Dział poświęcony harm reduction – metodom mającym na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji zażywania środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 571 • Strona 56 z 58
  • 4 / 1 / 0
  • 1712 / 272 / 0
No niestety, iv nie dla mnie już, strzelałem 3 razy niedawno i tylko jeden raz się udało, pozostałe poszły w tkankę i porobiły się rany, będą świeże blizny do kolekcji. Robiłem to po paru kreskach fety i tyle wystarczyło żebym stracił manualność i w oczach się jebało. Przy okazji doszło zdebilenie i próbowałem podać mimo że wiedziałem że raczej w żyle nie jestem, masochizm i te sprawy. Ano właśnie, jeśli macie skłonności masochistyczne NIGDY nie sięgajcie po strzykawkę to nie może się dobrze skończyć!
  • 117 / 24 / 0
01 kwietnia 2025zburzony pisze:
Nie rzadko było tak że w stanie w którym byłem przerastało mnie nawet trzymanie strzykawki prawidłowo a tym bardziej wstrzyknięcie, kiedy dawałem po nogach często używałem obu dłoni i nawet wtedy potrafiłem spierdolić. Na szczęście jak ostatnio się w to bawiłem kilka lat temu szło mi już całkiem dobrze, nawet rządnych blizn nie porobiłem. Mam nadzieję że teraz przy 3-CMC też będzie sprawnie.
I jak przy cmc? U mnie tragedia , ręce opuchnięte, brak czucia w łokciu. Ramiona sito. Najgorsze gówno jakie brałem iv.
  • 1712 / 272 / 0
@KrysztalowyChopak nie było tragedii nawet, podania nie były bolesne, poszło ich od cholery ale nie dorobiłem się nowych ran, ostatnimi czasy prawie całkiem udaje mi się tego uniknąć. Przestałem się aż tak spieszyć i podawać bez pewności że jestem w żyle. W ogóle jest ich bardzo mało i wszystkie jakościowo słabe dlatego nie świruję z nimi, poza tym udało mi się w końcu trafić na igły 0,4 i tak na spokojnie podaję.
  • 2814 / 366 / 0
Dam wam tipa od siebie .. jak walicie po kablach to po iniekcji jak wyciągnięcie igle ze strzykawką odrazu przyłóżcie w to miejsce gazik / wacik kosmetyczny namoczony zimna woda czy sola fizjologiczną praktycznie śladów nie ma
  • 117 / 24 / 0
Rzecz raczej oczywista, brakuje tylko odciągu;)
  • 470 / 126 / 0
@sclero2014 jeszcze cos, zeby nie trzymac tego wacika (sprzet sie sam nie przeplucze w miedzyczasie) obwiazac (luzniej niz do iniekcji) kilka razy staza, jesli uzywasz odp dlugiej, koniec przekladacie pod ostatni zwoj, voila! obie rece wolne.

ogolnie:

przed zacisnieciem stazy przemasowac docelowe miejsce wklucia "spychajac" krew ponizej stazy.

zostawic odrobine powietrza w kontrolce/dziubku - wtedy powinna krew wyraznie wleciec w momencie trafienia.

najlepiej zawsze sprawdzic odciagajac ale ww. czynnosci zwiekszaja szanse na udane podejscie za 1 razem.

alkohol - nie tylko odkaza ale bardzo poprawia widocznosc kabli. zamiast lac jak dla szwagra jest lepszy sposob - przelewamy sobie spirytus salicylowy do buteleczki z atomizerem (takie jak z odkazaczami do rak byly swego czasu wszedzie dostepne). wygodniej, oszczedniej, do pustej butelki po spirytusie mozna wypierdolic zuzyte igly w sposob dyskretny i bezpieczny dla otoczenia. (ten dozownik pod nakretka jest osobnym elementem, wystarczy wyciagnac).

na 100% czujesz ze trafiles a przy odciagu nie ma krwi? trzymaj lekko odciagniety tlok zeby bylo podcisnienie w pompce i delikatnie cofaj, powinna wpasc krew, moze bylo na przestrzal, moze oparl sie wylot o scianke zyly (przy prawidlowym ust. ostrza/kacie wbicia nie powinnien, no ale wiadomo, zdarza sie), w kazdym razie sa spore szanse ze w ten sposob nie zmarnuje sie wklucia.
  • 1712 / 272 / 0
Kiedy zaczynam sesję iv przed każdym strzałem dezynfekuję miejsce wkłucia, ale po kilku razach mam już to w dupie. Odradzam, ale ani razu jeszcze nie było problemów po takim podaniu. Wacik wjeżdża dopiero po wyjściu z żyły, często namoczony spirytusem, czyli robię na odwrót niż się powinno.
Jak chodzi o pewność że jestem w żyle to rzadko odciągam, z reguły czekam aż krew napłynie do kontrolki, ale kiedy czuję że jestem w kablu a nie ma krwi to odciagnę. Nie wiem jak wy ale ja lubię kiedy zaciągnę krew do pukawki, wtedy ogarnia mnie podniecenie na myśl że już za sekundę pójdzie materiał do systemu.
  • 1762 / 591 / 0
Przyjebał bym kiedyś szczerze mówiąc, chociaż po jednym razie, jakąś metę, majkę, ketę. Raczej nigdy się nie wydarzy, bo miałem multum razy okazję i tego nie zrobiłem, a teraz już bym tego nie zrobił bez uzgodnienia z partnerką, a ta nigdy mi tego nie przyklepie. Zresztą póki walka z nałogiem sprawia mi trudności to sobie i tak bym na to nie pozwolił. Ale może kiedyś, jak już będę miał zęby, pozbędę się długów, będę mógł żyć z dywidendy... Wtedy może sobie pozwolę. Ciekawi mnie to w chuj. Niestety nie zawiązuję narkotycznych znajomości, teraz nawet nie mam kontaktu do ani jednego dilera, a nawet gdybym miał, to nikt nie sprzedaje w tak małych ilościach na jeden strzał.
  • 19 / 11 / 0
Gdybyś zajebał raz stymulant i.v , to prawdopodobnie zrobiłbyś to jeszcze wiele kolejnych razy %-D
ODPOWIEDZ
Posty: 571 • Strona 56 z 58
Newsy
[img]
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć

Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.

[img]
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi

Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.