Król białej śmierci

ALFABET ZBRODNI:: E jak Escobar

Anonim

Kategorie

Źródło

Wieczór Wybrzeża

Odsłony

9862

Escobar. To nazwisko przez wiele lat spędzało sen z powiek funkcjonariuszom DEA - amerykańskiej agencji zajmującej się zwalczaniem narkotyków. Kolumbijczyk Pablo Escobar był niekwestionowanym królem kokainy, którą zasypywał całe Stany Zjednoczone, a także Europę. Kolumbijska "biała śmierć" trafiła także na Pomorze.

Przy końcu lat 80. ubiegłego wieku mówiło się, że jest szefem najpotężniejszej organizacji przestępczej na świecie. Escobar zarządzał nią z kolumbijskiego Medellin - "miasta strachu i zbrodni", jak ochrzczono je w amerykańskiej prasie.

Pruszków w Kolumbii

Narkotykowy kartel z Medellin zajmował się produkcją i handlem kokainą na masową skalę. Escobar stworzył sieć plantacji w całej Kolumbii. Do tego kilkadziesiąt nielegalnych fabryk, gdzie przerabiano liście koki. Narkotyki transportowane były m.in. do Meksyku, a potem do USA. Inny szlak przerzutowy miał wieść przez... Kubę za cichym przyzwoleniem reżimu Castro. Biały proszek z Kolumbii trafiał ponadto na czarne rynki zachodniej Europy, a także na Pomorze. W latach 90. głośny był proces znanego gdańskiego rugbisty, który odpowiadał za przemyt do Polski kilkudziesięciu kilogramów kokainy. Miała ona następnie trafić do Niemiec. Właśnie wtedy zaczęły się pojawiać opinie, że Polska jest jednym z głównych kanałów przerzutowych kolumbijskich narkotyków. Nie jest też tajemnicą, że mafia pruszkowska miała w Medellin swoich rezydentów. Czy stykali się oni bezpośrednio z Pablo Escobarem? Niewykluczone.

Kolorowy zabójca

Sam Pablo nie wyglądał na handlarza narkotyków rodem z amerykańskich filmów sensacyjnych, bo przypominał raczej... polskiego cinkciarza z lat 80. Nosił zazwyczaj koszulę z różowej satyny, kolorowe garnitury, krawaty w kwiatki i białe skarpetki do mokasynów z frędzelkami. Jak przystało na prawdziwego macho nigdy nie golił czarnych wąsów. Jego wygląd mógł co niektórych śmieszyć, ale z Escobara nikt się nie śmiał, nawet w domowym zaciszu. Kierował bowiem przestępczą armią, która liczyła tysiące żołnierzy - „desperados” bezgranicznie oddanych swojemu szefowi. Don Pablo za wierną służbę płacił bowiem bardzo hojnie - pieniędzmi, luksusowymi samochodami i pięknymi kobietami. Dla wrogów był bezwzględny. Jednemu ze swoich ludzi, którego uznał za zdrajcę, własnoręcznie uciął głowę maczetą. Zresztą, cóż znaczy jedno życie, kiedy kartelowi z Medellin przypisuje się tysiące zabitych - rolników, którzy nie chcieli uprawiać koki, policjantów, żołnierzy i dziennikarzy. Ludzie Don Pabla mordowali także prokuratorów i sędziów. Szacuje się, że tych ostatnich zginęło aż 57 i to raptem przez kilka lat! Spirala strachu była tak wielka, że na przełomie lat 80. i 90. nie było w Kolumbii sędziego, który odważyłby się wydać nakaz aresztowania Escobara. Nawet najtwardszy z nich, Eduardo Triana, który konsekwentnie ścigał medelliński kartel opuścił kraj, gdy desperados don Pabla zagrozili, że najpierw zabiją jego żonę, potem dzieci, a jak to nie pomoże to również członków bliższej i dalszej rodziny. Nie były to groźby bez pokrycia, co Don Pablo udowadniał wielokrotnie, bo miał w zwyczaju mordować nie tylko swoich wrogów, ale także ich bliskich. Zresztą, czuł się bezkarny, bo za grube zwitki dolarów chronili go skorumpowani kolumbijscy politycy.

Upolowany

Ale i oni musieli się wreszcie ugiąć pod naciskiem rządu USA, dla którego narkobiznes Escobara stał się poważnym zagrożeniem. Próby zatrzymania króla kokainy podejmowano wielokrotnie. 22 marca 1988 roku wojsko wspierane przez śmigłowce i czołgi otoczyło jego rezydencję El Monte, położoną pięć kilometrów od centrum Medellin. Escobar zdołał jednak uciec. Ktoś wcześniej poinformował go o planowanym ataku wojska. łťołnierze w posiadłości don Pabla znaleźli tylko... 22 luksusowe auta i siedem tysięcy par butów jego żony, która uwielbiała rajdy po paryskich i londyńskich butikach. Pablo Escobar zaczął ukrywać się przed ścigającą do armią kolumbijskich żołnierzy i agentami amerykańskiej DEA. Z ukrycia prowadził regularną partyzancką wojnę. W 1993 r. przyszła jednak kryska na Matyska. Właśnie wtedy mieli go dopaść żołnierze z kolumbijskiej antynarkotykowej specgrupy. Ich zdjęcie, gdy otaczają zabitego Escobara jak myśliwi upolowanego dzika, obiegło świat. Jednak czy Don Pablo naprawdę zginął? Uporczywie pojawiające się plotki głoszą, że sfingował swoją śmierć, a potem poddał się operacji plastycznej, aby w spokoju cieszyć się swoim majątkiem. Podobno ktoś rozpoznał go w Miami na Florydzie, ktoś inny na Lazurowym Wybrzeżu...

Ryszard Janowski

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

.chudy. (niezweryfikowany)

gościu, z lekka rządził krajem ;)
osa (niezweryfikowany)

"22 marca 1988 roku wojsko wspierane przez śmigłowce i czołgi otoczyło jego rezydencję El Monte, położoną pięć kilometrów od centrum Medellin. Escobar zdołał jednak uciec."- RZEZNIK
Escobar (niezweryfikowany)

<br>Dejá tus mensajes en guía para poner a funcionar nuestra propia. <br>
kila (niezweryfikowany)

&quot;Podobno ktoś rozpoznał go w Miami na Florydzie, ktoś inny na Lazurowym Wybrzeżu...&quot; <br>A ja go widzialem ostatnio na bazarze w Golendzinowie Malopolskim. bez kitu. opis wygladu pasauje jak ulał. Ja do niego: Pablo? to ty? A on: ja Lucek, Lucek. Kitra sie skubany. udawal handlarza kartoflami.
Qrzel i Osa (niezweryfikowany)

Pablo ŻYJE mieszka teraz w warszawie w luksusowej dzielnicy na &quot;SASKIEJ KĘPIE &quot; <br>
zip misza (niezweryfikowany)

Ja go widziałem w krakowie mieszka kolo ronda mogilskiego i nadal sprzedaje
Don (niezweryfikowany)

Nigdzie mnie nie widzieliście bo cały czas jestem tutaj durnie :) http://www.cnn.com/WORLD/9703/07/haiti.police/escobar.jpg http://elfal.com/solidarnosc/znaczki/polscy_laureaci_nobla_walesa.jpg
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Wszystko poztywne, żadnych negatywnych czynników

                                                       Biwak

                Był rok 2013, wrzesień, byliśmy po dwóch miesiącach wakacji i nie mieliśmy co ze sobą

zrobić nadal czuliśmy wolność wakacji, jednak zaczynała się szkoła, dlatego chcieliśmy dobrze

zakończyć ten czas frywolnego życia. I tak wpadliśmy na pomysł żeby wziąć coś dobrego i

mocnego...

 

                  Propozycja na karton wyszła bardzo sytuacyjnie, ponieważ znajomy O. wracał właśnie z

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

po szkole, na trawie pod drzewem w słoneczny dzień. ze mną 2 znajome, miła atmosfera i ogólnie chillout.

A więc jest to trip dawno przeze mnie zapomniany, ale tak naprawdę mój pierwszy, toteż moim postanowieniem stało się, by go sobie przypomnieć i opisać.

  • Bromo-DragonFLY
  • Tripraport

Piękny, sierpniowy wieczór i noc w Sztokholmie, w planach zabawa w całonocnej paradzie

Festiwal kultury w Sztokholmie. A skoro kultury, to jesteśmy naćpani naćpani naćpani, podrygujemy podrygujemy podrygujemy w niezmierzonej ciżbie ciżbie ciżbie naćpanych naćpanych naćpanych ludzi, którzy przyjechali do Sztokholmu na festiwal kultury kultury kultury i naćpani naćpani naćpani podrygują z nami w korowodzie w samym centrum Sztokholmu Sztokholmu Sztokholmu, który zmienił się dziś w wielką dyskotekę. Dla nas policja blokuje ruch, dla nas stoją samochody, dla nas gra muzyka, a my tańczymy tańczymy tańczymy.