Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 14 z 36
  • 714 / 45 / 0
Wszystko użyte z głową może w określonych sytuacjach pomóc. Wtedy narkotyk staje się narzędziem do poprawienia swojej sytuacji, nie twierdzę, że to niemożliwe. Po prostu w praktyce wydaje mi się mało prawdopodobne. Zbyt duża przyjemność w zbyt skondensowanej postaci. Nie cel, a środek do celu - tak. Szczęśliwe życie można mieć bez mikrograma jakiegokolwiek draga. Rozwijanie świadomości itp - także. Po prostu uogólnianie - "psychodeliki pozwalają być szczęśliwszym" jest durne i przekłamane. Wszystko może pomóc, jeśli się tego dobrze użyje.

Jeśli komuś jego strefa komfortu pasuje i czuje się w niej no właśnie - komfortowo, a od życia nie chce nic więcej niż podupczyć, zarobić kupę kasy, wybudować DOM i co tydzień zajebać się z kolegami przed tv, to nic mi do tego. Wielu ludzi tak ma, wielu ludziom czegoś brakuje. Kwestia tego, że narkotyki to tylko jedno z narzędzi do poprawiania swojego stanu psychiki w tej drugiej sytuacji. Narzędzie moim zdaniem chwiejne i łatwo pójść w złym kierunku. Tyle ode mnie.
  • 160 / 20 / 0
Posluze sie przykładem konkretnej grupy narkotykow do odpowiedzenia na to pytanie, mianowicie opiaty.

Sadze ze ludzie ktorzy nie brali owych uzywek niczego nie stracili. Teoretycznie nie doświadczyli tego blogostanu, ale to jest zdecydowanie plus. Ci ludzie wciaz moga doswiadczac wrazen ktore beda ich satysfakcjonowaly, w sensie ze nie beda mieli uczucia ze nic juz lepszego ich nie spotka.
  • 684 / 154 / 1
Imo narkotyki to na ogół syf. Tylko psychodeliki zażywane w ostateczności mogą cokolwiek pomóc. No chyba, że ktoś potrzebuje bardzo innych dragów.

Bądźmy szczerzy, niewiele jest osób, które z głową ćpają ...
  • 64 / 5 / 0
Jedyne narkotyki, które przeszły mi przez myśl w tym temacie to psychodeliki. Całą resztę pomijam. Nie chodzi tutaj o czerpanie potężnej przyjemności, tylko o podkreślenie konturów życia, podróż do zakamarków własnej psychiki - ot taka właśnie forma terapii.
Cała reszta wydaje mi się, że jest poza tematem. Fakt niewielu ćpa z głową i bardzo łatwo może wykorzystać je jako broń, którą leżąc rannym na dnie strzeli sobie w głowę aby się dobić, nawet jeśli obok będzie leżeć apteczka.
  • 1587 / 11 / 0
Według mnie psychodelików nie powinno nazywać się "narkotykami". Odpowiedni nazwa dla wszystkich substancji wpływających na układ nerwowy to "substancja psychoaktywna".
Little Jack pisze:
Po prostu uogólnianie - "psychodeliki pozwalają być szczęśliwszym" jest durne i przekłamane. Wszystko może pomóc, jeśli się tego dobrze użyje.
Wcale nie. To, że kilku procentom osób nie dadzą szczęścia, albo to, że można osiągnąć radość w inny sposób, nie jest powodem, aby zaraz mówić o przekłamaniu. Zresztą to zdanie nie wskazuje wcale na uogólnienie tylko przedstawia, iż psychodeliki mają potencjał w dawaniu szczęścia. Tak samo można powiedzieć, np., że muzyka/sport/literatura pozwala być szczęśliwym. Czy będzie to przekłamanie?

Może i wielu z nas nie przestrzega zasad RDU, ale nie powiedziałabym, żeby było z nami źle. Myślę, że społeczeństwo myśli, że jesteśmy znacznie bardziej zdegenerowani i z pewnością wielu by się zaskoczyło po bliższym poznaniu. Poza tym myślę, że kwestia ogarniania/nieogarniania jest raczej zależna od tego, czy ktoś ma poukładaną psychikę. Jak ktoś ma problem ze sobą to będzie się niszczył na każdy możliwy sposób i chętnie wykorzysta dragi w tym celu.
rchiro the best
  • 321 / 3 / 0
Tracić tracą - przeżywają życie w nudny sposób nie znając maksimum szczęścia jakie może wytworzyć organizm.
Tracą możliwość szybkiego uspokojenia lub pobudzenia %-D .
Tracą możliwość łatwego i szybkiego samozniszczenia do którego wiele osób dąży(moja koleżanka lubi się kaleczyć, ja lubię podświadomie doprowadzać siebie do skraju wyczerpania i załamania)

Tracą możliwość straty hajsu przez dila sprzedającego wizir (agraa!)

Tracą możliwość poszerzania wiedzy o świecie(swojej psychice i instynktach) - dzięki narkotykom dowiedziałem się trochę o indianach i muzyce wychodzącej po za szablony ŁUP ŁUP ŁUP i Darcie ryja. Choć przyznam ,że ostatnio dużo ciekawszą muzykę dostałem od satanisto-poganów niż od was(Nie METAL).

Próbowałem wielu osobom wyjaśniać coś o tym świecie - moja była przyjaciółka z klasy wiedziała ,że waliłem po kablach na jeden TR powiedziała "łał", moi rodzice z krytyką ale zaakceptowali ,że maria była by użyteczna. Moja dziewczyna ma mnie za idiotę i nie wierzy ,że profilaktyczne żarcie LSD pomogło by na "wszechnienawiść" ale nie ma co jej obwiniać przez leki brane w ciąży jej mamy urodziła się wcześniej z małymi wadami i obwinia teraz wszystkie leki i narkotyki w ogóle "dzieci będą mutanty od palenia zioła", kuźwa nigdy jej chyba nie naprostuję...
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2013 przez Dezinteglator, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik Dezinteglator jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1188 / 5 / 0
A z drugiej strony wiele ludzi bierze leki psychotropowe zarzekając się, że oni nigdy po narkotyki nie sięgną bo to zło. Dla mnie narkotyki to takie same substancje psychoaktywne jak narkotyki, tyle, że niektóre są na receptę, niektóre można po prostu kupić w sklepie, aptece, inne zaś nielegalne.

W sumie i tak wszyscy jesteśmy ćpunami i próbujemy zmienić swoją świadomość na różne sposoby, czy to poranną kawą, czy działką kokainy.

Czy doprowadzamy się do konkretnego stanu psychicznego substancjami psychoaktywnymi, czy też czystymi emocjami, chcemy być na haju. Ludzie nie czujący tego, nie kochający, nie ćpający, cokolwiek... tracą piękny stan świadomości. A nie są jednocześnie narażeni na tą gorszą stronę, jak głód narkotykowy, utracona miłość...

Ludzie są zacofani, żyją według schematów, boją się narkotyków, a sami są ćpunami, ćpają wszystko co im media podsuwają w reklamach...
  • 64 / 5 / 0
Nigdy w ogóle nie rozumiałem jak ktoś może być tak pyszny i przemądrzały, żeby wypowiadać się na temat narkotyków nie mając z nimi nic wspólnego. Nie wiem co tacy ludzie w ogóle o nich myślą, nie mają pojęcia co one tak na prawdę robią.

Czy marihuana jest z konopi? Chyba nie...
  • 1188 / 5 / 0
Wiele ludzi uważa, ze narkotyki to zło bo tak im mama powiedziała, bo tak w telewizji mówią... Tak na prawdę nie znają zasady ich działania, nie znają procesów zachodzących w mózgu pod wpływem emocji albo narkotyków, zupełnie nie wiedzą o czym rozmawiają...

Tracą ogromną wiedzę na temat ludzkiego mózgu, tracą możliwość poznania siebie z innej perspektywy...
  • 64 / 5 / 0
Najgorsze jest jednak to, że im nie wytłumaczysz, bo oni są najmądrzejsi. Wszystko wiedzą na temat narkotyków, bo słyszeli w wiadomościach, że są złe i różne opowieści, ale nikt z nich nigdy niczego nie próbował. Nie ma pojęcia, że są to naturalne spotęgowane uczucia.
ODPOWIEDZ
Posty: 355 • Strona 14 z 36
Artykuły
Newsy
[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.

[img]
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy

Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.