Raptownie budzę się w kartece, kolejna odcinka... budzę się w szpitalu... kolejna odcinka.... budzę się o 8 rano, mama zapłakana, ja pod jakimś takim aparatem co mierzy puls. Ogólnie dramat. Kolejny miesiąc miałam wycięty z życia. Nie wiedziałam co się dzieje, jakbym była delikatnie pijana ale jednocześnie coś dziwnego się ze mną działo. Prawdopodobnie przez to, że kiedy zemdlałam, to zanim przyjechało pogotowie, zanim mój tata zobaczył mnie leżącą na podłodze w pokoju (a była 3-4 nad ranem), to pewnie trochę minęło, być może przez niedotlenienie. Ogólnie wniosek taki: nie wiesz co bierzesz, to nie bierz, albo bierz 1/3 czy nawet 1/4 na testa i dopiero po godzinie czy dwóch próbuj więcej.
Podziel się posiłkiem, chamie
10 lat temu tramal + alpra --> padaczka + psychozy psychiatryk obserwacja.
z 5 lat temu jakies dobre benzo w za duzej dawce --> SOR - wyjscie po dniu.
ok. 2 lata temu --> 3 obserwacje w ciągu roku po odstawce alpry raz z padaczka, taka dziwna mam reakcje na alpre a szkoda bo świetny lek jak dla mnie. Po za tymi przypadkami nigdy mi sie nie zdażylo wzywać karetki po opio, stimach i czym tam jeszcze. Zazwyczaj przymusowa odstawka benzo kończyła sie szpitalem.
1. To był mój pierwszy raz z psychodelikiem serotoninergicznym. Nie wiedząc na co się piszę i znając szczątkowy opis moich kumpli z knajpy o tej substancji("No stary, widzisz smoki!") stwierdziłem z dziewczyną że załatwimy sobie 2C-P zamiast marihuany. Po załatwieniu wtarłem sobie "trochę więcej" w dziąsło, a jej "trochę mniej" i poszliśmy sobie na miasto... Abstrahując już od całego tripa, skończyło się to tak że weszło to za mocno, mi w szczególności, jako że zjadłem "trochę" więcej i wylatywałem do jakiś wszechświatów równoległych, każdego psychodelicznie naćpanego, w każdym spęczałem x czasu na kawałku sceny, a potem do następnego. Była ich ograniczona ilość i moje wizyty się zapętlały oraz za każdą wizytą fabuła szła do przodu w każdym z nich.
Fizycznie realny okazał się jednak ten świat w którym leżę na ziemi i kopię czasem moją dziewczynę po głowie(stojącą nade mną) aby spierdalała przed policją z innego świata czy coś takiego(?). No i pojawił się jakiś koleś, zobaczył mnie, zapytał czy brałem, wezwał karetkę i pojechałem do szpitala.
Przyjechała tam moja matka, a trip trwał w najlepsze, ale chyba nie aż tak mocno. Leżałem na łóżku a ono zatapiało się w głąb, gdzie była krew i jakby (?)piekło z krwi(?), biegałem jak pojebany, krzyczałem, byłem agresywny. Wypis tego samego wieczoru i matka zabrała mnie do niej do domu.
2C-P brałem często. Nie miałem dostępu do LSD czy grzybów czy prawie że czegokolwiek innego poza fetą i ziołem. Pewnego razu skończyło się to tak:
2. Wziąłem sobie cepka i oglądałem kreskówkę, dopalając ziołem. Odlot w chuj, co się dzieje, łołoło, ale spoko. Przestałem ogarniać jak zobaczyłem z boku strony reklamę Vanisha XD Nie wiem co ona mi zrobiła, ale od tego momentu pamiętam sceny bardzo wyrywkowo. Zaatakowałem właściciela mieszkania(mieszkał z nami). Wybiegłem na osiedle. Przeżywałem fazę z teraz i fazy z przeszłości na raz. Zgubiłem gdzieś i jakoś ubrania. Biegałem naćpany nago po niebezpiecznym osiedlu dzwoniąc do ludzi domofonem chyba i krzycząc. Potem jakoś znalazłem się w karetce. Badania, wywiady, coś tam gadam o ćpaniu. W szpitalu dali mi w kroplówce coś, chyba typu benzo. Chyba wyszedłem tego samego dnia.
Z psychodelików z grupy 2C-* próbowałem też 2C-B, i chyba 2C-I. Porównując 2C-P do tych psychodelików, czy jakichkolwiek innych uważam że 2C-P jest POPIERDOLONE. Polecam nie brać.
Kolejna też po Tramalu. Dostałem padaczki i zwichnalem bark. Spędziłem ponad 10 godzin w Bielańskim zanim mnie przyjęli i założyli gips.
Drugi raz nie wiem po kiego wyszedłem z domu i zostałem znaleziony na piętrze -1 cały w zielonej ślinie. Sąsiad wybrał numer do mojej matki i na pogotowie (wziął z mojego telefonu co leżał obok mnie) i zostałem przewieziony do szpitala. We krwi: alprazolam, clonazepam, leki na Parkinsona, alkohol, leki nasenne plus inne niesklasyfikowane substancje. 24h w szpitalu. Stwierdzono u mnie zapalenie pęcherza wymagające 3 dniowego pobytu w szpitalu lecz ordynator powiedział, że ćpunów i samobójców nie leczą. Wypisali antybiotyk i karetka przetransportowali do szpitala psychiatrycznego. Po konsultacji wypuścili do domu
I kolejna hospitalizacja już nie pamiętam co to było, ale przedawkowanie leków. Budzę się z cewnikiem w fiucie, w pasach. Generalnie nic się nie stało wielkiego poza tym, że byłem traktowany jak gówno. A jak lekarz wyciągał cewnik to pękła igła w fiucie. Kto miał cewnik ten wie jak to napierdala nawet bez złamanej igły. Daje mocne top 3 bólu w moim życiu.
Było jeszcze kilka prób samobójczych, ale to po samym alkoholu.
Najbardziej mnie wkurwia fakt, że ćpuny i osoby pod wpływem są traktowane jak najgorsze ścierwo. Dlatego pluje na tych konowałów.
Więcej grzechów nie pamiętam.
Pozdro, z fartem.
Najbardziej mnie wkurwia fakt, że ćpuny i osoby pod wpływem są traktowane jak najgorsze ścierwo. Dlatego pluje na tych konowałów.
Ale w szpitalu zawsze opieka miła. Pielęgniarki, salowe lekarze i lekarki. Bywają też chamscy, ale w stosunku do mnie nawet ksiądz był wporzo. Też księdza miałem w szpitalu. To zależy jak się zachowujesz, czy podziękujesz za wyjęcie cewnika, czy rury z tchawicy. Nigdy nie byłem agresywny. Pozdrawiam cały personel szpitalny i służbę zdrowia.
Ostatnim razem dostałem wykład od pani doktor, że czas coś ze sobą zrobić, bo inaczej niedługo się zawinę. Nie wiem, czy mnie znała, czy w papierach mam najebane F.19.
NIgdy więcej szpitali i karetek nie chce.
Nie powinni leczyć ćpunów, tylko czekać jak zdechną i przyjechać po ciało.
scalono - WRB
@london5
Przepraszam za komentarz pod komentarzem, chce żeby london dostrzegł mój komentarz. :)
"Rutyna to rzecz zgubna "
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.
"Narcos z Podlasia" skazani. Ich narkotyki miały zalać polski rynek
Meksykańscy narcos, którzy produkowali metamfetaminę na Podlasiu, zostali skazani przed sądem w Białymstoku. To pierwszy przypadek w Polsce, który pokazuje zmianę modelu działania karteli - zamiast szmuglować narkotyki do Europy, wysyłają "kucharzy". Tylko w Polsce toczą się procesy jeszcze dwóch innych grup z Meksyku.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
