specyficzne, ale nawet jakby nie rozszerzały się źrenice, to sposób w jaki się nimi wpatrujesz jest przerażający i jescze ta mina skupiona jakby się ciągle intensywnie myślało lub próbowało się zesrać. I tak kurwa ponad 20 godzin po jednej kresce, ale ostatnie godziny, mimo nie słabnącego działania, są strasznie męczące.
Po amfetaminie skupiam się an zadaniach, na czytaniu, wszystko jest łatwiejsze, w niczym nie widać problemów nie do przeskoczenia, wsyztsko da się rozwiązać, jest przyjemnie. Po mecie skupiam się, aż za mocno na zadaniu, które rozwiązuje w najgłupszy sposób, nie kwestionuje głupich rozwiązań, które ktoś mi podpowiada, tylko wykonuje je jak jebany baran, do tego robię to tak chaotycznie, inteligencja spada do poziomu numera buta.
Po amfetaminie nie mam problemów z jedzeniem i piciem, po mecie nie byłem wstanie jeść bardzo długi czas, jak udało mi się coś wcisnąć, to po paru minutach miałem biegunkę, o nawodnieniu też zapominałem, a jak już piłem to jak za kare.
W przypadku obu substancji sniff jest dla mnie praktycznie bezbolesny. Spływ amfetaminy nie ejst dla mnie nieprzyjemny, ale spływ po mecie to ejst tragedia, ten smak jest nieporównywalny , a najgorsze jest to, że go czujesz nadal, nawet po zakończonym działaniu. Osobiście mam wrażenie, że ten spływ jebie cebula(miałem kiedyś jakąś maść na blizny i jebała taka cebula), że ta cebulę czuć ode mnie. Sam ten spływ powoduje, że chce mi się rzygać na samą myśl, że można jeszcze raz tego użyć.
Zjazdów po amfetaminie nie pamiętam jakoś szczególnie, a napewno, od kiedy przestałem używać ją z ogromnymi ilościami alko, nie występują. Zjazd po metaamafetamjnie to zupełnie inna liga, najgorszy z najgorszych, nie ma porównania do niczego, nawet do najgorszego maratonu w którym leciało wszystko co w łapy wpadło, wszystko co słyszałem o zjazdach po niej okazało się niedopowiedzeniem, one są tysiące razy gorsze niż możemy gdziekolwiek przeczytać.
Najgorsza jednak w działaniu metaamfetaminy jest ta świadomość chemii płynącej w organizmie, poprostu czujesz obrzydliwa truciznę, która opanowała cały organizm.
Jednak działania nie da się opisać, wszystko co czytałem o niej nie oddało tego. Żadna substancja tak mnie nie zaskoczyła, po żadnej nie ma takiego godmoda, po żadnej nie czujesz się tak zajebiście, stajesz się poprostu alfą i omegą zajebistości.
Dopiero po fakcie, gdy organizm już sobie z nią poradzi, człowiek jest w stanie dostrzec jakie to jest niebezpieczne gówno. Cieszę się, że w moich stronach tego nigdy nie było dostępnego.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Największa taka operacja w historii Chile. Przejęto 100 ton narkotyków
Władze Chile poinformowały w poniedziałek o przejęciu rekordowej ilości ponad 100 ton narkotyków, głównie kokainy i ketaminy. Ukryte były w transportach drewna, które miały popłynąć między innymi do USA i Europy - przekazały miejscowe media.
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina