Metodyka, przygotowanie, oraz logistyka gotowania, palenia, lub waporyzacji.
ODPOWIEDZ
Posty: 170 • Strona 17 z 17
  • 13 / 2 / 0
Bongo - wygoda i czas, w przeciwieństwie do wiadra nie trzeba się pierdolić z montowaniem tego. Poza tym wszelkiego rodzaju ediblesy, jadłam dobre space ciastka, albo top to stary sprawdzony przepis na podgrzanie oleju z haszem i zmieszanie z jogurtem. Szybko i łatwo się to robi, a klepa trzyma nawet na drugi dzień.
  • 5 / 2 / 0
Nie wiem czemu ale lufka, może dlatego że nie umiem kręcić
  • 189 / 50 / 0
Odpowiedź brzmi - to zależy.
Ogólnie najwięcej tematu wypaliłem z lufki i cenię sobie tę metodę palenia za szybkość, dyskrecję, uniwersalność oraz dostępność samych szkieł.
Kiedyś jak pewnie większość palaczy byłem wielkim fanem wiader, bo klepały najmocniej, ale jak kupiłem pierwsze bongo to przerzuciłem się właśnie na nie, bo daje więcej frajdy, a dym jest łagodniejszy.
Lolków spaliłem najmniej, bo od momentu rzucenia szlugów tytoń był dla mnie zbyt mocny i dopiero filtry węglowe zmieniły ten stan rzeczy, ale i tak skręty palę najczęściej w towarzystwie, gdyż cały joint to dla mnie z reguły za dużo, a ciężko skręcić cienkiego lolka używając ww. filtrów.
Natomiast ponad półtora roku przerzuciłem się na waporyzowanie - jest zdrowsze, wydajniejsze i często też dyskretniejsze.
  • 12856 / 2508 / 0
Waporyzacja wygrywa pod każdym względem. Ostatnio lubię dodawać do suszu rozdrobnionej plasteliny własnej roboty (zarówno susz jak i plastelina z jednego krzaka więc nic się nie "miesza" w działaniu) do mojego vap cap'a. Efekty wizualne są spektakularne, bo para przypomina właściwie dym - szczególnie po drugim podgrzaniu. Tylko trzeba wyczuć jak i ile tego dodać. Metody na kanapkę nie polecam, bo robi się zator. Najlepsze efekty są, kiedy się ją rozdrobni i wymiesza w miarę równomiernie.
  • 207 / 38 / 0
Przychylam się do zdania przedmówcy, dobry waporyzer rozpierdala, nic innego nie ma nawet podjazdu. Osobiście używam głównie Venty. Ten konkretnie waporyzer jest kozacki, totalna topka waporyzacji. Nawet nie ma sensu rozkładać stacjonarnego waporyzera, chyba że chciałbym przyswoić dużą ilość naraz (choć do Venty wchodzi naprawdę sporo, to jednak do stacjonarnego wchodzi nawet 2-3 razy tyle).

Jedynie jako ciekawostkę napiszę, że w środku Venty znajdują się dwie zwykłe różowe baterie do waporyzera / e-szluga (nie pamiętam oznaczenia tej baterii). Wiem, ponieważ mój egzemplarz upadł o jeden raz za dużo i widzę przez pęknięcie obudowy. To trochę chujowo - człowiek włącza wszelkie opcje dot. oszczędzania życia baterii w ustawieniach waporyzera*, a producent mógłby po prostu zrobić zajebaną klapkę i pozwolić wymienić baterie w środku urządzenia.

* tak, ustawiam waporyzer przez apkę webową zapisującą ustawienia w urządzeniu przez bluetooth... future is now, old man, czy jakoś tak
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2026 przez przekletykozisyn, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik przekletykozisyn nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 12856 / 2508 / 0
Future is now to mi się kojarzy z przedostatnim sezonem Fargo - swoją drogą zarąbisty serial. Teraz nawet żarówki mogą być sterowane przez internet.
U budżetowych wymienna bateria to chyba norma więc faktycznie lipa, że w wyższej półce nie ma. Ja jednak chyba już nigdy nie wrócę do elektronicznych ze względu na niezawodność manualnych. A jak waporyzator ma się zepsuć / uszkodzić, to zawsze w piątek. W manualnych nie ma się co zepsuć ot tak bo spadł.
  • 207 / 38 / 0
Moim pierwszym waporyzerem przenośnym był Arizer Air. Prosty waporyzer, który miał sporo wad, ale miał też kurewsko wielką zaletę - używał generycznych, wymiennych, tanich baterii. Tych samych, które znajdują się w środku Venty. W tym kontekście ciężko widzieć w chęci nie pozwolenia użytkownikowi wymiany baterii coś innego, niż chęć zarobku
Uwaga! Użytkownik przekletykozisyn nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3 / 1 / 0
Dla mnie wygrywają jak na razie ciastka. Wiadomo jest z nimi trochę pracy, ale wychodzą bardziej opłacalnie niż blanty. Fajnie bo nikt o to nie pyta jak z tym gdzieś idziemy, więc na luzie można mieć przy sobie, a w dodatku bez żadnego przypału można sobie je zjeść stojąc w kolejce żeby wejść na koncert. Może to moje odczucia, ale faza też trochę inne niż po zwykłym blancie. Jedyny minus że trochę się ładują, więc nie nadają się jak ktoś chce na szybko zapalić.
  • 4 / / 0
Aktualnie waporyzator oraz butelka z nakładką bongo ale staram się odchodzić od palenia bo po kilku latach wiaderek, wodospadów i bongosów płuca zaczęły się odzywać i za prawie każdym buchem palonego zioła zaczynam się niemiłosiernie dusić.

Generalnie w ziole polubiłem wiadra, wcześniejsze kontakty z ziolem czy to blant czy lufa nie były za przyjemne przez co nienawidzilem bucha ale któregoś pamiętnego wieczoru wpadł ziomeczek na posiadowe i mówi do mnie że tłoka montujemy. Zajebalem i tak pizgam do dzisiaj %-D
  • 5 / / 0
Kiedyś lufa/ bongo
Teraz tylko jointy gładko wchodzi gładko schodzi
ODPOWIEDZ
Posty: 170 • Strona 17 z 17
Newsy
[img]
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej

Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.

[img]
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy

Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.

[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.