Więcej informacji: Mak lekarski w Narkopedii [H]yperreala
PCS pisze:Ufff to dobrze, dzięki za uspokojenie. Pewnie nie skończy się na jednej próbie, ale chcę wreszcie poczuć to uczucie, bo koda w ogóle na mnie nie działa.
Kończymy offtop o niespełnionych marzeniach. Wątek porusza ważną kwestię. Nie offtopujemy. Proszę mr_b
Tym razem robiłem mocny mak póki się nie skończył, potem przeszedłem na te cholerne jasne maki, które to niby działały i powodowały licznie kłótnie na forum, pod kątem identyfikacji działających maków - że niby te jasne też mogą być ok. Otóż te jasne nie są ok, to gówno przez wielkie G. Jest po nich jedynie body-load i ulga od skręta na jakieś 3 - 5h.
Ale jak to się ma do uzależnienia ? Otóż przejście na te gówniane jasne maki spowodowały, że skręt który odczuwam to właściwie tylko sraczka i katar, ewentualnie jakieś tam łaskotanie w nogach i przebudzenia w nocy. Udało mi się zasnąć w drugim dniu skręta ( 8-( LOL) co wcześniej było nie możliwe po ćwiartce wódki i 10mg klona. Podsumowując, jeżeli chcecie się odtruć przejdźcie dwutygodniową kurację tymi jasnymi: Fresco 02.2013 oraz bakalandami I.207.15 i tym gównem z biedronki, a skręt przejdzie bardzo lajtowo.
Chciałbym jeszcze dodać co do tych kłótni o kolor maku. Na prawdę DOBRY MAK ma CIEMNY KOLOR. Jeszcze raz ktoś napisze że kolor nie ma znaczenia, znajdę jego adres, pojadę tam i sprzedam mu siarczystego liścia.
Zreszta można poprostu schodzić z dawek czego by sie nie ćpało, to podstawa przed detoksem, bo tak na partyzanta, odrazu przestać to nawet Chuck by nie wyrobił...
Ja jestem wjebany w opio ponad 2lata, pierwszy rok na kodzie, od dłuższego czasu PeSTka i czasem przyjebe coś mocniejszego fcanau... Narazie nie czuje potrzeby wyjścia z nałogu, w przeciwieństwie do tego co było na kodzie która po kilku miesiącach był tak męcząca dla ciała i duszy(i portfela!), że już nparawdę chciałem przestać ja brać-na szczęście poznałem PST, które uwielbiam za to ze w moim odczuci jest bardzo zdrowe dla ciała, nie męczy na dłużej i ma dlugą, nieprzytłaczającą "faze"-no codzień to jedno z lepszych sposóbów na ćpanie opio... Bardzo fajnie się to ćpa, bo wogole nei czuć zmęczenia i utrzymuje się niezmiennie dobry humor bez sinusoidy jak po kodzie... Do tego działanie jest mocne i delikatne zarazem, pozwalając na normalne funkcjonowanie-brązu miałem dosyć po 5 dniowym ciągu, za bardzo miażdżyl, wycinał...
Ja mam teraz taki system że rano(12:00+ xD ) pije przepłuczkę z 750g i drugi raz na wieczór 750 albo 1kg. utrzymuje dawkę już dłuższy czas, czasem trochę zmniejszam czasem zwiększam, ale nadal działa bardzo dobrze chociaz już nie tak mocno. Mam wrażenie że przy mądrym użytkownaiu, PST potrafi ustalić tolerkę na jakimś poziomie i przy kilku chwytach w dawkowaniu bardzo wolno ona rośnie.
Jedyne co zlaiczam na - dla przepłuczki to oczywiscie problem ze zrobieniem, całą łazienke mam w maku i paczkach po nim i to że dużo czasu trace na przygotowanie z wypiciem-ok. 2h nie rzadko 3 jak się nie śpieszę, a jak tak to min. 1.15h ale to jest już mało komfortowe-jak koncze to ejst 13-14 i dopiero zaczynam dzień, śnaidanie itd, ale tu też ma udział moje późne chodzenie spać i to zę zawsze po obudzneiu czekam żeby ise wysrać zanim wypije przepłuczkę, żeby nie zemrzeć na kamice kałową
Generalnie, zanim poznałem PST (a było to raptem 2 miesiące temu) nigdy nie miałem stanów depresyjnych, a leciałem na kodzie, Benzosach (przy ich odstawce również nie miewałem doła) Bace i Alku.
Teraz wszystko jasne! Jednak PST to kurestwo w porównaniu z kodeiną. Ostatnio skręt połączył mi się jednocześnie z grypą żołądkową (albo to był sam skręt? sam nie wiem) i myślałem, że naprawdę coś sobie zrobię. Nigdy nie widziałem świata w tak szarych barwach, jedyne co pomagało, to rolki i sedam w połączeniu z mj.
Fakt, koszta są wiele niższe od kodeiny, faza też pięciokrotnie dłuższa, no ale skręt... porażka.
Czas się pożegnać z Dino, z miłymi ekspedientkami, które życzyły miłych wypieków (chyba na ryju od histaminy, kurwa
Nie chcę nawet wiedzieć, jaki jest skręt po fencie...
właśnie z tą tolerką zauważyłem u siebie to samo jak ćpałem.
jakieś ponad pół roku piłem PST (wcześniej koda no ale jak piszesz, ciężko jest wyrobić w ciągu).
praktycznie tylko z fresco robiłem (wtedy jeszcze każda partia działała i w moim mieście praktycznie nikt tego nie ćpał. mam 4 dino w mieście i w każdym półki się uginały od zajebiście mocnego maku. to było ćpańsko dopiero).
ale do rzeczy - zaczynałem od dwóch paczek, dość szybko przeszedłem na trzy i tak praktycznie do samego końca ciągu jechałem i zawsze byłem zgrzany satysfakcjonująco na te przynajmniej pół dnia.
oczywiście nie było to takie mocne ujebanie jak na początku przygody ale po zapaleniu papierosa było naprawdę bardzo miło (i przez to właśnie doszedłem do dwóch paczek szlugów dziennie
na minus to to, że trochę długo trwa przygotowanie przepłuczki no i konsumpcja też do najmilszych nie należy.
i jeszcze zawsze miałem problem z utylizacją maku (a musiałem to robić cholernie dyskretnie, bo moja matula to ziarenko maku wypatrzy z kilometra).
ze sraniem problemy miałem sporadyczne.
zawsze rano miałem taki rytuał - wstanie rano, zrobienie przepłuczki, zaraz po wypiciu zawsze cisnęło mnie do sracza, następnie śniadanko (ja zawsze po PST musiałem coś zjeść, bo mi bebechy strasznie ssało) i na koniec oczywiście papieros i czasami dodatkowo marihuaninen. potem jeszcze na popołudnie i wieczór druga przepłuczka.
jak było z wyjściem z ciągu?
miałem wtedy zajebiste wsparcie ze strony bliskich osób, do tego benzo ale i tak łatwo nie było.
taki najgorszy skręt trwał parę dni ale taki sflaczały i nienadający się do niczego chodziłem przez jakieś dwa tygodnie (chociaż podejrzewam, że to bardziej rola psychiki. apatia, anhedonia, dołki itd...
zacząłem też brać suplementy, witaminy i normalnie jeść i jakoś ten burdel w moim organizmie się uporządkował (ale to raczej nie sama przepłuczka go zrobiła ale bardziej styl życia jaki prowadziłem przez te parę miesięcy).
w kwestii psychicznej bardzo mi pomogły psychodeliki, nic tak dobitnie nie ukazało mi bezsensu mojego nałogu jak one.
no ale jak wiadomo one mogą 'jedynie' otworzyć nam oczy i dać kopa w dupę, działać trza samemu.
czy żałuję?
kurde no, chyba jednak nie.
jak zaczynałem ćpać to innego wyjścia nie widziałem.
nie wiem gdzie bym teraz był gdybym nie zaczynał ale pewnie w jeszcze większej piździe, niż jestem teraz, więc nie ma co tak rozkminiać
ale na pewno muszę przyznać rację better world, PST jest bardzo dobre do brania w ciągu i normalnego funkcjonowania jednocześnie. za dobre... ;)
w sumie to tyle chciałem powiedzieć.
mam nadzieję, że nikt nie odbierze tego jako jakieś 'udało mu się rzucić i przylazł wkurwiać ludzi'.
ot tak chciałem się podzielić swoimi odczuciami i doświadczeniami, a że mam dzisiaj wenę to trochę wyszło.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem
Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Więzienie za 0,11% przekroczenia?
Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.