Nie wiem. Za krótko biorę.
Drzewko78 pisze:Drugi dzień bez kody i mam taki kisiel w mózgu, że ciężko mi cokolwiek wymienić. Myślę, że thio zjebało mi żołądek bo skręcałam się w czerwcu w bólach przez dwa tygodnie lądując na pogotowiu bo nie dało rady wytrzymać tak napieprzało. Po krótkiej odstawce przeszło, jak biorę pobolewa dalej ale już nie tak hardkorowo a nie chce mi się iść do gastrologa. Na początku brania kody było wyjebiście, jak gazyfikacja plazmy na początku topiku pisał miałam niesamowicie pozytywnego kopa fizycznego i psychicznego etc. Po paru miechach ciągu 3 x dziennie po 300mg mam to samo co ic6mik na pierwszej stronie. Teraz mam dwa wyjścia, albo zero czegokolwiek albo grubsze ćpanie.
P.S. Aaa zapomniałabym - co mi koda zabrała? Jak na razie ukradła mi 17 kg wagi, co mnie cholernie cieszy :yay:
Ja popijam cola i wlasciwie brzuch nigdy nie boli. Jedynie kiedys mnie potrafil zabolec,gdy zacyznalem brac kode. W ogole wydaje mi sie, ze im dluzej biore tym mniej skutkow ubocznych, jakby organizm lepiej sobie radzil.
- zdrową perystaltykę jelit - parokrotnie
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
