Policjanci z CBŚ zatruci narkotykami

Policjanci z wydziału antynarkotykowego warszawskiego Centralnego Biura Śledczego nie są w stanie pracować. W ich organizmach jest taka ilość substancji odurzających, że wykończyłaby niejednego narkomana.

Anonim

Kategorie

Źródło

Nowy Dzień

Odsłony

4185

Okazało się, że funkcjonariusze zatruli się, likwidując nielegalne fabryki amfetaminy - nie mieli odpowiedniej odzieży ochronnej. Teraz lekarze ustalają, jakie toksyny zniszczyły organizmy mundurowych.

Afera wybuchła pod koniec ubiegłego roku - wtedy u funkcjonariuszy z Warszawy wykryto pierwsze objawy zatrucia. Podczas okresowych badań lekarskich na jaw wyszło, że policjanci zajmujący się likwidowaniem narkotykowych fabryk mają fatalne wyniki badań tzw. próby wątrobowej. Ustalono, że ich narządy wewnętrzne, w tym wątroba, są zniszczone, a dopuszczalny poziom toksyn w ich organizmach nawet kilkasetkrotnie przekroczony!

- Kolegom, którzy jako pierwsi poddali się badaniom, nic nie dolegało. Wyniki były jednak straszne. Nawet najmniejsze przeciążenie wątroby mogłoby się zakończyć tragicznie - ujawnia nam jeden z policjantów.

Cała sekcja na zwolnienia?

Od tamtej chwili poddawani są badaniom kolejni policjanci, a docelowo mają je przejść wszyscy (ok. 40 osób). Dwóch funkcjonariuszy już jest na zwolnieniach lekarskich.

- Wyniki badań bardzo nas niepokoją - przyznaje kom. Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.

Dla wszystkich jasne już jest, że ich zły stan zdrowia ma bezpośredni związek z tym, iż przez lata mieli kontakt z substancjami chemicznymi używanymi do produkcji narkotyków. Na jaw wyszło też, że wchodząc do laboratoriów, nie mieli kombinezonów ochronnych.

A według informacji, jakie uzyskaliśmy z Komendy Głównej, tylko w 2004 r. jednostka ta zlikwidowała aż 15 amfetaminowych laboratoriów, czyli tyle, ile w tym samym czasie rozbiły jednostki policji na terenie całego kraju.

- Gdy tworzono CBŚ i wydziały do spraw narkotyków, nikt nie podejrzewał, że kontakt ze środkami odurzającymi lub pobyt w miejscach, gdzie są produkowane, może mieć aż tak duży wpływ na zdrowie człowieka - przyznaje policjant biura. - W tym czasie wiele razy pracowaliśmy w miejscach, gdzie działały laboratoria. Zbieraliśmy dowody, zabezpieczaliśmy ślady, robiliśmy oględziny. Takie czynności w trwają nawet po 14 godzin. Nikt wtedy nie myślał, że te wszystkie odczynniki, półprodukty i aparatura odebrane przestępcom mogą wydzielać szkodliwe substancje, które aż tak mogą nam zaszkodzić - wyjaśnia.

Mądrzy po szkodzie

W takich kombinezonach pracują jednostki policji na świecie, które likwidują narkotykowe laboratoria. Jednak funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego korzystają z nich dopiero od dwóch lat. Za krótko, by uratować zdrowie fot. Damian Kramski / AG Pierwsze maski i kombinezony policjanci z CBŚ dostali dopiero dwa lata temu, gdy okazało się, że ich koledzy w Europie Zachodniej od dawna nie ruszają się nigdzie bez takiej ochrony. Dziś mają już wyposażenie, a KGP organizuje właśnie przetarg na kolejny nowoczesny sprzęt. W planach jest nawet zakup specjalistycznych przyczep kempingowych, w których zabezpieczający zlikwidowaną fabrykę narkotyków policjanci będą mogli odpocząć. A co z tymi, którzy już się zatruli?

- Nie zostawimy ich bez pomocy - zapewnia mł. asp. Sławomir Weremiuk z KGP. - Mają zagwarantowaną opiekę medyczną. Mogą liczyć na półroczny urlop pełnopłatny, w trakcie którego będą się mogli leczyć. Są ubezpieczeni, więc otrzymają odszkodowania z PZU, a o dodatkową rekompensatę z powodu utraty zdrowia mogą się ubiegać ze środków resortowych - dodaje.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

noname (niezweryfikowany)

No i tu właśnie wychodzi na jaw wiedza, a dokładnie jej brak. I tak samo jak panowie nie widzieli niczego zbyt szkodliwego w przebywaniu w pomiesczeniu wypelnionym odczynnikami, tak widza diabelskie zlo np. w marichuanie. Jak widac brak wiedzy moze dzialac w obie strony.
h0b (niezweryfikowany)

Od razu widać, że art jest sponsorowany przez producenta bądź pośrednika w sprzedaży odziey. <br> <br>Ale ludzie naprawdę są tacy durni że uwierzą.
Biznes (niezweryfikowany)

Od razu widać, że art jest sponsorowany przez producenta bądź pośrednika w sprzedaży odziey. <br> <br>Ale ludzie naprawdę są tacy durni że uwierzą.
e (niezweryfikowany)

buhaha...a nie było czasem tak: <br>że faszerowali się sami zdobytym proszkiem i <br>dropami ?? <br>kture są pełne chemicznego syfu. <br>A po kontroli co mieli powiedzieć? <br>Przecież nikt się nie przyzna ,że bierze dragi :) <br> <br>
e (niezweryfikowany)

buhaha...a nie było czasem tak: <br>że faszerowali się sami zdobytym proszkiem i <br>dropami ?? <br>kture są pełne chemicznego syfu. <br>A po kontroli co mieli powiedzieć? <br>Przecież nikt się nie przyzna ,że bierze dragi :) <br> <br>
pan podatnik (niezweryfikowany)

ech i to wszystko z naszych podatkow... :||
kasztan (niezweryfikowany)

bo to cpuny są <br>
AleX (niezweryfikowany)

Taa, brak odziezy ochronnej ;P <br>Chyba brak podzialki do rozsadnego dawkowania ;P
ferbidurka (niezweryfikowany)

&quot;maski i kombinezony policjanci z CBŚ dostali dopiero dwa lata temu, gdy okazało się, że ich koledzy w Europie Zachodniej od dawna nie ruszają się nigdzie bez takiej ochrony. &quot; <br> <br>łe? to na miasto też tak chodzą? :D <br> <br>Nie mam żadnych wątpliwoście że wątroby mają porozwalane od ćpania tego co znaleźli; ciekawe czy państwo zafunduje im też odwyki w najlepszych klinikach... -_-
Em Em (niezweryfikowany)

wcinają zdobyczne piksy i walą po nosie za darmochę to i ledwie żywi,a jak te odkrycia mają się do prowadzenia aut?może wypadałoby pozabierać im prawka?
Zajawki z NeuroGroove
  • Ketamina
  • Pierwszy raz

Kolejna randka z moja ukochaną, chcieliśmy uczcić ją czymś szczególnym, gdy cały apartament mieliśmy dla siebie. Bardzo dużo szczęścia i ekscytacji wokoło.

Wybiegamy z budynku, trzymając się za ręce. Chwila, czy mam na sobie spodnie? Uff, tak, dobrze, nie zapomniałem i ubrałem nawet majtki, choć nie moje, a mojej dziewczyny, i na lewą stronę, ale to już nieważne. Przecież nikt nie zobaczy. Pewnym krokiem wkraczamy na dworzec i oblewają nas światła wychodzące z każdej strony. Witryny sklepików są najjaśniejsze na świecie, tłum ludzi jest tak różnorodny i głośny, a przecież mijają nas tylko garstki osób. Nie zanotowałem która godzina, ale zdaje mi się, że czas zupełnie przestał istnieć.

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Jak najbardziej poprawny

Decyzja o wzięciu "słynnego" LSD nie była łatwa, lecz mój poziom autoświadomości nie dawał mi większego wyboru. Moje życie staneło w martwym punkcie, a dzięki marihuanie wreszcie przejżałem na oczy. Ale to temat na inną historię. Postanowiłem przekroczyć kolejną granice wiedzy poprzez zażycie sławnego LSD, które rzekomo pozwala geniuszom rozwinąć skrzydła a upadłym aniołom funduje mentalne piekło na ziemi. Cel był jasny, albo stane się nowym lepszym człowiekiem, albo utone gdzieś w odmętach szaleństwa. Jak widać moje oczekiwania względem tej substancji były bardzo wygurowane.

  • acodin
  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

złe samopoczucie psychiczne od kilku dni, spontaniczna decyzja w porywie

 

T-2h

Czułam się koszmarnie psychicznie przez ostatni tydzień. Idę na spotkanie z S, S ma duże doświadczenie z deksem, ja pierwszy raz. Ostatecznie S coś wypadło, a ja nadal czuję się okropnie psychicznie. Cieszyłam się, na to spotkanie, żeby w końcu się oderwać, a tu znowu nie wyszło.

  • AM-2201
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Utrata świadomości oraz zapętlone retrospekcje.

Około godziny 19.30 załadowałem pierwszą dawkę DXM (225 mg). Razem z dziewczyną wybieraliśmy się na imprezę do znajomego. Około 20.30 poczułem typowe objawy po dexie. Już na imprezie (godzina 21.00) wziąłem drugą dawkę (150 mg) oraz po pół godzinie kolejne 150 mg.

Godzina 22.00 - czuję w sobie 525 mg dexa. Typowe objawy, zaburzenia świadomości i otoczenia, problemy z wymową wyrazów.