Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7431 • Strona 475 z 744
  • 413 / 5 / 0
Raczej generatorem obłędu :)
Żart
  • 594 / 34 / 0
Tak też bywa, czego jestem, pewnie niejedynym przekładem :emo:
Uwaga! Użytkownik zakriahh nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 102 / 6 / 0
AlienForms pisze:
a mi siebie nie żal, ani do nikogo czy niczego nie mam pretensji, bo w przeciwieństwie to wielu osób, wjebałem się z pełną świadomością. Nie byłem gówniarzem, którego ktoś poczęstował, zjebał sobie życie, wstał na nogi i napisał książkę, tylko w kwiecie wieku, po latach trzeźwości,upadków, podnoszenia się itp, po długim, kilkuletnim okresie zupełnej abstynencji, wiedziałem co będzie jak sięgnę po cokolwiek. I nawet nie zacząłem od dragów. Wystarczył jeden browar.... A właściwie, odświeżenie swojego konta na hajpie. Tak, od ponownego wejścia na hajpa i ćpania na sucho to się zaczęło. Miałem wszelkie narzędzia i możliwości, żeby się zatrzymać, tylko nie chciałem, bo ile razy można próbować. Widocznie niektórzy mają taki los w gwiazdach. Oczywiście, zalecam każdemu walkę o trzeźwość bo jest piękna - i również zalecam słuchanie mądrzejszych od siebie - tych którzy żyją w abstynencji już jakiś czas a w życiu trochę przeżyli. Spotykać takich ludzi, patrzeć im w oczy i słuchać, a samo przyjdzie z czasem. W sumie to i tak nie mam źle, bo mam gdzie mieszkać i co jeść. Ciągle zdrowy, mimo pukania ze starych filtrów wyciąganych ze śmieci..... Czyli do dna jeszcze trochę :) helu już nie ćpie, bo mnie nie stać, ale na trzeźwo to sobie życia nie wyobrażam teraz.
pięknie napisane,
niektórzy są po prostu stworzeni do wjebania się, sami do tego z premedytacją dążą, tak z autopsji
  • 2372 / 315 / 0
12 października 2017zakriahh pisze:
Sorry, za wjebanie się między popitkę a zakąskę - [mention]AlienForms[/mention] z wypowiedzi domniemam, że nie masz kobiety. To ona bardzo często bywa przeciwwagą dla naszego obłędu.
Pewnie większości z Was miśki, zabrakło by życia, żeby dogonić mnie w ilości kobiet.... Bo całe życie mi się wydawało, że jak znajdę tą odpowiednią kobietę, to moje życie zmieni się na lepsze i w ogóle zmądrzeje. Więc właściwie nic nie robiłem tylko te laski zdobywałem. A kończyło się to zawsze łzami i pogorzeliskiem. Nawet w momencie ostatniej "wpadki" miałem super dziewczynę. Tylko mimo lat, kurwa dekady ponad, zdawania sobie sprawy kim jestem, ciągle udawałem, że jest tak samo - że jestem fajnym kochającym facetem, A taki chuj - dla mnie najważniejsze jest ulżenie sobie w tej egzystencji. Żeby nie czuć, żeby na chwilę było lepiej - nie ma takiego kosztu którego bym nie poświęcił. Dopiero teraz sobie uświadomiłem ile tym kobietą narobiłem krzywdy, jak to wszystko było oparte na kłamstwie "Jesteś jakiś inny....brałeś ?? Ależ skąd".....
Jak ćpasz i masz związek to albo z drugim ćpunem, albo będziesz wiecznie kłamać. Z drugim ćpunem długo nie zajedziecie, bo oboje kochacie ponad wszystko dragi, a w drugim przypadku, kształtuje się związek na wiecznym kłamstwie. Ja wiem jak to działa "OK, poćpie jeszcze tydzień a potem się zmienie" Chuja - to jest większy dramat niż Romeo i Julia - kocha się dwie rzeczy. Najlepiej by było, gdyby ćpać i mieć normalne życie. Ale tak chyba jeszcze nikomu się nie udało. Robimy ludziom krzywdę w imię naszych własnych egoistycznych pobudek. Ja dałem odejść już każdemu, bo wiem, że zostawiam za sobą tylko zgliszcza. Na kłamstwie nie da się budować żadnych relacji. Nawet z przyjaciółmi. A nikt z boku nie chce mieć partnera, którego nastrój i emocje regulują substancje zewnętrzne.
Bywam pod mailem hyperalien@yahoo.com
  • 2116 / 631 / 0
Nie byłabym w stanie być w związku z kimś, kto stawiałby mi ultimatum, nie rozumiejąc, czego żąda. Osoba "spoza tematu" może zrozumieć tak intelektualnie, ale nie o takie rozumienie mi chodzi. Nie chciałabym słyszeć "rozumiem" wiedząc, że gówno rozumie, gdy piąty raz w ciągu jednej nocy wstaję zmieniać koszulkę i napierdalam pięścią w ścianę, żeby zająć mózg bólem ręki i może na chwilę przysnąć po raz pierwszy od, powiedzmy, trzech dni absty.

Szukam w związku spokoju i zrozumienia, nie wiecznych kłótni i konieczności budowania sobie trzeciego życia na boku. Akceptacji również. Tyle, że akceptować nie oznacza koniecznie "zostawić jak jest". Akceptacja to zrozumienie obecnego stanu rzeczy i umiejętność życia z nim na barkach, ale nie musi oznaczać stagnacji w bagnie. Z drugiej strony - jasne, świetnie jest poznać kogoś, dla kogo chcemy się zmienić czy przystopować (słynne "dla ciebie wezmę się za siebie"), ale dopóki druga osoba - choćby nie wiem jak szczerze kochana - będzie jedyną motywacją, to żadna zmiana nie pyknie.

Nie dojrzałam do zupełnego odstawienia ciężkich opio, nie jestem od nich zależna obecnie fizycznie, ale psychicznie - tak, ten pierdolec pewnie zostanie całe życie. Nie mam modelowego związku, ale obie strony mniej-więcej wiedziały, w co wchodzą. Mniej-więcej, bo nieprzewidywalność sytuacji życiowej jest wpisana w tę skazę. Czy mogłabym tworzyć modelowy? Nie, nie wychowałam się też w modelowej rodzinie, może klątwa heroinowa płynie mi w żyłach i genach. To nie usprawiedliwia niczego, ale ciężko jest poukładać sobie nadszarpniętą we "wrażliwym wieku" środowiskiem psychikę, która boi się całego świata. Związek jest dla mnie też tożsamy z ulgą rozumianą jako nieobecność strachu wgryzającego się w każdą dziedzinę życia zaraz po przebudzeniu.

A co do związku i wspólnych wzlotów i upadków, to dobrze jest móc wspomóc dobrą radą czy być nią wspomożonym, gdy ktoś wie, o czym mówi i co przechodzisz, jakie trudności napotykasz. Trudno jest również, gdy Ty, dla przykładu, nie bierzesz, a ktoś trzaska łyżkami, nawet jeśli robi to cicho, bo się peszy sytuacją. Bardzo dobrze jest móc kompletnie szczerze porozmawiać, nawet jeśli są to typowo ciśnieniowe dialogi. Czasem dość bezsensowne i niemające na nic wpływu, ale zawsze przynoszące ulgę z wygadania się. A już najlepiej jest po prostu żyć razem, a nie bardzo blisko, ale obok, ukrywając coś - cokolwiek, obojętnie czy romans, czy nałóg, czy inne cholerstwo.

Widzę po swoich znajomych, że istnieją osoby o mentalności fałszywej dobrej samarytanki; wiążą się z osobami z problemami po to, by podjąć coraz to kolejne, nieudane naturalnie próby "oswobodzenia ich z nałogu" i oczekują w zamian psiej wdzięczności. Dość przykre, zdrowe wcale.
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 1916 / 335 / 2
Wszystko fajnie, tylko gdy dochodzimy do momentu, że w drabince naszych potrzeb narkotyk jest na równi ze spaniem i jedzeniem, to laski schodzą na dalszy plan. Dopiero jak mamy stabilność ćpania (pieniądze, dostęp itp), czujemy się wtedy na tyle "normalnie", że możemy pomyśleć o płci przeciwnej. Gdy zabraknie narkotyku/leku, prawie wszystko schodzi na ciut dalszy plan. Funkcjonuje się na pół gwizdka, myśląc o jednym.

I też nie wypowiadałem się nigdy w tym dziale, bo mimo wjebania w opio jestem w "niższej" lidze, a mimo to moje podejście się zmieniło na takie jw przez ćpanie. Nie wyobrażam sobie co czują Ci wjebani w heroinę/fenta. Tutaj to chyba tylko albo detoks, albo wspólne ćpanie, taka skrajność jak ktoś kto ćpa herę z kimś kto nie ćpa nic - ja tego nie widzę.
Uwaga! Użytkownik 52eu126Iz60j nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 879 / 191 / 5
Jamedris trafiła w setno.

Związek z kimś kto mnie nie rozumie to jakieś nieporozumienie i nie mam na to ochoty. A ręka w górę kto rozumiał opiatowców przed pierwszą działką i pierwszym skrętem?

To jak tłumaczenie kolorów niewidomemu. Żaden poziom empatii nie pozwala na wyobrażenie sobie co to znaczy dosłownie dogorywać i że to ta przyjemniejsza część odstawienia.

Ojciec Jamedris jest w temacie za mocno z tego co słyszałam (nie pamiętam już w gdzie o tym pisałaś ), mój za to uważa to za nałóg na równi z papierosami i ma mnie za ostatniego mięczaka . Terapia substytucyjna?" To nie mozesz po prostu nie brać? !"
Masz problem z wypadaniem z żyły? Spróbuj podczas iniekcji patrzeć na igłę, nie na tłoczek.
Jeżeli czytając moje posty uznałeś opiody za fajne, przepraszam. Byłam strasznie nieodpowiedzialna w czasie swojej aktywności tutaj.
Trzymajcie się ciepło.
  • 594 / 34 / 0
Ja nie jestem opiatowcem, a rozumiem. Jednak jak jedno wali tak, że go na to nie stać, a drugie nie wali wcale, to jak to ma funkcjonować bez toksyczności ?...
Uwaga! Użytkownik zakriahh nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2116 / 631 / 0
Był, Kleps. Skończył leczenie, nie brał od długiego czasu, ale to nie ujmuje mu ani trochę skurwysyństwa. Matka za to nie skończyła oficjalnie leczenia, ale również nie bierze od kilkunastu lat - miała nawrót, gdy miałam parę lat - i szczerze ją podziwiam. Wie o mojej sytuacji, wie też że w takiej sytuacji wszelkie zakazy i nakazy na nic się nie zdadzą. Żyjemy sobie oddzielnie i jasne, ze kibicuje moim wysiłkom, ale nie stoi nade mną z biczem. To bardzo odważna decyzja, ale chyba jedyna słuszna.

Opiatowcowi, nawet po kilkumiesięcznym okresie trzeźwości, dalej będzie ciężko wejść czy tworzyć "normalny" związek; psychika nie regeneruje się tak szybko/wcale (?). A czym jest parę miesięcy - które i tak piekielnie ciężko wykręcić - w porównaniu z latami zniszczeń?
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 3197 / 385 / 0
13 października 2017Klepsydra pisze:
Związek z kimś kto mnie nie rozumie to jakieś nieporozumienie i nie mam na to ochoty. A ręka w górę kto rozumiał opiatowców przed pierwszą działką i pierwszym skrętem?
To jak tłumaczenie kolorów niewidomemu. Żaden poziom empatii nie pozwala na wyobrażenie sobie co to znaczy dosłownie dogorywać i że to ta przyjemniejsza część odstawienia.
14 października 2017Jamedris pisze:
Opiatowcowi, nawet po kilkumiesięcznym okresie trzeźwości, dalej będzie ciężko wejść czy tworzyć "normalny" związek; psychika nie regeneruje się tak szybko/wcale (?). A czym jest parę miesięcy - które i tak piekielnie ciężko wykręcić - w porównaniu z latami zniszczeń?
Moja psychika od czasu rzucenia opiatów jakoś się trochę podreperowała (a byłem na psychicznym i emocjonalnym dnie), na tyle przynajmniej że jestem w stałym całkiem spoko związku od 7 lat. Więc się da. Zauważcie, że czarnowidztwo uprawiają ci, którzy nadal ćpają. Z tej perspektywy faktycznie wszystko wydaje się trudne/niemożliwe.

Moja kobieta nie wie jak to jest być ćpunem i nie rozumie mojego nałogu. I co? I nic, bo ja już nie ćpam, więc po co mi rozumienie z jej strony tego jaki byłem X lat temu? Gadka "tylko drugi ćpun mnie zrozumie więc takiego partnera do związku sobie znajdę, bo przecież zrozumienie to podstawa" to moim zdaniem strzał w kolano dla kogoś kto serio chce przestać, albo kolejna wygodna racjonalizacja dla kogoś kto nie chce. Przecież to tak jakby ktoś chory na raka też sobie szukał laski z rakiem, żeby niby lepiej go rozumiała. Jakaś paranoja.

Odrębna sprawa, to że jak ktoś ma toksyczną osobowość, albo jest niezdolny do zaufania/bliskości/zaangażowania, to jeden kij czy nadal bierze czy przestał, i tak nie uda mu się stworzyć zdrowego związku.
ODPOWIEDZ
Posty: 7431 • Strona 475 z 744
Artykuły
Newsy
[img]
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów

Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.

[img]
Depenalizacja 3 gramów marihuany i rynek regulowany. Treść Dezyderatu nr 176

20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła Dezyderat nr 176, skierowany do Prezesa Rady Ministrów. Dokument, oparty na petycji obywatelskiej, wzywa rząd do przeprowadzenia systemowej analizy depenalizacji posiadania do 3 gramów marihuany na własny użytek. W treści pisma pojawia się również pytanie o możliwość utworzenia rynku regulowanego. Do dnia 7 stycznia 2026 roku Kancelaria Premiera nie opublikowała odpowiedzi.

[img]
Szokujące zatrzymania! Ksiądz i lekarz zamieszani w narkobiznes

Ponad 150 tysięcy tabletek i ampułek, fentanyl, morfina, fikcyjne recepty i miliony złotych poza systemem bankowym. Śledczy rozbili zorganizowaną grupę przestępczą działającą w całej Polsce, która przez lata dystrybuowała nielegalne leki i narkotyki z wykorzystaniem darknetu, kurierów i „słupów”. Wśród zatrzymanych są m.in. lekarz oraz duchowny.