29 marca 2021xBambinoo pisze: @up oj tak, niech same sie meczą a nie rujnują życie innym.
A jak się ma walenie amfetaminy mając bordera?
Później te ku..we zabiłem metamfetaminą.
Od małego dziecka czułem, że moja psychika działa trochę inaczej niż reszty ludzi. Nie wiem czy świadomość o tym, co mi naprawdę dolega cokolwiek by naprawiła ale wiem, że nieświadomość wyrządziła "gorsze" skutki.
W wieku 11 lat podjąłem się pierwszej próby samobójczej, gdy połknąłem wszystkie tabletki jakie znalazłem w domowej apteczce, zrozumiałem momentalnie, że to jednak za mało i czeka mnie niemiła rozmowa. Jedenastolatek nieświadomy dlaczego wszystko jest takie emocjonujące, nie usłyszał wcale ciepłych słów wsparcia, ale nie wymagałem tego od innych. Potrzebowałem tylko ciszy i samotności aby zabić to co wtedy siedziało w mojej głowie. Rok później podczas kwietniowych wagarów, oglądając poranne wiadomości postanowiłem spróbować ponownie. Chociaż miałem świadomość o tym, jak wyglądało moje pierwsze nieudane podejście, nadawało to znikome wątpliwości. Podczas pierwszej próby samobójczej, próbowałem również cięcia żył na nadgarstkach, ale stare wiejskie noże zawsze muszą być tępe. Najpierw spróbowałem się powiesić na szaliku, jednak haczyk w ścianie wytrzymał ledwie kilka sekund. Włamałem się do mieszkania na pierwszym piętrze, sąsiadka zmarła 3 miesiące wcześniej, byłem pewien o tym, że zażywała mocne tabletki. Poszukiwania nie trwały zbyt długo, sześć lat przeterminowane psychotropy i ledwie ponad dwadzieścia sztuk. Połknąłem je aby później przeżywać dziwne odczucia i wibracje przechodzące od szyi, przez uszy po skronie. Oglądając telewizor przegryzłem szklankę nie czując bólu i nie raniąc dziąseł. Położyłem się po godzinie i wymiotowałem słuchając przycichajacego głosu. Dziś dzięki temu jedynie wiem, że spowolnione widzenie w karetce niczym z filmów to fakt i jest to przedziwne odczucie.
O tym, że jeśli się chcę zabić to jest benzyna, którą można mnie polać, dowiedziałem się od ojca w ramach rozmowy po wyjściu ze szpitala. Wypominanie siostry co kilka dni, iż to nie ona się próbowała zabić, tylko ja - "nażrywując" się tabletkami, raczej nie sprawiało u mnie uśmiechu.
W szpitalu psychiatrycznym zapytali mnie, czy chciałbym 'pójść do tych wariatów'. Nie byłem zdrowy psychicznie, dopóki nie odwiedziłem ich wielokrotnie z niemałą liczbą pieniędzy. Może gdyby skupić się na tym co miałem w głowie zamiast na upokarzaniu mnie, obrażania, poniżania i nazywania wariatem - udałoby się uniknąć koszmarnych lat w przyszłości.
O największej miłości życia nie chcę wspominać, ale była nazywana dz..ką a jednocześnie była Bogiem.
Prób samobójczych do dnia dzisiejszego było tyle, że nie sposób zliczyć przez dziurawą pamięć. Jeśli masz Borderline, to nie warto popijać wódką kilku tabletek siarczanu morfiny, to nie najlepszy sposób - ja robiłem to wiele razy i nawet to nie potrafiło mnie zabić.
Wszystkie próby samobójcze nie były dla zwrócenia uwagi a dla wolności umysłu.
O tym, że to Borderline dowiedziałem się podczas 3 roku ćpania metamfetaminy, całkowitym przypadkiem znalazłem artykuł i to był strzał w dziesiątkę. Ale już wtedy nie czułem nic poza gniewem, który jako jedyna emocja nadal funkcjonuje jakkolwiek.
Zabiłem w sobie Bordera, ale ceną było wypalenie całkowicie emocji. Nie potrafię już kochać, gdy to mówię to nie jestem pewien co czuję.
Zło pokonałem złem, ale pomimo dalszego cierpienia przez teraźniejszą pustkę - czuję się lżej, gdy nie muszę zwijać się w łóżku i krzyczeć demonicznym głosem podczas 'zwyczajnej kłótni' z bratem. Nie pamiętam już co to ścisk gardła.
Może gdybym w wieku czterech lat odpowiedział Mamie, że jednak będę płakał gdy Ona odejdzie - nie zabiła by się w wigilię a mój kuzyn uniknąłby szansy na ratowanie wisielcowi życia, którą wtedy świadomie uniknął patrząc jak się rusza i wisi. Moje ostatnie słowa to "Mamo wracaj", kiedy wybiegłem za nią przed DOM i widziałem tylko jak biegnie i zaczyna szlochać po moich słowach. Już jej nigdy więcej nie zobaczyłem i już nigdy jej nie zobaczę.
Dziś wiem, że to pierwszy stopień do zniszczonej psychiki, ale taki już chyba mój los. Po jej śmierci trafiłem do wujka i cioci, rodzinka sadystów pod względem fizycznym i psychicznym, trwało to 3 lata. A każdy dzień był jak wieczność.
Mógłbym wymieniać wiele powodów, przez które otrzymałem wieloletnie męki w mej głowie, lecz nie zmienię już nic, ani na lepsze ani na gorsze.
Co czuje osoba z Borderline? Obyś czytelniku nigdy się o tym nie przekonał.
Podsumowanie niespełna dekady z Panią Niezdecydowaną? Depresja, nałogi, brak szacunku do siebie i prawie 100k długów. Rozpoczynam długi okres rekonwalescencji.
Jeśli dalej tkwisz w tym gównie, przerwij to jak najszybciej. To kurewsko trudne i bolesne, ale ulga jest niesamowita. Autentycznie czuje, jakbym wygrał w totka, dosłownie odzyskałem swoje życie. Jest w fatalnym stanie, ale jest. Nie traćcie nadziei!
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Ucieczka zakończona w jeziorze
Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
