Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
Żart
AlienForms pisze:a mi siebie nie żal, ani do nikogo czy niczego nie mam pretensji, bo w przeciwieństwie to wielu osób, wjebałem się z pełną świadomością. Nie byłem gówniarzem, którego ktoś poczęstował, zjebał sobie życie, wstał na nogi i napisał książkę, tylko w kwiecie wieku, po latach trzeźwości,upadków, podnoszenia się itp, po długim, kilkuletnim okresie zupełnej abstynencji, wiedziałem co będzie jak sięgnę po cokolwiek. I nawet nie zacząłem od dragów. Wystarczył jeden browar.... A właściwie, odświeżenie swojego konta na hajpie. Tak, od ponownego wejścia na hajpa i ćpania na sucho to się zaczęło. Miałem wszelkie narzędzia i możliwości, żeby się zatrzymać, tylko nie chciałem, bo ile razy można próbować. Widocznie niektórzy mają taki los w gwiazdach. Oczywiście, zalecam każdemu walkę o trzeźwość bo jest piękna - i również zalecam słuchanie mądrzejszych od siebie - tych którzy żyją w abstynencji już jakiś czas a w życiu trochę przeżyli. Spotykać takich ludzi, patrzeć im w oczy i słuchać, a samo przyjdzie z czasem. W sumie to i tak nie mam źle, bo mam gdzie mieszkać i co jeść. Ciągle zdrowy, mimo pukania ze starych filtrów wyciąganych ze śmieci..... Czyli do dna jeszcze trochę :) helu już nie ćpie, bo mnie nie stać, ale na trzeźwo to sobie życia nie wyobrażam teraz.
niektórzy są po prostu stworzeni do wjebania się, sami do tego z premedytacją dążą, tak z autopsji
12 października 2017zakriahh pisze: Sorry, za wjebanie się między popitkę a zakąskę - [mention]AlienForms[/mention] z wypowiedzi domniemam, że nie masz kobiety. To ona bardzo często bywa przeciwwagą dla naszego obłędu.
Jak ćpasz i masz związek to albo z drugim ćpunem, albo będziesz wiecznie kłamać. Z drugim ćpunem długo nie zajedziecie, bo oboje kochacie ponad wszystko dragi, a w drugim przypadku, kształtuje się związek na wiecznym kłamstwie. Ja wiem jak to działa "OK, poćpie jeszcze tydzień a potem się zmienie" Chuja - to jest większy dramat niż Romeo i Julia - kocha się dwie rzeczy. Najlepiej by było, gdyby ćpać i mieć normalne życie. Ale tak chyba jeszcze nikomu się nie udało. Robimy ludziom krzywdę w imię naszych własnych egoistycznych pobudek. Ja dałem odejść już każdemu, bo wiem, że zostawiam za sobą tylko zgliszcza. Na kłamstwie nie da się budować żadnych relacji. Nawet z przyjaciółmi. A nikt z boku nie chce mieć partnera, którego nastrój i emocje regulują substancje zewnętrzne.
Szukam w związku spokoju i zrozumienia, nie wiecznych kłótni i konieczności budowania sobie trzeciego życia na boku. Akceptacji również. Tyle, że akceptować nie oznacza koniecznie "zostawić jak jest". Akceptacja to zrozumienie obecnego stanu rzeczy i umiejętność życia z nim na barkach, ale nie musi oznaczać stagnacji w bagnie. Z drugiej strony - jasne, świetnie jest poznać kogoś, dla kogo chcemy się zmienić czy przystopować (słynne "dla ciebie wezmę się za siebie"), ale dopóki druga osoba - choćby nie wiem jak szczerze kochana - będzie jedyną motywacją, to żadna zmiana nie pyknie.
Nie dojrzałam do zupełnego odstawienia ciężkich opio, nie jestem od nich zależna obecnie fizycznie, ale psychicznie - tak, ten pierdolec pewnie zostanie całe życie. Nie mam modelowego związku, ale obie strony mniej-więcej wiedziały, w co wchodzą. Mniej-więcej, bo nieprzewidywalność sytuacji życiowej jest wpisana w tę skazę. Czy mogłabym tworzyć modelowy? Nie, nie wychowałam się też w modelowej rodzinie, może klątwa heroinowa płynie mi w żyłach i genach. To nie usprawiedliwia niczego, ale ciężko jest poukładać sobie nadszarpniętą we "wrażliwym wieku" środowiskiem psychikę, która boi się całego świata. Związek jest dla mnie też tożsamy z ulgą rozumianą jako nieobecność strachu wgryzającego się w każdą dziedzinę życia zaraz po przebudzeniu.
A co do związku i wspólnych wzlotów i upadków, to dobrze jest móc wspomóc dobrą radą czy być nią wspomożonym, gdy ktoś wie, o czym mówi i co przechodzisz, jakie trudności napotykasz. Trudno jest również, gdy Ty, dla przykładu, nie bierzesz, a ktoś trzaska łyżkami, nawet jeśli robi to cicho, bo się peszy sytuacją. Bardzo dobrze jest móc kompletnie szczerze porozmawiać, nawet jeśli są to typowo ciśnieniowe dialogi. Czasem dość bezsensowne i niemające na nic wpływu, ale zawsze przynoszące ulgę z wygadania się. A już najlepiej jest po prostu żyć razem, a nie bardzo blisko, ale obok, ukrywając coś - cokolwiek, obojętnie czy romans, czy nałóg, czy inne cholerstwo.
Widzę po swoich znajomych, że istnieją osoby o mentalności fałszywej dobrej samarytanki; wiążą się z osobami z problemami po to, by podjąć coraz to kolejne, nieudane naturalnie próby "oswobodzenia ich z nałogu" i oczekują w zamian psiej wdzięczności. Dość przykre, zdrowe wcale.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
I też nie wypowiadałem się nigdy w tym dziale, bo mimo wjebania w opio jestem w "niższej" lidze, a mimo to moje podejście się zmieniło na takie jw przez ćpanie. Nie wyobrażam sobie co czują Ci wjebani w heroinę/fenta. Tutaj to chyba tylko albo detoks, albo wspólne ćpanie, taka skrajność jak ktoś kto ćpa herę z kimś kto nie ćpa nic - ja tego nie widzę.
Związek z kimś kto mnie nie rozumie to jakieś nieporozumienie i nie mam na to ochoty. A ręka w górę kto rozumiał opiatowców przed pierwszą działką i pierwszym skrętem?
To jak tłumaczenie kolorów niewidomemu. Żaden poziom empatii nie pozwala na wyobrażenie sobie co to znaczy dosłownie dogorywać i że to ta przyjemniejsza część odstawienia.
Ojciec Jamedris jest w temacie za mocno z tego co słyszałam (nie pamiętam już w gdzie o tym pisałaś ), mój za to uważa to za nałóg na równi z papierosami i ma mnie za ostatniego mięczaka . Terapia substytucyjna?" To nie mozesz po prostu nie brać? !"
Jeżeli czytając moje posty uznałeś opiody za fajne, przepraszam. Byłam strasznie nieodpowiedzialna w czasie swojej aktywności tutaj.
Trzymajcie się ciepło.
Opiatowcowi, nawet po kilkumiesięcznym okresie trzeźwości, dalej będzie ciężko wejść czy tworzyć "normalny" związek; psychika nie regeneruje się tak szybko/wcale (?). A czym jest parę miesięcy - które i tak piekielnie ciężko wykręcić - w porównaniu z latami zniszczeń?
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
13 października 2017Klepsydra pisze: Związek z kimś kto mnie nie rozumie to jakieś nieporozumienie i nie mam na to ochoty. A ręka w górę kto rozumiał opiatowców przed pierwszą działką i pierwszym skrętem?
To jak tłumaczenie kolorów niewidomemu. Żaden poziom empatii nie pozwala na wyobrażenie sobie co to znaczy dosłownie dogorywać i że to ta przyjemniejsza część odstawienia.
14 października 2017Jamedris pisze: Opiatowcowi, nawet po kilkumiesięcznym okresie trzeźwości, dalej będzie ciężko wejść czy tworzyć "normalny" związek; psychika nie regeneruje się tak szybko/wcale (?). A czym jest parę miesięcy - które i tak piekielnie ciężko wykręcić - w porównaniu z latami zniszczeń?
Moja kobieta nie wie jak to jest być ćpunem i nie rozumie mojego nałogu. I co? I nic, bo ja już nie ćpam, więc po co mi rozumienie z jej strony tego jaki byłem X lat temu? Gadka "tylko drugi ćpun mnie zrozumie więc takiego partnera do związku sobie znajdę, bo przecież zrozumienie to podstawa" to moim zdaniem strzał w kolano dla kogoś kto serio chce przestać, albo kolejna wygodna racjonalizacja dla kogoś kto nie chce. Przecież to tak jakby ktoś chory na raka też sobie szukał laski z rakiem, żeby niby lepiej go rozumiała. Jakaś paranoja.
Odrębna sprawa, to że jak ktoś ma toksyczną osobowość, albo jest niezdolny do zaufania/bliskości/zaangażowania, to jeden kij czy nadal bierze czy przestał, i tak nie uda mu się stworzyć zdrowego związku.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów
Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.
Rekordowe przejęcie kokainy. Narkotyki ukryte w soli
Hiszpańska policja przechwyciła na Atlantyku kontenerowiec z ładunkiem 9994 kilogramów kokainy ukrytej w soli. To rekordowa ilość przejęta na morzach. Operacja zorganizowana przez służby z kilku krajów zaowocowała także aresztowaniem 13 osób.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
