Nie lubię pukać w plenerze. Nie ma to jak na własnym łóżku, w samotności i przy muzyce. Wśród oparów dymu. Przy świetle. W świetle księżyca, który oświetla nasze marne oblicza. Można się położyć, wyluzować się gdy jest za mocno.
W wakacje bardzo lubiłem w ogrodzie, na leżaku. W świetle słońca, z piwem w dłoni. Upały takie były, pamiętam. Chyba najpiękniejsze chwile tego roku.
Bearfan86 pisze:Musi byc inny, mi nieznany jak dotad, rodzaj ciśnienia
Wracając do tematu: toalety w najróżniejszych miejscach, park, klatka schodowa, piwnica, brama, tramwaj (!), bus, więcej grzechów nie pamiętam.
Najmilej wspominam automatyczny kibelek za 2zł w Łodzi na dworcu . Chyba dlatego, że wracałam stamtąd z paką mst.
U mnie metkat iv + przygotowanie całości: kibel w galerii, bagażnik w aucie, a tak to nie lubię za bardzo na zewnątrz bo metkat trudno gdzieś dyskretnie przygotować. Natomiast po opio często rzygam, zwłaszcza jak chodzę, więc wole sobie zapodać w łóżku i nodować spokojnie :)
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.
Podlaskie: Lekarz z zarzutami w śledztwie dotyczącym przestępstw narkotykowych
Zarzuty związane z wystawianiem recept na leki psychotropowe postawiła Prokuratura Rejonowa w Hajnówce (Podlaskie) 30-letniemu lekarzowi zatrzymanemu w Białymstoku. To część większego śledztwa dotyczącego przestępstw narkotykowych, w tym działalności internetowego sklepu oferującego narkotyki.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
