Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Uprawiam sport regularnie
Chodze do pracy regularnie
Odżywiam się zdrowo minimum 2500kcal dziennie.
Nie pije alko w ogole juz (a jak piłem to tak było mało i przez krótki okres)
Jedynie co 2 dni zjem bromka przed snem.
Np wczoraj w nocy wzialem tylko 0.3mg i spalem dzisiaj do 11… trochę za długo no ale cóż jutro pewnie z 3 godziny będę pewnie spał to sobie trochę nadrobię.
Zapisuje sobie jak biore np:
21/03 0.3mg
24/03 0.3mg
27/03 0.3mg
30/03 03mg
1 dzień 0.3mg a potem 2 dni nic. I to jest taka mała dawka a czuję to nawet większość kolejnego dnia jak biorę na sen. Nie wiem dlaczego jestem strasznie wrażliwy na benzo pewnie przez to, że w życiu bardzo mało piłem, do 30 roku życia właściwie prawie w ogóle nie dotykałem alkoholu(tylko zioło). Z tego co czytam to większość zaleca brać dawki na początek 1mg… to niesamowite bo jak wziąłem miesiąc temu 0.7mg to aż mi ślina ciekła tak usypiałem na siedząco… i czułem się inaczej przez chyba z 3 dni…
Jeśli 0.7 bromka zrobiło wow to znaczy że jesteś na końcowym etapie ale musisz do 0 wyzerować i trzymać to miesiąc lub miesiące żeby układ gaba wrócił do równowagi. Spróbuj te 0.15 brać jak tylko musisz i tak do sukcesu, albo zaciśnij zęby weź l4 na tydzień rzuć to odrazu i po tygodniu będzie lepiej.
Możesz jeszcze wejść na Escitalopram i po miesiącu jak zacznie działać zerujesz, spokojnie nic ci nie będzie.
Escitalopram bierzesz do pół roku i odstawiasz wg zaleceń lekarza.
Przypomnij mi tylko ile czasu i jakie dawki brałeś?
Ogólnie jestem bardzo wrażliwy na wszystko związane z gaba, jak piłem alkohol przez 3 lata kiedyś co 2 dni to też nie potrafiłem wyrobić tolerancji i nadal wwystarczą mi 4 browary, żeby się konkretnie napierdolić. Zresztą na wszystko jestem wrażliwy, trawy też pale 1gram na miesiąc a nie jak nietórzy 1g na tydzień albo nawet dziennie. Jedyne na co mam dużą wyrobioną tolerancje to internet i gry komputerowe i ogólnie rozrywka elektroniczna... jak się zamknę w pokoju to mogę grać całymi dniami i nic mi nie potrzeba oprócz pornola co jakiś czas, żeby mnie nie nosiło... ale z tym też sobie od kilku lat już radzę w miarę dobrze, zamieniłem na sport, troche medytacji, praca.
Ewentualnie no masz tego fuksa że cię małe dawki zadowalają tylko to też działa w drugą strone i możesz mieć zjazdy na małych dawkach. Co do samego snu, higiene masz ogarniętą? głowa przed spaniem oczyszczona czy myśli lecą jak na kołowrotku?
2 miesiące to nie dużo jeszcze przy takich dawkach praktycznie już 1 nogą wyszedłeś z tego nie podkręcaj sobie za dużo zaciśnij zęby i to wytrwaj będzie dobrze. Wierzę w Ciebie!
najwiekszy problem to jest imo taki ze sie nie regenerujesz za dobrze, zeby ni e powiedziec ze chujowo po prostu. zejdz z tej kofeiny wpierw, zadbaj o jakosc snu. sport w takiej sytuacji moze cie jeszcze bardziej obciazac, bo jw praktycznie sie nie regenerujesz. bedzie mul straszny przez chwile, ale powinno zniwelowac ci glowny problem, teraz to maskujesz go tak, ze zaleczasz dodatkowo uboki jednego drugim, to ci zaszkodzi na dluzsza mete.
Piszę, bo jestem już w takim miejscu, gdzie trochę kończą mi się pomysły i chciałbym skonfrontować swoją sytuację z doświadczeniem osób, które przeszły przez detoksy szpitalne i odstawianie w trudniejszych warunkach.
Leczę się od ponad 20 lat. Mam zaburzenia lękowe, które przez większość dorosłego życia praktycznie uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie bez leków. Do tego dochodzą nietypowe choroby autoimmunologiczne, przez co wiele standardowych leków, w tym SSRI, jest u mnie wykluczonych.
Z tego powodu od około 10 lat jestem na benzodiazepinach. Zawsze były stosowane zgodnie z zaleceniami lekarzy, nigdy ich nie nadużywałem, nie zwiększałem dawek dla efektu, nie miałem też typowego ciągu do samej substancji i brałem głównie te słabsze jak np 12mg bromazepamu na dobę. Traktuję je bardziej jako coś, co pozwala mi w ogóle funkcjonować.
Od ponad pół roku jestem w procesie odstawiania prowadzonym ambulatoryjnie przez bardzo doświadczonego lekarza. Nikt mnie do tego nie namawiał, pewnego dnia sam stwierdziłem, że spróbuję.
Udało się zejść do niskiej dawki 5 mg diazepamu, ale to jest na ten moment moja granica. Od dwóch miesięcy jestem na tym poziomie, moje funkcjonowanie w tym czasie jest mocno ograniczone i nic nie ulega poprawie, po 2 miesiącach na 5mg wręcz jest coraz gorzej.
Problem jest taki, że wszyscy mówią, że trzeba odstawić benzodiazepiny, ale nikt nie potrafi dobrać mi sensownego leczenia, ponieważ ze względu na moje problemy zdrowotne możliwości lekowe są u mnie mocno ograniczone. Wcześniej świetnie funkcjonowałem na SSRI i SNRI, których teraz brać nie mogę. Wiele innych rzeczy już próbowałem i albo nie działały, albo działały odwrotnie niż powinny.
Gdyby dało się ustawić mnie stabilnie na innych lekach, sam chciałbym zejść z benzo, nie mam żadnej potrzeby ich brania. Ale w praktyce wygląda to tak, że poniżej pewnego poziomu po prostu się rozsypuję.
Chciałbym zapytać osoby, które mają doświadczenie z detoksem szpitalnym albo odstawianiem w oddziale:
-Jak w praktyce wygląda taki detoks przy benzodiazepinach poza schodzeniem co 1mg diazepamu?
-Co tam się robi, czego nie da się zrobić ambulatoryjnie?
-Czy w takiej sytuacji jak moja, bez nadużywania, ale z brakiem możliwości zejścia niżej, to w ogóle ma sens?
-Czy na oddziale realnie dobierają inne leczenie, czy raczej chodzi tylko o szybkie odstawienie i przetrwanie?
-Czy przy niskiej dawce, ale bardzo dużej wrażliwości układu nerwowego, detoks nie jest zbyt brutalny?
Zastanawiam się, czy to ma u mnie sens, czy to będzie tylko cięższa wersja tego, co przechodzę teraz.
Będę wdzięczny za konkretne doświadczenia, szczególnie od osób, które były w podobnym miejscu.
Dzięki za każdą odpowiedź!
Nie jestem pewien, czy to są typowe objawy odstawienne, czy po prostu moje zaburzenia lękowe wracają z taką siłą, że bez benzodiazepin nie jestem w stanie funkcjonować. One przez lata były u mnie podstawą leczenia, a w tym momencie są stopniowo zabierane, bez realnego zastępstwa.
Lekarz, który mnie prowadzi, sam zasugerował dokończenie tego procesu na detoksie, tylko ja nie wiem, czy to ma w moim przypadku sens, skoro cały czas odkładane jest włączenie jakiegokolwiek innego leczenia, a możliwości są bardzo ograniczone.
I tu jest cały problem, bo jeżeli to nie jest czyste odstawienie, tylko powrót objawów, to bez ustabilizowania mnie na czymś innym mogę nigdy nie być w stanie zejść do zera.
Dlatego próbuję to zrozumieć i zastanawiam się, czy w takiej sytuacji w ogóle warto iść na detoks.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.