Changa

Napój o działaniu psychodelicznym, zawierający DMT – sposoby przyrządzania, opisy rytuałów, rady i wątpliwości.
Więcej informacji: Ayahuaska w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 216 Strona 20 z 22
Rejestracja: 2018
  • 1141 / 174 / 7


Wczoraj w końcu zapaliłem tą słynną changę. Trip był mega mocny, ale nie do końca zgodny z moimi oczekiwaniami. Miałem ćwiarę tematu i na początek załadowałem ok. 2/3 do metalowej fajki. Tu napotkałem pierwszy problem. W ogóle nie chciało się to palić! Próbowałem rozhajcować susz dwoma zapalniczkami, ale nie dałem rady. W końcu odpaliłem temacik palnikiem gazowym z kuchenki. Mimo to, całość wciąż się tylko lekko tliła i nie byłem w stanie ciągnąć super buchów, bo to po prostu się nie paliło. Zjarałem to nabicie lufki, faza była mimo wszystko serio gruba i położyłem się na kanapie. CEVy i OEVy były podobne do tych z miprocyny, ale wyróżniały się intensywnością i innymi kształtami. W momencie, kiedy byłem o krok od przebicia się, faza stanęła w miejscu. Stwierdziłem, że muszę dopalić resztę. Ta 1/3 tematu konkretnie się rozhajcowała, w końcu poczułem mocny dym w płucach (rzeczywiście ohydny, ale maczana była jeszcze gorsza). Spaliłem większość drugiego nabicia, ale wiedziałem że już się nie przebiję. W pewnym momencie poczułem się smutny i przerażony. Jak w amoku wysypałem resztę do zlewu a fajkę wyrzuciłem do kosza. Zaczął mi się wkręcać lekki bad trip. Ledwo powstrzymałem się od płaczu i zacząłem sprzątać żeby zająć czymś myśli. Po jakiś 20 minutach uspokoiłem się i wyluzowałem. DMT to rzeczywiście wyjątkowy psychodelik i pierwszy, który mnie przeraził. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś go spróbuję. Boję się, ale możliwość przebicia się pociąga mnie. Może ewentualnie z trip sitterem albo kimś doświadczonym. Czuję, że nie poczułem nawet ułamka mocy changi, a i tak trip mnie w pewnym momencie przerósł. To było mimo wszystko ciekawe doświadczenie, ale prędko na pewno go nie powtórzę.
Rejestracja: 2005
  • 3133 / 250 / 0


Brzmi bardziej jak 5-MeO-DMT niż DMT.

Słaby podkład jak się nie chciał palic. Poza tym wydaje mi się że changę lepiej w towarzystwie. To nie salvia.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.

1 na 4 dorosłych w Anglii uzależniony od leków?

Według niezależnych badań organu Public Health England (PHE), nawet co 4. dorosła osoba w Anglii może być uzależniona od leków.
Rejestracja: 2018
  • 1141 / 174 / 7


Całkiem możliwe. Towaru było tyle, że na bank powinienem się przebić. No gdyby tylko chciał się palić xd Nawet z odpalaniem od palnika w kuchence był problem. Gdyby temat palił się tak, jak deklarował to vendor, to wystarczyło by to odpalić raz, a potem ciągnąć mocne buchy. W przerwach między buchami susz powinien dalej się lekko żarzyć, a on od razu gasł. Szkoda. Doświadczenie było naprawdę mocne, ale to jednak nie to.
Zgadzam się, jeśli kiedykolwiek jeszcze spróbuję changi, to z moją dziewczyną albo najlepszym przyjacielem. Dobrą stroną wczorajszego tripa jest to, że teraz na pewno zrobię sobie dłuuuugą przerwę od psychodelików.
Rejestracja: 2016
  • 223 / 48 / 0


Ja tam zawsze paliłem change ze zwykłej lufki nabitej "na kanapkę" tzn. odrobina tytoniu (czy jakiegoś innego w miarę neutralnego materiału), później changa i na wierzch znowu tytoń. W taki sposób żarzący się tytoń podgrzewa change zanim sama się zapali. Dzięki temu DMT tak bardzo się nie marnuję bo w końcu trzeba je zwaporyzować a nie spalić. No i do tego pomogło to by w przypadku słabo palącego się materiału, bo tytoń trzymałby żar. Oczywiście najlepiej od razu nabić sobie tyle lufek ile będzie potrzebne (mi 2 starczyły).

Na niepokoje przy paleniu pomogło mi eksperymentowanie przez kilka dni z małymi ilościami. Paliłem tylko tyle żeby mieć mocne wizuale ale bez utraty kontaktu z rzeczywistością. Później jak paliłem więcej to nie było problemu z lękiem jak to miałem kiedyś jak od razu szedłem w większe dawki (pierwsze podejście na "jeden buch", a następnego dnia na "dwóch buchach" już mnie całkowicie przerosło i czekałem tylko jak się skończy). Palenie małych ilości kilka dni z rzędu sprawiło że znacznie zmalał lęk który pojawia się jak substancja zacznie działać i zaczyna się wątpić w to czy to był dobry pomysł.
Rejestracja: 2011
  • 426 / 2 / 0


changa przez połączenie DMT z MAOi powoduje, że DMT jest aktywne przy spalaniu, nie trzeba tego waporyzować, sposób na kanapkę to jest używany do samego DMT. Przy chandze nic się nie marnuje, ja zawsze palę z bonga.

Czy ja wiem, czy lepiej w towarzystwie, mnie obecność znajomego bardzo rozpraszała i trzymała w tym wymiarze skutecznie uniemożliwiając przebicie, mimo że miałem zamknięte oczy, a on siedział cicho.

Do tego odradzam dopalanie gdy nie uzyskamy przebicia bo to tylko marnowanie materiału, lepiej poczekać aż zejdzie i zapalić drugi raz większą dawkę.

Pamiętajcie że to nie jest zwykły psychodelik, przed terapią polecam się wyciszyć i może np. pomedytować. Łatwiej dostroić się w wibracje. Gdy kolega powiedział mi coś takiego przed moim pierwszym razem to pomyślałem "co on pierdoli", ale jak zapaliłem pierwszy raz to zrozumiałem :)
Rejestracja: 2014
  • 727 / 122 / 2


Ja się czuję niesamowicie struty po chandze. Zawroty głowy, ciężkość, rzyganie itp. Po kilku próbach zrezygnowałem. Kiedy kumplom wspinały się po ścianach rośliny i wszelakie wzory, ja leżałem i starałem się nie zrzygać - 0 jakichkolwiek efektów.
Rejestracja: 2011
  • 426 / 2 / 0


Być może to reakcja na użyty podkład, albo interakcja MAOi z czymś innym, bo samo DMT to takich efektów nie wywołuje. Z changą trzeba uważać, z MAOi dużo rzeczy się gryzie.
Rejestracja: 2014
  • 727 / 122 / 2


Wydaje mi się, że to ja taki zjebany jestem xD próbowałem różnych rodzajów changi i zawsze tak samo. Do tego znajomi na np. festiwalu jedli te same rzeczy co ja, przed tym w sumie też i mnie jako jedynego tak niszczyło :alergia:
Rejestracja: 2016
  • 223 / 48 / 0


@Sanae
Coś chyba mylisz. Maoi nie ma nic wspólnego z aktywnością DMT przy spalaniu, ma za to tylko troszeczkę przedłużać jej działanie. Co najważniejsze to roślina zawierająca maoi działa jako palny podkład dla DMT. Równie dobrze można by tytoń pokryć DMT i też by działało, tylko że odrobinkę krócej.

Sposób na kanapkę jest zawsze dobry bo DMT rozkłada się w wysokich temperaturach. Jak przystawisz kilkusetstopniowy płomień bezpośrednio do materiału zawierającego DMT (lub do czystego DMT) to po prostu doprowadzi to do jej częściowo rozkładu i dość że obniży to siłę tripu to do tego znacząco zwiększy szkodliwość dymu.
Rejestracja: 2014
  • 727 / 122 / 2


^up
Nie. Palone iMAO działają i mają wpływ i to duży na DMT
Posty: 216 Strona 20 z 22
Wróć do „Ayahuaska”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości