Buprenorfina– podanie dożylne

Syntetyczny opioid, będący jednocześnie agonistą oraz antagonistą receptorów opioidowych.
Więcej informacji: Buprenorfina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 75 Strona 8 z 8
Rejestracja: 2010
  • 2642 / 125 / 0


Sinner_ pisze:
Podejrzewam, że tolerkę na pełnych agonistów masz średnią bądź małą?
Setka majki by mnie zadowoliła :) Czy w pełni to nie wiem, ale na pewno nie byłoby za grubo.
Sinner_ pisze:
Ja się przekonałem do bupry dziś, gdzy puknąłem 4 mg i naprawdę było całkiem milusio, coprawda musiałem poprawić jeszcze 2 mg snifem, ale czuć było ciepełko subtelne.
Po 2mg mam już naprawdę przyjemnie, po 4mg to ledwo bym na oczy widział :D Ale praktycznie zawsze (o ile mam) to przed każdym opio biorę 25mg prometazyny - genialnie wzmacnia sedację. Dzisiaj poszło 0,6mg iv (3 tab po 0,2mg) bez żadnych dodatków i nie powiem - jest całkiem fajnie.
Sinner_ pisze:
bupra będzie mi bardzo ładnie zastępowała morfinę, na która tracę pełno kasy.
Brzmi jak plan. Bardzo dobry plan.
Rejestracja: 2014
  • 1520 / 296 / 0


turku, powiedz mi - czy tak samo czujesz się przy hukaniu takich samych dawek wyciągniętych z plasterków? Wiem, że temat jest o Bundondolu, jednak zastanawia mnie ewentualna różnica pomiędzy nim, a Transtecami. Myślę, że to dość ciekawa kwestia... Pomijając opłacalność finansową - moją pierwszą reakcją, jak zobaczyłam dawki Bunondolu per tabletka, było lekkie niedowierzanie. Bunorfin - to tak, rozumiem. Ale to tak na marginesie.

B. rewelacyjnie pomaga mi w zejściach, ale żeby sama w sobie wywołała jakiś stan który nazwałabym trudnościami w widzeniu czy noddami, to... Tylko parę lat temu, jak po raz pierwszy się z nią spotkałam, oralnie mnie poskładał mały kawałeczek. Na pewno wyciągam ją z plastrów dobrze - długo, sumiennie, roztwór jest gorzki, matryca po wyjęciu już nie.

Rozleniwia, owszem, przyjemnie się po niej robi w zasadzie prawie wszystko. Ale żeby coś więcej...?
tur3k pisze:
...

Jak to jest, gdy palisz Salvię dla dobra nauki?

Autor artykułu był jednym z 12 ochotników w pierwszym w historii badaniu nad salwinoryną A, w którym użyto obrazowania pracy mózgu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). Przeczytajcie jak wyglądało to z jego perspektywy!

Działania bydgoskiego CBŚP - zlikwidowane laboratorium oleju konopnego

Policjanci kujawsko-pomorskiego CBŚP w ostatnim czasie przeprowadzili dwie akcje wymierzone w przestępczość narkotykową. Zlikwidowali drugie w Polsce laboratorium, w którym produkowano olej konopny oraz dodatkowo przejęli m.in. 5 kg amfetaminy.
Rejestracja: 2014
  • 667 / 39 / 0


Jeśli ktoś ma dostęp do bupry w tabsach, to niech nawet nie ładuje po kablach. Wiem, wiem fetysz igieł itp, ale serio podana IV czy sniffem do nosa wchodzi dokładnie tak samo. IV wchodzi po 3-4 min, sniffem tak po 20-30 min zaczyna się rozkręcać, może nawet szybciej. Jeśli chodzi o moc działania, jest dokładnie tak samo, nie ma ŻADNEJ RÓŻNICY. Długo trwało, aż sobie to uświadomiłem i sam chciałem wierzyć w to, że IV jednak daje więcej niż sniff, ale po chuj to strzelać, gra nie warta świeczki, zostają tylko ślady i blizny...
Rejestracja: 2010
  • 2642 / 125 / 0


23 lutego 2017Jamedris pisze:
czy tak samo czujesz się przy hukaniu takich samych dawek wyciągniętych z plasterków?
Ciężko stwierdzić, przy braniu z tabletek mogę oszacować ilość z marginesem błędu ok 5% (straty na filtrze), przy buprze z plastrów jest to loteria - raz z takiego samego kawałka nic nie poczuję, nawet zaleczenia skręta, a drugim razem aż mnie ugrzeje za czym nie przepadam bo mam pracę siedzącą (za dużo bupry + siedzenie = nodding), którą szlag trafia, Jak mam pracę gdzie muszę się ruszać to taki "overdose" bupry jest całkiem fajny bo nie czuję tego ugrzania a w 100% skupiam się na robocie.

Dodam że jakiś czas temu (z miesiąc ?) wywindowałem sobie tolerkę majką i teraz potrzebuję kawałka plastra tak 3x3cm żeby cokolwiek poczuć (chociaż jak wspomniałem czasem taka dawka pierdolnie mocno a czasem na granicy placebo, niestety zazwyczaj jest to ten drugi przypadek). Jak dorwę bunondole od doktorka to spróbuję schodzić z dawek i patrzeć ile wrzucam, w przypadku tabsów łatwo policzyć dawkę w przeciwieństwie do plastrów.
23 lutego 2017Jamedris pisze:
Pomijając opłacalność finansową - moją pierwszą reakcją, jak zobaczyłam dawki Bunondolu per tabletka, było lekkie niedowierzanie. Bunorfin - to tak, rozumiem. Ale to tak na marginesie.
Weź pod uwagę że przy bunondolu (i bunorfinie 0 tego nie prówałem) masz ten zajebisty komfort że kruszysz, filtrujesz i strzelasz co zajmuje max pięć minut vs pierdolenie się z plastrami, gdzie od początku do końca roboty mija tych minut przynajmniej dwadzieścia (dwukrotne zalanie wodą). Teraz już rozumiem czemu czarnorynkowa cena bunondolu jest taka wysoka - w większości tej ceny zawiera się komfort przeróbki oraz jej czas.


@Sinner_: przy tabsach o,2mg bunondolu różnica w ROA jest znaczna. Sniffując masę prochu sporo marnujesz bo część na pewno poleci do gardła (czyli tak jakbyś podał p.o), czego przy i.v nie ma. Wiem tylko że podanie i.v bupry skraca znacznie AUC (niestety), z drugiej strony zwiększa znacząco Cmax a także T-Cmax o czym gdzieś w tym dziale już wspominałem.
Rejestracja: 2014
  • 1520 / 296 / 0


Chyba, że plasterki ładnie zalewa się spirytusem "na zaś" (polecam do kieliszka) i potem tylko tego spirytu się troszkę odparowuje ("maszynka" daje radę), dopełnia wodą o odpowiednim ph, ewentualnie na koniec kropla gliceryny i puk. To mój patent na "brak pierdolenia się z plastrami" i większy komfort roboty, nieporównywalnie + nie martwię się o wypełniacze, ale i tak powoli wychodzę z ifauowania bupry, bo ręce wyglądają niestety strasznie przez regularne podawanie zakwaszonego roztworu. A żyły - tragedia. Zostawiam sobie awaryjnie kolejne plastry, nie otwieram nawet.

Plastry można wymoczyć na przykład przez noc, tylko pamiętać o przykryciu czymś naczynia ze spirytem i kawałkami matrycy...

Dzięki za odpowiedź.

Dodam, że jak "przepłukałam" sobie żyły (niejednorazowo, ale na pierwszy raz mimo wątpliwości poszła największa, bo przecież...) naprawdę sporą dawą morfiny z alprą i klonazepamem (po odpowiednim odczekaniu po buprze, oczywiście, no i sporym okresie niebrania majki jako takiej iv, po drodze był przedtem ciąg na PST z którego właśnie na buprze wyszłam) - aż przez chwilę bałam się, czy nie za dużo przez zimny pot, zaburzenia widzenia (mroczki) i napierdalające serce, ale za to wejście potem urosło do rangi TOP2 przeżyć, echhh, "prawie umarłam, ale zajebiście" <mrug> - i odczekałam na tyle, by znowu zażyć buprę, to plaster (ostatnie kwadraciki) robiony dziś metodą spirytusową z odstaniem min. 24h (wstawiłam go jak wróciłam wcześniej do domu) zawierający w sobie ok. 2mg (czyli liczę, że puknęłam nieco mniej niż te 2mg) zadziałał jak powinien; histaminka nawet pojawiła się po podaniu, no i - CUD! :blush: - w końcu źrenice zareagowały mi na buprę. I to bardzo mocno. I nie tylko one, sama bupra również zaskoczyła działaniem. Może zasada less is more w końcu zaczęła i na mnie działać? Do tej pory ciepełko siedzi mi na polikach. Ale kusi, by otworzyć plaster, a z drugiej strony nie ma ku temu racjonalnych przesłanek...

Śmiechem, żartem... Może musiałam "przetkać" kanały, nie wiem. :gun:

Typowa sinusoida grzania; buprenorfina jako "dupochron" jak naprawdę długo nic nie ma albo zbiera się na coś lepszego w ilościach równie lepszych... Do rzucenia tego w pizdu na pewno gotowa jeszcze nie jestem, chociaż dobrze już nie podlegać dependencji fizycznej - opiatowej, klonazepam to do końca życia będę pewnie żreć...

Ale to TOP2 wejść... Naprawdę, cholera, prawie jak za tym pierwszym razem, mogłabym to nazwać ćpuńskim katharsis poszukiwanym przy kosmicznych - w porównaniu z pierwszym razem z mają - dawkach. Aż nie podano do końca całej zawartości pukawki, bo już przy ładowaniu czułam, że robi się ciężkawo, a dopiero przecież zaczynałam. Lubię być na granicy, to moje przekleństwo i kiedyś mi się noga na tym powinie; umiem odczekać parę dni, tygodni bez niczego albo na bpr żeby potem wrzucić dawki na których mogłabym dość miło sobie przeżyć ów okres, a jednak wolę poczekać i potem "poczuć bardziej"; i najlepiej wrzucić miksując. Gdyby nie było obok mnie drugiej osoby, to na pewno nie uspokoiłabym się tak łatwo i panika nakręciłaby jeszcze bardziej serducho. A tak to dostałam ciepły kocyk z ciareczek (aż do zębów, do bólu, palców spuchniętych do niemożliwości zdjęcia pierścionka, cery niczym Indianka) i filmy, te filmy pod powiekami których tak bardzo mi brakowało, aż momentami traciłam kontakt i ciężko było mi odpowiadać, a jedynie pojękiwałam, śmiesznie poirytowana tym, że ktoś mi się w te filmy wpieprza swoim głosem, podczas gdy ja miałam ochotę odpowiadać swoim noddowym "wizjom" w przerwach w pamiętaniu o oddychaniu. Jakie to typowe. :blush:

I piłam colę z zamkniętymi oczami, półleżąc, bo hipoglikemia daje bardzo podobne objawy, a przy strzałach często mi się zdarzają takie spadki cukru; można się śmiać, ćpunka zemdlała raz po pobraniu krwi, to chyba w tamtym roku było... ;)

Podręcznikowy błąd - ta sama dawka po przerwie. Konkluzja - sinusoida morfinowo/makowo - buprenorfinowa nie jest taka zła, jeśli już szukamy "mniejszego zła" i w okresach buprenorfinowych chcemy jakoś ogarniać życie i kombinować, jak wejść do okresu turkusowego/klepliwego-spożywczego. Jedna uwaga: z buprenorfiną to nie za często, jest niepozorna, ale jak jej nie ma, to pokazuje pazury. Ech...
Posty: 75 Strona 8 z 8
Wróć do „Buprenorfina”
Na czacie siedzi 64 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość