Po ciągach potrzebowałem tak z pół roku na regeneracje, bo inaczej kilka dni i znowu się zabawa na nowo zaczynała.
trip na deksie zeby cos zmienic w glowie i bum podczas tripa oswiecenie pierdole to gowno chce zyc po tym od razu cold turkey i beng jestem wolny
(ciag prawie 2 lata schudlem 15kg stracilem milosc, przyjaciol i hajs ogromny hajs)
ciezko rzucic od tak to prawie niewylonalne ale predzej czy pozniej kazdy zapierdoli o subiektywne dno i wybierze smierc lub zycie
skret to 80% psychika CHCESZ SKONCZYC NIE BOISZ SIE LEKKICH OBJAWOW PRZEZ TYDZIEN TU STAWKA JEST CALE ZYCIE WIEC SIE OPLACA
Zycze kazdemu wyjscia z tego syfu bo jak mlodosc.na poczatku daje a na strarosc zabiera z nadwyzka ktora sie konczy samobojstwem wolnym lub petlą/zlotym strzalen
ja latam
I’m medicated, how are you?
Wszystko, co zostało tutaj napisane przeze mnie, to fikcja literacka i wymysł chorego umysłu.
Prawdziwa "zabawa" zaczyna się właściwie po całkowitym wyzerowaniu. Objawy nie są zwykle (choć niektórzy mają inne doświadczenia) nasilone (w porównaniu do innych opioidów), ale trwają kilka razy dłużej.
Może to chwilami doprowadzać do szaleństwa, bo 2 tygodnie minęły, a w nogach cały czas coś "siedzi". Opcje są 2 - zacisnąć zęby, albo suplementować się NLPZ.
Psychicznie jest o wiele lepiej (przynajmniej u mnie było) - brak tego szaleńczego parcia na jak najszybsze zaleczenie.
Uzalezniona od opioidow od ostatnich 9 lat. Mam 23 lata.
Rok temu odtruwalam sie metoda cold turkey.
Teraz czuje, ze nie mam na to sily..
Polecacie moze prywatny osrodek? Juz przez telefon rozmawialam z nimi..Ale jednak koszt 17 tys to spory wydatek.
Czy na NFZ uda sie odtruc?
Ja dopiero po 34roku życia się stramoliłem.
Dzisiaj jestem drugi dzień bez Tramu i nie narzekam. Wszystko siedzi w głowie. Żeby nie czuć tej przemożnej chęci połknięcia dawki 400mg tramu popitej kawą, zażyłem neuroleptyki: Tisercin(2szt.), Ketilept(200mg) i klona 2mg. Póki co mam grypopodobne objawy: wysięk z nosa, kichanie, rozciąganie ciała, ziewanie, załzawione oczy, niewyraźne widzenie, krótki sen. Czeka mnie jeszcze: biegunka, zaburzenia snu, przemożna ochota na przyjęcie dawki, lęki i stach, że i tak do tego wrócę.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
