Metodyka, przygotowanie, oraz logistyka gotowania, palenia, lub waporyzacji.
ODPOWIEDZ
Posty: 167 • Strona 17 z 17
  • 13 / 2 / 0
Bongo - wygoda i czas, w przeciwieństwie do wiadra nie trzeba się pierdolić z montowaniem tego. Poza tym wszelkiego rodzaju ediblesy, jadłam dobre space ciastka, albo top to stary sprawdzony przepis na podgrzanie oleju z haszem i zmieszanie z jogurtem. Szybko i łatwo się to robi, a klepa trzyma nawet na drugi dzień.
  • 5 / 2 / 0
Nie wiem czemu ale lufka, może dlatego że nie umiem kręcić
  • 183 / 48 / 0
Odpowiedź brzmi - to zależy.
Ogólnie najwięcej tematu wypaliłem z lufki i cenię sobie tę metodę palenia za szybkość, dyskrecję, uniwersalność oraz dostępność samych szkieł.
Kiedyś jak pewnie większość palaczy byłem wielkim fanem wiader, bo klepały najmocniej, ale jak kupiłem pierwsze bongo to przerzuciłem się właśnie na nie, bo daje więcej frajdy, a dym jest łagodniejszy.
Lolków spaliłem najmniej, bo od momentu rzucenia szlugów tytoń był dla mnie zbyt mocny i dopiero filtry węglowe zmieniły ten stan rzeczy, ale i tak skręty palę najczęściej w towarzystwie, gdyż cały joint to dla mnie z reguły za dużo, a ciężko skręcić cienkiego lolka używając ww. filtrów.
Natomiast ponad półtora roku przerzuciłem się na waporyzowanie - jest zdrowsze, wydajniejsze i często też dyskretniejsze.
  • 12782 / 2474 / 0
Waporyzacja wygrywa pod każdym względem. Ostatnio lubię dodawać do suszu rozdrobnionej plasteliny własnej roboty (zarówno susz jak i plastelina z jednego krzaka więc nic się nie "miesza" w działaniu) do mojego vap cap'a. Efekty wizualne są spektakularne, bo para przypomina właściwie dym - szczególnie po drugim podgrzaniu. Tylko trzeba wyczuć jak i ile tego dodać. Metody na kanapkę nie polecam, bo robi się zator. Najlepsze efekty są, kiedy się ją rozdrobni i wymiesza w miarę równomiernie.
  • 207 / 38 / 0
Przychylam się do zdania przedmówcy, dobry waporyzer rozpierdala, nic innego nie ma nawet podjazdu. Osobiście używam głównie Venty. Ten konkretnie waporyzer jest kozacki, totalna topka waporyzacji. Nawet nie ma sensu rozkładać stacjonarnego waporyzera, chyba że chciałbym przyswoić dużą ilość naraz (choć do Venty wchodzi naprawdę sporo, to jednak do stacjonarnego wchodzi nawet 2-3 razy tyle).

Jedynie jako ciekawostkę napiszę, że w środku Venty znajdują się dwie zwykłe różowe baterie do waporyzera / e-szluga (nie pamiętam oznaczenia tej baterii). Wiem, ponieważ mój egzemplarz upadł o jeden raz za dużo i widzę przez pęknięcie obudowy. To trochę chujowo - człowiek włącza wszelkie opcje dot. oszczędzania życia baterii w ustawieniach waporyzera*, a producent mógłby po prostu zrobić zajebaną klapkę i pozwolić wymienić baterie w środku urządzenia.

* tak, ustawiam waporyzer przez apkę webową zapisującą ustawienia w urządzeniu przez bluetooth... future is now, old man, czy jakoś tak
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2026 przez przekletykozisyn, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik przekletykozisyn nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12782 / 2474 / 0
Future is now to mi się kojarzy z przedostatnim sezonem Fargo - swoją drogą zarąbisty serial. Teraz nawet żarówki mogą być sterowane przez internet.
U budżetowych wymienna bateria to chyba norma więc faktycznie lipa, że w wyższej półce nie ma. Ja jednak chyba już nigdy nie wrócę do elektronicznych ze względu na niezawodność manualnych. A jak waporyzator ma się zepsuć / uszkodzić, to zawsze w piątek. W manualnych nie ma się co zepsuć ot tak bo spadł.
  • 207 / 38 / 0
Moim pierwszym waporyzerem przenośnym był Arizer Air. Prosty waporyzer, który miał sporo wad, ale miał też kurewsko wielką zaletę - używał generycznych, wymiennych, tanich baterii. Tych samych, które znajdują się w środku Venty. W tym kontekście ciężko widzieć w chęci nie pozwolenia użytkownikowi wymiany baterii coś innego, niż chęć zarobku
Uwaga! Użytkownik przekletykozisyn nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 167 • Strona 17 z 17
Artykuły
Newsy
[img]
Alkohol wciąż na czele uzależnień w Holandii

Alkohol pozostaje najczęstszą przyczyną leczenia uzależnień w Holandii i odpowiada za 43 procent wszystkich przypadków terapii. Tak wynika z najnowszych danych krajowego systemu monitorowania problemów związanych z alkoholem i narkotykami za 2025 rok.

[img]
Ucieczka zakończona w jeziorze

Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.

[img]
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski

Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.