Patrol na haju

Wielu żołnierzy pełniących służbę w Iraku przed wyjazdem na patrol przyjmuje działkę. Prawda, czy fałsz? Faktem jest, że powracający do kraju żołnierze poddawani są testom antynarkotykowym.

Anonim

Kategorie

Źródło

Głos Szczeciński

Odsłony

3733

Wielu żołnierzy pełniących służbę w Iraku przed wyjazdem na patrol przyjmuje działkę. Prawda, czy fałsz? Faktem jest, że powracający do kraju żołnierze poddawani są testom antynarkotykowym.

- Nie można wykluczyć, że żołnierze mają kontakt z narkotykami, zwłaszcza podczas takich misji, jak w Iraku. Te używki są tam dostępne na każdym kroku - tłumaczy pułkownik Zdzisław Gnatowski, rzecznik szefa Sztabu Generalnego WP. - Ale według naszego rozeznania, nie jest to problem.

Dowódca patrzy w oczy

Problemu nie ma, ale z alkoholem. Zdaniem żołnierzy, nie opłaca się popijać. Można za karę wrócić do kraju, a co gorsze wylądować w cywilu bez prawa do jakiegokolwiek odszkodowania czy emerytury.

Teraz na topie są narkotyki. Tak przynajmniej twierdzą nasi żołnierze. „Nie za dużo, nie za mało. Tak w sam raz, by nie stępić uwagi.”

- Jak pan sobie wyobraża patrol? - pyta podoficer ze szczecińskiej dywizji, który niedawno z III zmianą wrócił do kraju. - Rajd po Karbali to ruletka ze śmiercią. Strzelą nie strzelą, trafią nie trafią. I tak dzień w dzień. Jak się człowiek napije, zaraz widać i robić się nie chce. Mała działeczka załatwia sprawę. Strach mija i wzrok wyostrzony, jak u sokoła.

Gdy pytamy o uzależnienie, żołnierz wzrusza ramionami.

- Trzeba się kontrolować albo przyjmować coś lżejszego. Dowódcy są wyczuleni. Patrzą w oczy. Jednak zazwyczaj trudno poznać działka to, czy strach.

Stawką jest życie

Jak duże to zjawisko, nie udało się nam dowiedzieć.

- Nie wypada mówić za kolegów - mówi podoficer ze Szczecina. - Tam jeden kontroluje drugiego. Każdy musi być bezwzględnie sprawny psychicznie i fizycznie. Pod obstrzałem można liczyć tylko na towarzysza służby. Stawką jest życie.

Słowa podoficera potwierdza jego kolega z Budowa (2 Brygada Zmechanizowana).

- Narkotyki bez problemu można było kupić u Irakijczyków. Amerykanie też mieli. Do oporu. A z tym alkoholem to różnie bywa. Niektórzy stres i tęsknotę za domem wolą rozładować setą. Miejscowi sprzedają puszki z substancją przypominającą nasze tanie wino, połączone z wódką. To paskudztwo nazywa się czarna mamba i kosztuje dolara. W gardło wchodzi bez problemu i ma kopnięcie.

Oficerowie, którzy pełnili w Iraku służbę na stanowiskach dowódców plutonów i kompanii, nie potwierdzają rewelacji podwładnych. Ich zdaniem, mówienie o narkomanii wśród żołnierzy, to przesada. Ale nie zaprzeczają, że nieraz spotkali się z tym zjawiskiem. - Narkotyki są w każdej jednostce w kraju. Taka moda. Najważniejsze, by problem nie wymknął się spod kontroli.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

djdx (niezweryfikowany)

alkohol- w tych temperaturach żołnierz jebnie setę i jest po zawodach. <br> <br>narkotyki- z artykułu wynika że jadą na fecie. Psychiatrzy się zdziwią po powrocie naszych wojaków do kraju.
El Igorro (niezweryfikowany)

Ja myślę, że w takich ekstremalnych sytuacjach psychika jest tak obciążona, że wpływ fety na nią jest w ogóle nie wart uwagi.
djdx (niezweryfikowany)

DEBEŚCIAK TEXT ---- &quot;Taka moda. &quot; :DDDD <br>buehehe
scr (niezweryfikowany)

JEDZENIE ZAMIAST BOMB!<br>
El Igorro (niezweryfikowany)

JEDZENIE ZAMIAST BOMB!<br>
milosnik_konopi (niezweryfikowany)

jak to na fecie? przeciez wyraznie pisze, ze bakaja
he? (niezweryfikowany)

jak to na fecie? przeciez wyraznie pisze, ze bakaja
skIp. (niezweryfikowany)

jak to na fecie? przeciez wyraznie pisze, ze bakaja
bleee (niezweryfikowany)

djdx ty się gówno znasz.W czasie 2 wojny w Afryce żołnierze dostawali 100 ml wódy przed walką by nie doszło do przegrzania organizmu.nie wierzysz poczytaj
djdx (niezweryfikowany)

DEBEŚCIAK TEXT ---- &quot;Taka moda. &quot; :DDDD <br>buehehe
x (niezweryfikowany)

kumpel byl dobre kosci mowi maja troszke polatał zapalil nasze sciemniane i sie zawiodl
atlon (niezweryfikowany)

DEBEŚCIAK TEXT ---- &quot;Taka moda. &quot; :DDDD <br>buehehe
hmm? (niezweryfikowany)

A może wciągają kokainę?? Właściwie, opis też by się zgadzał, i dodatkowo nie ma zjazdu jak po amfie....
djdx (niezweryfikowany)

apropos oglądał ktoś film buffalo soldier?
scr (niezweryfikowany)

JEDZENIE ZAMIAST BOMB!<br>
:) (niezweryfikowany)

JEDZENIE ZAMIAST BOMB!<br>
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Powoje

Doświadczenie

Alkohol, nikotyna (oba porzucone w diabły), marihuana nie zliczę ile razy, haszysz ostatnio kilkukrotnie, raz smart shiva

Set & Setting

  • Alprazolam

Z CZYM MAMY DO CZYNIENIA


Xanax. Substancja aktywna Alprazolam. Spotykane najczesciej w postaci

drazetek 0,5mg (rozowe) i 1mg (fioletowe). Biale pudeleczko zawiera

3 listki x 10 pigul kazdy. Nalezy do grupy benzodiazepin, czyli tych co

np. popularne Relanium (Diazepam), jednak koszt Xanaxowej imprezy

jest stosunkowo wysoki, bo pudelko 30x1mg kosztuje grubo ponad 70PLN.

O bialym swistku, ktory zabiera baba zza okienka w aptece chyba nie musze

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Pewnego słonecznego dnia odezwała się do mnie znajoma z miejscowości obok. Usłyszałem od niej, ze zamówiła coś specjalnego i jeżeli mam dzisiejszy i kolejny dzień wolny to mam koniecznie wpadać. Po dwóch godzinach zjawiłem się u niej, było około 18. Wchodzę do mieszkania, szybkie przywitanie, patrzę na stół a tam samarka z naklejką od dobrze mi znanego RC. Uśmiechnąłem się w myślach, bo o ile znałem jej zamiłowanie do substancji mieszających percepcję to nie spodziewałem się, że będę miał tego dnia okazję znów spróbować jeden z moich ulubionych psychodelików.

  • Bad trip
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana

popołudnie, mieszkanie kumpla, w tle muzyka. Nastrój całkiem pozytywny. Żyjąc dłuższy czas w abstynencji nastawiałam się na przyjemną fazę.

Nie wiem czy trip, którego ostatnio doświadczyłam zasługuje na miano bad tripa ale z pewnością było to mega INTENSYWNE doświadczenie. Zacznijmy jednak od początku...

Jest sobotnie, leniwe popołudnie. Wieczorem mam zamiar wyjść na koncert, ale wcześniej wpadam do kumpla, coby się wprawić w dobry nastrój. Na początek wychylamy po kieliszku czystej, ale szybko nachodzi mnie ochota na spalenie grassu. Rodzice znajomego wybyli do pracy i mamy mieszkanie tylko dla siebie, zatem nastawiam się na przyjemną i bezstresową fazę.